Powodem śmierci Carrie Fisher był atak serca

Dopiero dwa tygodnie po śmierci Carrie Fisher wydano akt zgonu aktorki. Z dokumentu wynika, że powodem jej śmierci był atak serca.

Carrie Fisher z matką Debbie Reynolds w 2007 roku

Przypomnijmy, że Carrie Fisher, która w "Gwiezdnych wojnach" grała księżniczkę Leę, zmarła 27 grudnia w szpitalu. Miała 60 lat.

Reklama

Parę dni wcześniej, 23 grudnia, aktorka doznała rozległego ataku serca podczas lotu z Londynu do Los Angeles. Fisher pracowała w Anglii na planie komediowego serialu "Catastrophe". Od razu po wylądowaniu w Los Angeles gwiazda trafiła do szpitala.

Matka Fisher, aktorka Debbie Reynolds, zmarła dzień później, 28 grudnia. 84-latka trafiła do szpitala z podejrzeniem udaru. Karetka zabrała ją z domu jej syna w Beverly Hills, gdzie planowali pogrzeb Carrie.

Magazyn "E!" donosi, że pracownicy Biura Koronera w Los Angeles przeprowadzali badania, w tym toksykologiczne, żeby sprawdzić, co spowodowało atak serca Carrie Fisher na pokładzie samolotu. Podobno badania zakończono już 30 grudnia, ale z powodu śmierci matki aktorki, postanowiono wstrzymać się z wydaniem komunikatu.

"Nie chcieliśmy się spieszyć. Postanowiliśmy dać rodzinie nieco 'oddechu'. Oni stracili nie tylko Carrie, ale też Debbie" - mówi przedstawiciel biura koronera.

Wspólny pogrzeb aktorek odbył się 5 stycznia 2017 roku na cmentarzu Forest Lawn w Hollywood.

Dowiedz się więcej na temat: Carrie Fisher

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje