Premiera filmu "Pitbull. Ostatni pies" Władysława Pasikowskiego

Ten film to połączenie dramatu obyczajowego z sensacją i kinem akcji, w którym każdy znajdzie coś dla siebie - powiedział aktor Marcin Dorociński, podczas wtorkowej premiery najnowszego filmu Władysława Pasikowskiego "Pitbull. Ostatni pies".

Marcin Dorociński, Krzysztof Stroiński, Rafał Mohr i Doda na premierze filmu "Pitbull: Ostatni pies"

"Starzy fani 'PitBulla' znajdą w tym filmie 'romantyzm służby dochodzeniowej' oraz 'dodatek w postaci kilkuset złotych'. A jednocześnie jest tutaj więcej akcji, są pościgi samochodowe i 'strzelanki' oraz nowe postaci" - powiedział PAP Dorociński. Jak dodał odtwórca postaci "Despera", "stary 'PitBull' był dramatem obyczajowym, a tutaj jest on połączony z sensacją i kinem megaakcji".

Akcja filmu, którego premiera odbyła się w warszawskim Multikinie Złote Tarasy, rozpoczyna się od śmierci jednego z policjantów, po której do stolicy przybywają rozsiani po całej Polsce doświadczeni funkcjonariusze - znani z pierwszej odsłony filmu "PitBull" "Nielat" (zwany obecnie "Quantico"), "Metyl" oraz "Despero". Tymczasem w Warszawie gangi z Wołomina i Pruszkowa toczą coraz bardziej brutalną walkę o dominację nad miastem.

Reklama

Najnowszą odsłonę policyjnej opowieści, wyreżyserował Władysław Pasikowski, będący również twórcą scenariusza. Jak powiedział PAP Dorociński, reżyser "Psów" "bardzo dobrze odrobił lekcję". "Napisał teksty, które - mam wrażenie - są wyjęte sprzed kilkunastu lat, a jednocześnie stworzył nowe, które mieszają się z tamtymi. On się bawi, stosuje cytaty - mamy tu grę słowami, w której Pasikowski jest mistrzem" - podkreślił filmowy "Despero".

Na planie po raz pierwszy od czasu "PitBulla" Vegi z 2005 r. spotkali się aktorzy wcielający się w policjantów - Marcin Dorociński ("Despero"), Krzysztof Stroiński ("Metyl") oraz Rafał Mohr ("Nielat"/"Quantico").

"Zastajemy Sławka nie tam, gdzie chciałby być i w sytuacji, w jakiej nie chciałby być. Nagle, 'zza światów' zjawiają się jego koledzy i mówią, że jest akcja do wykonania. Przychodzą z propozycją nie do odrzucenia, ale też nie wiedzą do końca, kim on teraz jest" - przedstawił swoją postać Dorociński.

Jak podkreślił aktor, wcielający się w policjantów aktorzy zaliczyli "niesamowity powrót". "To ja namówiłem chłopaków, żeby wrócili do tego filmu i żebyśmy zrobili to jeszcze raz, z takim dowódcą jakim jest Władysław Pasikowski" - podkreślił Dorociński. "Kiedy spotkaliśmy się na planie i spojrzeliśmy sobie w oczy, to pojawiło coś takiego, co mieliśmy podczas kręcenia pierwszych scen w 2004 r. I to było niesamowite" - dodał aktor.

"Jasne, że posiwieliśmy, że wiele w naszym życiu filmowym i prywatnym się zdarzyło i te postaci w filmie się zmieniły. Natomiast pojawił się ten sam błysk, ta sama iskra przyjaźni, wspólnej walki i pamięć o tym, gdzie - jak na początku tłumaczył "Benek" (Janusz Gajos) "Nielatowi" (Mohr) - 'jest barykada'" - podkreślił Dorociński.

Pytany o to, co w najnowszej odsłonie filmowego "Pitbulla" znajdą zarówno fani jego pierwowzoru, jak i miłośnicy dwóch ostatnich filmów w reżyserii Patryka Vegi, Dorociński podkreślił, że "udało się tu połączyć przeszłość z teraźniejszością". "Myślę, że w tym filmie każdy znajdzie coś dla siebie. On jest bardzo szczery wobec widza, nie jest na wyrost. Mnie na tym strasznie zależało" - powiedział aktor.

Również odtwórca postaci "Quantico" Rafał Mohr podkreślił, że miłośnicy pierwszej kinowej odsłony oraz serialu z 2005 r., "znajdą tu kontynuację postaci, ale też nową jakość, nowy sposób opowiadania tej historii".

Jak powiedział PAP Mohr, współpraca z Pasikowskim miała dla niego szczególne znaczenie. "Debiutowałem u niego w filmie 'Słodko-gorzki' w 1996 r. Byłem bardzo młody, studiowałem na pierwszym roku i nic nie umiałem. Także tym bardziej cieszyłem się, że mogłem zaoferować mu to, czego się przez te wszystkie lata nauczyłem" - podkreślił filmowy "Quantico".

Z kolei Adam Woronowicz, który w filmie wciela się w postać gangstera "Juniora" zauważył, że scenariusz napisany przez Pasikowskiego był niezwykle pomocy w kreowaniu tej postaci. "Fajnie to było napisane, ta przemiana - nie ze złego na dobrego, tylko ze złego na jeszcze bardziej złego; bardzo mi się podoba. Bardzo dobrze pracowało mi się nad scenariuszem" - podkreślił aktor.

Choć bohater kreowany przez Woronowicza pojawia się w "Pitbullu" po raz pierwszy, aktor podkreślił, że cieszy się, iż znane już postaci wróciły na ekran. "Nie mamy zamiaru konkurowania. Nie wchodziliśmy na plan z jakąś ideą, która nam przyświecała - że zrobimy coś innego. Wręcz odwrotnie - nic nam nie 'odcinało tlenu'. Po prostu realizowaliśmy scenariusz, który został skonstruowany przez Władysława, i chcieliśmy go nakręcić. I tyle" - ocenił aktor.

Film "Pitbull. Ostatni pies" będzie można oglądać w kinach od czwartku. W pozostałych rolach wystąpią m.in. Marian Dziędziel, Cezary Pazura, Dorota "Doda" Rabczewska i Agnieszka Kawiorska.

Dowiedz się więcej na temat: Pitbull. Ostatni pies

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje