Reklama

Popierała Trumpa. To koniec jej kariery?

Gina Carano tydzień temu dowiedziała się, że nie zostanie uwzględniona w kolejnych produkcjach Disneya z powodu wspierania buntujących się zwolenników Donalda Trumpa. Teraz okazało się, że współpracujący z Disneyem producent zabawek "zwolnił" również figurki przedstawiające Carę Dune, czyli popularną bohaterkę serialu "The Mandalorian", graną przez Ginę Carano.

Giny Carano nie zobaczymy w kolejnych produkcjach Disneya

Według portalu "The Wrap" firma Hasbro, producent serii zabawek: "Mandalorian Black Series" i "The Vintage Collection", anuluje składane przez Internet zamówienia figurek przedstawiających Carę Dune. Sprawa zrobiła się głośna, gdy jeden z internautów umieścił na Twitterze informację, że jego zamówienie zostało odrzucone (już po dokonaniu wpłaty). Zamiast figurki Cary Dune, otrzymał informację, że zwrot pieniędzy otrzyma niebawem, a operator "przeprasza za niedogodności i bardzo dziękuje za wyrozumiałość". Po nim zaczęli zgłaszać się kolejni.

Reklama

W sprzedaży podobno pozostają jeszcze figurki z kolekcji Vintage, jednak internauci skarżą się, że coraz trudniej je dostać. I faktycznie, przeglądając oferty sklepów internetowych, w prawie każdym odnajdujemy informację "brak w magazynie". Nic dziwnego, że ceny tych figurek na aukcjach internetowych wystrzeliły w kosmos (100-140 dolarów).

Sama Gina Carano ma się świetnie. W swoim wpisie na Instagramie "z głębi serca" podziękowała za "miłość", jaką otrzymała po zwolnieniu. Zwłaszcza za miłość ze strony konserwatywnego portalu "Daily Wire", w którym zaoferowano jej pomoc przy realizacji własnego filmu.

"Płakałam i moja modlitwa została wysłuchana" - napisała. "Wysyłam bezpośrednie przesłanie nadziei wszystkim żyjącym w strachu przed atakiem totalitarnego tłumu. Dopiero co zaczęłam używać swojego głosu, który jest teraz swobodniejszy niż kiedykolwiek wcześniej i mam nadzieję, że zainspiruje innych do zrobienia tego samego. Nie mogą nas zniszczyć, jeśli im na to nie pozwolimy".

Na Twitterze wyraziła się bardziej zwięźle: "To dopiero początek... Witamy w rebelii".

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Gina Carano

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje