Premiera "Fal" Grzegorza Zaricznego

Ania i Kasia - dziewczyny, które uczą się fryzjerstwa - to bohaterki "Fal", filmu w reżyserii Grzegorza Zaricznego. Premiera fabularnej produkcji, w której główne role zagrały aktorki amatorki, odbyła się w środę, 7 grudnia, w stołecznym Kinie Kultura.

Kadr z filmu "Fale"

Bohaterkami "Fal" są Ania i Kasia - siedemnastolatki, które uczą się w szkole fryzjerskiej. Dziewczyny odbywają praktyki w niewielkim salonie. Zaprzyjaźniają się i wspólnie spędzają czas: włóczą po mieście, palą papierosy i uczą do sprawdzianu w szkole fryzjerskiej z układania tytułowych fal. Próbują znaleźć swoje miejsce w świecie. Kontaktu z Anią szuka matka, nieobecna w jej życiu od kilku lat.

Reklama

Główne postaci filmu nie pochodzą ze świata aktorskiego. Grzegorz Zariczny - reżyser produkcji - poznał Katarzynę Kopeć, filmową Kasię, na warsztatach filmowych dla młodzieży, które prowadził w jednym z krakowskich ośrodków kultury. Dziewczyna, wtedy szesnastoletnia, zaprosiła go - jak opowiadał - "do swojego świata".

"Poznałem jej życie codzienne, relacje w domu oraz salon fryzjerski, w którym odbywała praktyki i w którym poznała swoją bliską koleżankę, Anię" - wspominał Zariczny. "Przed filmem 'Fale' nakręciłem 'Love, love' - dokument o dziewczynach z salonu fryzjerskiego, które pokazały mi swój świat i najbliższe otoczenie. Pomyślałem, że warto stworzyć dla nich nową historię, by sprawdzić, czy w świecie fabularnym, w konstrukcji narzuconej przez reżysera, może im się coś ciekawego przydarzyć" - opowiadał.

Zariczny, który do tej pory zajmował się kręceniem dokumentów - stworzył m.in. "Gwiazdkę" nagrodzoną Grand Prix dla filmu krótkometrażowego na Sundance Film Festival w 2013 roku - w swojej pierwszej fabule chciał zachować elementy non-fiction. "Starałem się znaleźć jakieś oryginalne połączenie tych dwóch form i wypracować własną metodę, którą mógłbym wykorzystywać w kolejnych filmach" - podkreślił.

Reżyser w filmie o świecie, jak mówił, "na co dzień niezauważanym, którym nikt się nie interesuje", poświęcił uwagę dziewczynom, które "potrzebują być zrozumiane". "Kasia i Ania zostały osadzone w świecie, który znają. Sądzę, że potwornie niehumanitarne byłoby opowiedzenie ich historii wprost. Ten film jest próbą przyjrzenia się ich środowisku. To synteza wielu historii, których przedstawieniu nadałem kierunek" - wyjaśnił. "Dziewczyny tylko wzbogaciły postaci fabularne we własne cechy" - dodał.

W "Falach" prawdziwych Ani i Kasi jest tylko tyle - jak powiedziała PAP Anna Kęsek - na ile "prawdziwe są ich imiona, one same, praktyki w salonie fryzjerskim i wspólna przyjaźń". "W trakcie okresu zdjęciowego nasza relacja bardzo się wzmocniła. Więcej przebywałyśmy ze sobą, poza tym, gdy któraś z nas występowała w trudnej scenie, to druga była obok i ją wspierała" - powiedziała Kęsek. "Mam nadzieję, że ten film zobaczą rodzice z dziećmi i może zaczną coś robić, żeby poprawić swoje relacje" - dodała.

Zdaniem Kęsek "doświadczenia bohaterek i ich problemy z rodzicami są podobne do tych, jakie mają inni ludzie". "Po festiwalu w Opolu jedna z kobiet podeszła do nas po pokazie i się rozpłakała. Podziękowała nam i powiedziała, że opowiedziałyśmy też o niej" - wspominała. "To miłe, że ktoś zobaczył w tym filmie samego siebie. Może dzięki temu poczuł, że nie jest ze swoimi problemami sam" - mówiła.

W filmie zrealizowanym w Studiu Munka wystąpili także Beata Schimscheiner, Artur Krajewski, Edyta Torhan, Tomasz Schimscheiner i Jolanta Olszewska. Autorką zdjęć do "Fal" jest Weronika Bilska. Produkcja znalazła się m.in. w Konkursie Głównym 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni. "Fale" wejdą na ekrany kin w piątek, 9 grudnia.

Dowiedz się więcej na temat: Fale 2016

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje