Reklama

Reklama

Preis i Woronowicz na plakacie filmu "Zupa nic"

Oto przepis na "Zupę nic"! Zobaczcie plakat najnowszego filmu Kingi Dębskiej Wszystkie smaki dzieciństwa w czasach PRL-u - w kinach od 27 sierpnia!

Plakat filmu "Zupa nic"

Tuż przed końcem wakacji na ekrany kin wejdzie "Zupa nic" - prequel obsypanej nagrodami i uwielbianej przez widzów komedii "Moje córki krowy". Najnowsze dzieło Kingi Dębskiej to zabawna i ciepła opowieść o dwóch siostrach, których okres dojrzewania przypadł na okres PRL. W historii Marty i Kasi nie zabraknie przygód z wiecznie psującym się Fiatem 126p, imienin ze śledzikiem i paluszkami, stania w kolejkach, wyjazdów na handel i całej masy innych, słodko-gorzkich momentów.

W zaskakująco prawdziwym i klimatycznym filmie Kingi Dębskiej - która jak nikt opowiada historie! - zobaczymy Adama Woronowicza, Kingę Preis i Ewę Wiśniewską, wspieranych przez Katarzynę Kwiatkowską, Rafała Rutkowskiego oraz utalentowane debiutantki - Barbarę Papis i Alicję Warchocką. "Zupa nic" - w kinach od 27 sierpnia!

Reklama

Rodzinne relacje nakreślone z wielką czułością i empatią, doza przekory, porcja terapeutycznego śmiechu i wzruszeń oraz ujmująca "melancholia meblościanek" - wszystko to w filmowej pigułce pozytywnej energii jaką jest "Zupa nic".

O czym jest "Zupa nic"?

Marta jest romantyczką i szkolną ofiarą losu. Dzieli pokój z siostrą Kasią i babcią (Ewa Wiśniewska), która zamiast bajek opowiada wnuczkom powstańcze historie. W pokoju za ścianą swe małżeńskie życie toczą rodzice, Tadek (Adam Woronowicz) i Elżbieta (Kinga Preis). On jest stale upokarzanym przez system inteligentem, który po pracy pędzi bimber i po cichu zazdrości opływającemu w dobrobyt szwagrowi (Rafał Rutkowski). Ona jest przewodniczącą zakładowej Solidarności z potrzebą wolności i marzeniem, żeby w końcu wyrwać się z Polski.

Prawdziwe emocje dla całej rodziny zaczną się jednak wtedy, gdy pod blokiem stanie wymarzony pomarańczowy maluch. Ela i Tadek odkryją powołanie do handlu oraz zagranicznych wojaży, a dorastająca Marta po raz pierwszy w życiu naprawdę się zakocha.

Kinga Dębska o "Zupie nic"

"Tym filmem chciałabym przypomnieć sobie i widzom, co cieszyło nas, gdy byliśmy dziećmi. Pozwolić sobie na rozrzewnienie nad czasem, gdy całe popołudnie można było przesiedzieć z rówieśnikami na drzewie i trzepaku, a żółta syrenka rodziców ekscytowała bardziej niż dziś najnowszy model Audi. Mieliśmy bardzo szczególne dzieciństwo, które uformowało nas tak a nie inaczej. Przyjrzyjmy się życiu naszych rodziców i zauważmy, jak wiele z nich jest w nas. Ten film będzie taką właśnie intymną podróżą w świat dzieciństwa - wzruszającą, bardzo zabawną i pełną emocji" - zapowiada Kinga Dębska.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Zupa nic

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje