Reklama

Pozew za przełożenie premiery na Netfliksa?

"Time to Hunt" to południowokoreański thriller, który swoją premierę miał na niedawno zakończonym festiwalu filmowym w Berlinie. W planach była premiera w normalnej dystrybucji kinowej, ale pokrzyżował je wybuch pandemii koronawirusa. Producenci filmu zdecydowali, że zamiast tego, w kwietniu pojawi się on na serwisie Netflix. Nie podoba się to koreańskiemu dystrybutorowi posiadającemu prawa do dystrybucji filmu na całym świecie, który grozi pozwem.

Kadr z filmu "Time to Hunt"

Coraz więcej filmów przenosi się z premierami do Internetu. Tak było z między innymi z polskim slasherem "W lesie dziś nie zaśnie nikt". Inne tytuły też trafiają do sieci o wiele szybciej niż zdarzało się to do tej pory. W ten sposób internetową premierę zaledwie kilka tygodni po tej kinowej miały filmy "Niewidzialny człowiek" czy głośne "Polowanie". Do tej pory nie nastręczało to żadnych większych problemów. Nie wszystkim jednak podoba się ten internetowy trend.

Contest Panda, dystrybutor "Time to Hunt", grozi pozwem producentowi tego filmu, firmie Little Big Pictures. Powodem są straty finansowe, na jakie naraziła dystrybutora decyzja o premierze tej produkcji na Netfliksie. Firma Contest Panda zdążyła już sprzedać prawa do filmu do ponad 30 krajów, a negocjacje z kolejnymi 70 krajami były w stanie różnego zaawansowania. W sytuacji, gdy "Time to Hunt" będzie można zobaczyć na Netfliksie, podpisane umowy są nieaktualne. "Podejmiemy stosowne kroki prawne, aby producent zminimalizował nasze straty finansowe" - poinformowali przedstawiciele firmy Contest Panda w oświadczeniu nadesłanym portalowi "Variety".

Reklama

To reakcja na oświadczenie wytwórni Little Big Pictures, która tłumaczy decyzję o premierze na Netfliksie. "Z przyjemnością informujemy, że 'Time to Hunt' będzie miał premierę 10 kwietnia w 190 krajach na całym świecie za pośrednictwem platformy streamingowej Netflix. Z powodu zagrożenia wirusem COVID-19, który wciąż rozprzestrzenia się po całym świecie, zdecydowaliśmy się na takie posunięcie, by zapewnić widzom dostęp do naszego filmu" - czytamy w oświadczeniu. Trwają próby polubownego załatwienia tej skomplikowanej sytuacji.

Akcja thrillera "Time to Hunt" została osadzona w niedalekiej przyszłości. Czworo pozbawionych szans na lepszą przyszłość bohaterów filmu postanawia dokonać rabunku. Pech sprawia, że na swoją ofiarę wybierają niewłaściwą osobę.

PAP life

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje