Reklama

Reklama

Powstanie prequel filmu "Pan i władca: Na krańcu świata"

Ostatni raz o filmie "Pan i władca: Na krańcu świata" było głośno kilka miesięcy temu za sprawą twitterowej krytyki jednego z widzów, na którą ostro zareagował gwiazdor filmu, Russell Crowe. Tym razem film Petera Weira ("Piknik pod Wiszącą Skałą") jest na ustach fanów za sprawą informacji o rozpoczęciu prac nad jego prequelem.

W prequelu "Pana i władcy" raczej nie zobaczymy Russella Crowe'a

"Pan i władca: Na kraju świata" opowiada historię komandora marynarki królewskiej Jacka Aubreya (w tej roli Russell Crowe). Jego fregata zostaje znienacka zaatakowana przez przeważające siły wroga. Mimo iż w czasie potyczki jednostka zostaje poważnie uszkodzona, a wielu członków załogi odnosi rany, komandor decyduje się na morderczy pościg przez dwa oceany, starając się za wszelką cenę przechwycić wrogi okręt - czytamy w oficjalnym opisie fabuły filmu Weira.

Jak informuje portal "Deadline", studio 20th Century rozpoczęło wczesne prace nad prequelem filmu "Pan i władca: Na krańcu świata". Nieznane są nazwiska ewentualnego reżysera oraz obsady, ale wiadomo, że scenariusz napisze Patrick Ness ("Siedem minut po północy").

Reklama

Choć film z 2003 roku zdobył dziesięć nominacji do Oscara i zarobił ponad 200 milionów dolarów, nie wystarczyło to, aby historia Aubreya była kontynuowana w kolejnych filmach. Taki był pierwotny plan producentów, którzy na ekran przenieśli jedną z książek morskiego cyklu autorstwa Patricka O'Briana. W sumie liczy on aż dwadzieścia jeden pozycji, a jego głównymi bohaterami są Aubrey oraz jego przyjaciel, lekarz Stephen Maturin, którego w filmie Weira zagrał Paul Bettany.

Według źródeł, na jakie powołuje się portal "Deadline", prequel "Pana i władcy" opowie o młodych latach Aubreya i Maturina oraz o początkach ich przyjaźni na pokładzie pierwszego okrętu, którym dowodził późniejszy komandor. W związku z tym nie należy się spodziewać udziału w tej produkcji Crowe'a i Bettany'ego.

"Pan i władca: Na krańcu świata" był na początku roku tematem kłótni, w jaką wdał się jeden z widzów z Russellem Crowem. Jeden z użytkowników Twittera wskazał film Weira jako swój sposób na bezsenność, bo ilekroć próbował go obejrzeć, zawsze zasypiał przed dziesiątą minutą seansu.

"I to jest właśnie problem z dzisiejszymi dzieciakami. Nie potrafią się skupić. Film Petera Weira jest wspaniały. To ekscytująca, zrealizowana ze zwróceniem uwagi na szczegóły, epicka opowieść o wierności Imperium i służeniu mu bez względu na cenę. Russell Boyd zrobił do niej niesamowite zdjęcia, a ścieżka dźwiękowa tego filmu jest majestatyczna. Bez dwóch zdań jest to film dla dojrzałego widza" - odpowiedział mu popularny aktor.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Pan i władca: Na krańcu świata

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje