Reklama

Reklama

"Powrót Batmana": Michael Keaton, Michelle Pfeiffer i Danny DeVito w kontrowersyjnej produkcji Tima Burtona

Po finansowym sukcesie "Batmana" z 1989 roku powstanie jego sequela było tylko kwestią czasu. Kostium Nietoperza ponownie założył Michael Keaton, a za kamerą zasiadł raz jeszcze Tim Burton. Jednak kontynuacja wywołała mnóstwo kontrowersji. Mroczny ton oraz straszliwa postać Pingwina nie przypadły do gustu rodzicom, protestowali także przedstawiciele popularnej sieci restauracji. 16 czerwca 2022 roku minęło 30 lat od premiery "Powrotu Batmana". Co dzieje się dzisiaj z gwiazdami produkcji?

Po finansowym sukcesie "Batmana" z 1989 roku powstanie jego sequela było tylko kwestią czasu. Kostium Nietoperza ponownie założył Michael Keaton, a za kamerą zasiadł raz jeszcze Tim Burton. Jednak kontynuacja wywołała mnóstwo kontrowersji. Mroczny ton oraz straszliwa postać Pingwina nie przypadły do gustu rodzicom, protestowali także przedstawiciele popularnej sieci restauracji. 16 czerwca 2022 roku minęło 30 lat od premiery "Powrotu Batmana". Co dzieje się dzisiaj z gwiazdami produkcji?
Michelle Pfeiffer i Danny deVito w filmie "Powrót Batmana" /materiały prasowe

Tim Burton od początku zapowiadał, że wyreżyseruje sequel tylko wtedy, gdy otrzyma więcej wolności twórczej od studia. W pierwszej wersji scenariusza Batman miał pokrzyżować plany Pingwina i Kobiety Kot, chcących ukraść skarb Gotham City. Reżyser poprosił o przepisanie scenariusza i nasączenie go wątkami typowymi dla swojej twórczości - samotności, porzucenia przez rodziców, podatności społeczeństwa na histerię.

Wynikiem zmian była historia Pingwina, szukającego zemsty na mieszkańcach Gotham oraz Catwoman, chcącej odpłacić wszystkim mężczyznom, którzy kiedyś zrobili jej krzywdę. Burton zadbał także o to, by film "Powrót Batmana" był o wiele mroczniejszy i bardziej groteskowy od swojego poprzednika. Powstało dzieło w pełni autorskie, ale niekoniecznie satysfakcjonujące dla fanów komiksów oraz rodziców, którzy chcieli zobaczyć nowego Batmana ze swoimi pociechami.

Reklama

Danny DeVito? "Pingwin to mały, wredny gość"

Pierwszym wyborem Burtona do roli Pingwina był Dustin Hoffman. Oprócz niego rozważano także Joe Pesciego, Raya Liottę, Johna Goodmana i Boba Hoskinsa. Postać była jednak od początku pisana z myślą o Dannym DeVito. "[Pingwin] to mały, wredny gość, lista mogących go zagrać aktorów naprawdę nie była długa" - żartował Daniel Waters, scenarzysta filmu.

Sam zainteresowany wspominał, że przeczytał w gazecie, że jest rozważany do roli złoczyńcy na rok przed złożeniem mu oficjalnej propozycji. Gdy takowa się pojawiła, DeVito ani myślał od jej odrzuceniu. Jack Nicholson, który zagrał Jokera w pierwszej części cyklu, zapewniał go o gratyfikacji finansowej, jaką przyniesie mu Batman.

Wcielenie się w przestępcę wymagało od aktora ogromnych pokładów cierpliwości. Charakteryzacja i założenie kostiumu zajmowały początkowo ponad cztery godziny, a pod koniec zdjęć "tylko" trzy. Siedzący w bezruchu DeVito zamontował w pokoju charakteryzatorskim telewizor z odtwarzaczem wideo i umilał sobie ten czas oglądaniem swoich ulubionych filmów. Aktor nie wychodził z roli między ujęciami i często przesiadywał w samotności, charcząc coś pod nosem. Nie było to trudne, bo część członków ekipy bało się go z racji jego przerażającej charakteryzacji. Wygląd Pingwina był zresztą jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic. DeVito nie mógł o nim rozmawiać nawet z najbliższymi. Aktor tak bardzo wczuł się w swoją rolę, że w jednej ze scen zjadł surową rybę.

Michelle Pfeiffer zabiegała o rolę Catwoman

Do roli Catwoman rozważano najgłośniejsze nazwiska w Hollywood. Sean Young, która miała zagrać ukochaną Batmana w pierwszym filmie (co uniemożliwił jej wypadek podczas jazdy konnej), pojawiła się w studiu w kostiumie domowej roboty i zażądała spotkania z Burtonem. Reżyser zdecydował się obsadzić Annette Bening, która zachwyciła go swoją rolą w "Naciągaczach" Stephena Frearsa.

Wiadomość ta załamała Michelle Pfeiffer, która bardzo zabiegała o rolę kociej złodziejki. Niedługo po otrzymaniu angażu okazało się, że Bening jest w ciąży. Aktorka musiała zrezygnować. Jej miejsce zajęła właśnie Pfeiffer, która nie ukrywała swojej ekscytacji. Zgodziła się na angaż w połowie lektury scenariusza.

Przygotowania do filmu wymagały od aktorki nauki posługiwania się biczem. Pierwsze lekcje nie wypadły najlepiej. Pfeiffer raniła swojego instruktora w twarz, a gdy zaczęły się zdjęcia, z powodu świateł nie potrafiła trafiać w wyznaczone punkty. Największą trudnością okazał się jednak ikoniczny strój Kobiety Kot. Pfeiffer przyznała, że nigdy nie grała w czymś tak niewygodnym. Kostium był bardzo obcisły, a codzienne wkładanie go było niełatwym zadaniem.

Maska była równie niekomfortowa, a w dodatku aktorka nie mogła w niej nic usłyszeć. Burton kilka razy przerywał scenę, bo Pfeiffer krzyczała swoją kwestię lub nie reagowała na tekst pozostałych aktorów. Przytwierdzone do jej palców pazury co chwilę o coś zaczepiały. Co najgorsze, by skorzystać z łazienki, musiała zedrzeć z siebie cały strój, a później znów męczyć się z jego włożeniem. Na inne niewygody nie zwracała uwagi. Gdy w jednej ze scen Burton poprosił ją, by przez kilka sekund trzymała w ustach żywego kanarka, zaraz się zgodziła. "Co ja sobie wtedy myślałam?" - zastanawiała się po latach Pfeiffer.

Batman jako postać drugoplanowa? Keaton nie oponował

Batman pełnił w fabule drugoplanową rolę. Burtona bardziej interesowali jego złoczyńcy. Nie przeszkadzało to powracającemu do roli Michaelowi Keatonowi. Podczas prac nad scenariuszem nalegał, by bohater mówił jak najmniej - według niego sama jego obecność i kostium wystarczały. Keatonowi podobał się także pomysł, by Batman okazał się postacią bardziej niejednoznaczną, często niestroniącą od brutalności. Po latach przyznał, że jego ulubioną sceną jest ta, w której zamaskowany mściciel wciska jednemu z klaunów Pingwina tykającą bombę, a następnie wrzuca go do studzienki kanalizacyjnej. Co do samego kostiumu, Keaton miał tylko jedną prośbę - nauczony doświadczeniem z pierwszego filmu, zaproponował dodanie do spodni... rozporka.

Kolejną niedogodnością była praca ze zwierzętami. Pojawiające się w filmie pingwiny musiały przebywać w odpowiedniej temperaturze, więc plan był nieustannie schładzany. Jedyną osobą nienarzekającą na chłód był DeVito, ukryty pod kilogramami charakteryzacji i ciężkim płaszczem. Aktor nie najlepiej wspominał jednak spotkanie z innym zwierzątkiem. W jednej ze scen małpka jednego z pomagierów Pingwina przynosi złoczyńcy wiadomość od Batmana. Wszystko wydawało się proste - treserzy wołali ją w odpowiednie miejsca, pod koniec wręczała ona liścik DeVito. Jednak gdy małpka zobaczyła charczącego aktora w przebraniu Pingwina, z czarno-zieloną mazią wylewającą się z jego ust, przestraszyła się i zaatakowała. Jej ząbki wbiły się na wysokości krocza. Gdy puściła, okazało się, że odgryzła spory kawałek sztucznego brzucha. DeVito wielokrotnie żartował, że niewygodny kostium uratował mu męskość, a być może także i życie.

"Powrót Batmana": Producenci nie byli zadowoleni

"Powrót Batmana" zarobił ponad 266 mln dolarów na całym świecie. Dla innego filmu byłby to bardzo dobry wynik, ale wcześniejsza część cyklu zgromadziła ponad 140 mln więcej. Producenci nie byli także zadowoleni ze sprzedaży gadżetów. McDonald zrezygnował z zestawów z zabawkami z postaciami z filmu, ponieważ były one zbyt straszne. Gdy pojawiła się linia figurek z podobiznami bohaterów, Pingwin przypominał swoją komiksową wersję, o wiele mniej groteskową od pomysłu Burtona. Złoczyńca był zresztą krytykowany przez rodziców małoletnich widzów, podobnie jak liczne aluzje seksualne i makabryczne wstawki.

Zdecydowano, że czas na radykalne zmiany. Serię przejął Joel Schumacher, a kolejne dwa filmy - "Batman Forever" oraz "Batman i Robin" - miały o wiele lżejszy ton (co, szczególnie w drugim przypadku, także wielu osobom nie przypadło do gustu). Keaton miał wrócić w kolejnych filmach, ale zrezygnował po przeczytaniu scenariusza trzeciej części cyklu. Zastąpił go Val Kilmer, a później George Clooney. Niemniej to właśnie Keaton jest uważany przez sporą część widzów za najlepszego Batmana w historii kina. Także Pfeiffer zyskała poklask jako Catwoman, a o planach dotyczących solowych przygód jej bohaterki informowano jeszcze przez długi czas. Kobieta Kot doczekała się swojego filmu w 2004 roku. Pfeiffer nie wzięła w nim udziału. "Catwoman" z Halle Berry miała niewiele wspólnego ze swoim komiksowym odpowiednikiem i "Powrotem Batmana". Została bardzo źle przyjęta i dziś uchodzi za jeden z najgorszych filmów w historii.

Keaton i Pfeiffer: Powrót do ról po latach?

Keaton przez wiele lat żartował, że to on jest "prawdziwym Batmanem". Aktor dostał okazję powrotu do jednej ze swych najsławniejszych ról po prawie trzydziestu latach przerwy. W filmie "The Flash" główny bohater będzie podróżował po różnych rzeczywistościach. Jedną z nich będzie ta z filmów Burtona, a siedemdziesięcioletni Keaton ponownie wcielił się w tamtejszego Bruce’a Wayne’a.

Nie będzie to jego ostatni występ w kultowej roli. Keaton pojawi się także w "Batgirl", w którym będzie mentorem nowej obrończyni miasta Gotham.

Na te informacje zareagowała Pfeiffer, która przyznała, że chętnie wróciłaby do roli Kobiety Kot, jeśli tylko scenariusz będzie zadowalający. Aktorka związana jest teraz z inną serią superbohaterską - w kinowym uniwersum Marvela wciela od 2018 roku wciela się w Janet Van Dyne, pierwszą Osę ("Ant-Man i Osa"). Powróci do niej w 2023 roku w filmie "Ant-Man and the Wasp: Quantumania".

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Powrót Batmana

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL