Reklama

Polska ikona stylu

Od lat w czołówce najlepszych polskich aktorek filmowych i teatralnych. Dojrzała i tajemnicza. Na stałe gości w rankingach najpiękniejszych Polek. Ikona stylu - zachwycająca Magdalena Cielecka - kończy dziś 40 lat.

Debiuty

Reklama

Urodziła się 20 lutego 1972 roku w Myszkowie, niedaleko Częstochowy. Jako nastolatka związana była z Wojewódzkim Ośrodkiem Kultury w Częstochowie, gdzie odnosiła pierwsze sukcesy recytatorskie. Po ukończeniu liceum przeniosła się do Krakowa, gdzie została absolwentką tamtejszej PWST. W 1992 roku, jeszcze jako studentka, zadebiutowała na deskach Teatru Starego w sztuce "Ich czworo" Gabrieli Zapolskiej w reżyserii Krzysztofa Orzechowskiego.

Na ekranie po raz pierwszy pojawiła się cztery lata później w filmie Barbary Sass "Pokuszenie". Rola Anny, zakonnicy zakochanej w księdzu, odbiła się szerokim echem nie tylko w Polsce (nagroda na XX Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku), ale także za granicą (wyróżnienia na MFF "Gwiazdy jutra" w Genewie i Światowym Festiwalu Filmów Telewizyjnych w Tokio). Krytycy już wtedy dostrzegli w aktorstwie Cieleckiej coś, co później stało się jej "znakiem firmowym" - subtelność, a zarazem dojrzałość.

Kino, teatr, telewizja

Po "Pokuszeniu" posypały się propozycje ról. Ambicja, upór oraz delikatna, chłodna uroda, upodabniająca Cielecką do muz Ingmara Bergmana: Liv Ullmann czy Bibi Andersson - sprawiły, że od początku tworzyła na deskach teatru i kinowym ekranie charakterystyczne postaci młodych kobiet. W 1998 roku wcieliła się w rolę wyrachowanej Julii w dobrze przyjętym "Amoku" Natalii Korynckiej-Gruz, a rok później ponownie spotkała się z Barbarą Sass - tym razem na planie filmu "Jak narkotyk".

Równocześnie z powodzeniem rozwijała się jej kariera teatralna. Do 2002 roku występowała w krakowskim Starym Teatrze, gdzie zagrała m.in. główną rolę w "Iwonie, księżniczce Burgunda" Gombrowicza w reżyserii Horsta Leszczuka, za którą otrzymała prestiżowe wyróżnienie na XXV Opolskich Konfrontacjach Teatralnych.

Miłośnicy teatru przez wiele lat oglądali ją także na scenie warszawskich Rozmaitości, gdzie zagrała m.in. Klarę w "Magnetyzmie serca" wg "Ślubów panieńskich" Fredry w reżyserii Sylwii Torsh (1999), Ofelię w "Hamlecie" Szekspira w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego (1999), Nastasję w "Księciu Myszkinie" wg "Idioty" Dostojewskiego w reżyserii Mikołaja Warianowa (2000), czy główną rolę w "4.48 Psychosis" Sarah Kane w reżyserii Grzegorza Jarzyny (2002). Szerszej publiczności znana jest z występów w spektaklach Teatru TV. W 2008 roku dołączyła do zespołu stołecznego Nowego Teatru.

Paradoksalnie uroda chłodnej blondynki i dystans sprawiły, że stała się więźniem własnego wizerunku. Choć w kinie próbowała zmierzyć się z lżejszym gatunkiem - w 2000 roku zagrała w komedii romantycznej "Zakochani" w reżyserii Piotra Wereśniaka - najczęściej proponowano jej tak zwane "trudne role". I tak, już kilka miesięcy po "Zakochanych" widzowie oglądali ją jako ekscentryczną Ankę w "Egoistach" Mariusza Trelińskiego - jednej z goręcej oczekiwanych i intrygujących premier 2001 roku.

Jak wspomina po latach: - W "Egoistach" czułam, że nie znam dziewczyny, o której opowiadam. To był 1999 rok, moje początki w Warszawie. Świat klubów, narkotyków, balang, wciągania kokainy w toalecie - przedstawiony w filmie, poznałam dużo, dużo później. Wtedy to dla mnie była abstrakcja. Często role przychodziły do mnie wcześniej niż życiowe doświadczenia.

Później nadeszły "Listy miłosne", dramat o samotności, miłości i zdradzie, w którym wcieliła się w zgorzkniałą, pozbawioną złudzeń kobietę. W 2004 roku kolejny dramat psychologiczny - "Trzeci" - będący nieudaną próbą zmierzenia się z legendą "Noża w wodzie" i rozłożenia na czynniki pierwsze małżeńskiej rutyny.

Dwa lata później Cielecka przyjęła rolę w ekranizacji głośnej powieści Leona Wiśniewskiego "S@motność w sieci". - Projekt wydał mi się bardzo ciekawy ze względu na możliwość stworzenia niebanalnej roli. [..] Kiedy dostałam propozycję zagrania w "S@motności w sieci", bardzo się ucieszyłam, bo to historia opowiadająca o świecie, w którym żyjemy. Ale najważniejsza jest oczywiście historia dwojga spotykających się ze sobą ludzi, ich emocji, zmagań, stawiania sobie pytań. I to też jest film o cnocie zdrady - wspomina. Mimo iż sam film, podobnie jak książka, zebrał skrajne recenzje, aktorstwo Cieleckiej zachwyciło zarówno krytykę, jak i publiczność.

Po "S@motności w sieci" dobra passa nie mijała. W 2006 roku Cielecka wystąpiła w "Palimpseście" Konrada Niewolskiego i "Drodze wewnętrznej" Doroty Lamparskiej, która kilka lat później wejdzie w skład pełnometrażowego filmu "Demakijaż". Rok 2007 to bardzo ważna rola w długo oczekiwanym i wzbudzającym sporo kontrowersji "Katyniu" Andrzeja Wajdy.

Jak wyznała w jednym z wywiadów: - Nie zagrać w tym filmie byłoby grzechem. Pamiętam siebie sprzed lat, gdy zaczytywałam się w "Kamieniach na szaniec" i mnie taka postawa, która była obecna tam i która jest w mojej bohaterce z "Katynia", imponowała. Wierzę, że takie osoby nadal istnieją i znajdą one w mojej postaci bliskość.

Dwa lata później aktorka pojawiła się na planie filmu "Mniejsze zło" wybitnego reżysera Janusza Morgensterna, gdzie zerwała z wizerunkiem femme fatale i wcieliła się w rolę oszukanej i pozostawionej przez mężczyznę ofiary. Cielecka często przyznaje, że granie tego typu postaci przychodzi jej bez trudu. - Znacznie łatwiej gra mi się role kobiet przegranych, złamanych, nieszczęśliwych, o skłonnościach samobójczych, niż role pełne oczywistego dobra, ciepła czy harmonii.

Po cichu marzyła jednak o zmianach: - Dotąd grałam role na wysokich emocjach, skrajne, najczęściej histeryczne. Teraz marzą mi się role spokojniejsze, pełne emocji... powiedziałabym romantycznych. Mam potrzebę grania kobiet dojrzałych. I taką właśnie zagrała w filmie "Wenecja" Jana Jakuba Kolskiego, opowiadającym odrealnianą nieco historię o ogromnej sile marzeń. Cielecka wcieliła się w nim w kobietę dojrzewającą do trudnej roli macierzyństwa.

Choć od premiery "Wenecji" minęły dwa lata, popularność aktorki nie maleje. A to za sprawą serialu "Hotel 52". Przypomnijmy jednak, że to nie pierwszy romans Cieleckiej ze srebrnym ekranem. Serialowe epizody, zawsze dokładnie przemyślane, towarzyszą jej niemal od początku kariery. W 2003 roku w "Defekcie" pojawiła się jako młoda i ambitna pani prokurator. Później przyszedł czas na "Oficera", "Bożą podszewkę" i przebojową "Magdę.M".

"Hotel 52" emitowany w telewizji Polsat, to współczesna opowieść rozgrywająca się we wnętrzach czterogwiazdkowego hotelu, usytuowanego w centrum Warszawy, w którego menadżerkę wciela się właśnie Cielecka. O swojej bohaterce mówi z nieukrywaną sympatią: - To kobieta w moim wieku, borykająca się z emocjami i związkami. Ma świetną pozycję i opinię - trochę jak ja - osoby sztywnej, zimnej i zdystansowanej. A wcale taka nie jest. Udział w serialu zaproponował mi Michał Kwieciński, który jest dla mnie gwarantem wysokiego poziomu - wyznała w wywiadzie dla "Gali".

Uroda, styl i prywatność ponad wszystko

Cielecka znana jest nie tylko z wielu znakomitych ról filmowych, ale także z dobrego gustu. Jak mówi, odziedziczyła go po matce. - To mama ukształtowała mój styl i gust. Od najmłodszych lat pamiętam, że kiedy mnie ubierała, nigdy nie włożyła przysłowiowej kratki do kropek. Do dzisiaj mam wdrukowany opór przed estetycznym chaosem. Mama zawsze uchodziła za kobietę z gustem, zresztą piękną i zgrabną. Mężczyźni się za nią oglądali.

Kreacje Cieleckiej są przemyślane, eleganckie i niezwykle kobiece. Każde jej publiczne wystąpienie komentowane jest w modowych rubrykach. Zawsze pochlebnie. W 2002 roku została najpiękniejszą Polką według "Vivy".

Aktorka nie lubi mówić o swoim życiu prywatnym. Często narzeka na nadmierne zainteresowanie ze strony mediów. Bywa ono przytłaczające, o czym nieraz mogła się przekonać. Jej relacje z mężczyznami, szczególnie ostatni, burzliwy związek z Andrzejem Chyrą od lat stanowią pożywkę dla plotkarskiej prasy. Ona sam rzadko komentuje swoje osobiste decyzje. Skupia się na pracy.

W jednym z wywiadów wyznała: - Chciałabym uprawiać aktorstwo serio, powodować w ludziach emocje, przeżycia. Dziś często ważniejsze jest bycie osobą publiczną czy popularną, a mniej istotne, co się zrobiło i z jakiego powodu.

Stroni od afer w światłach reflektorów. Piękna, mądra i ambitna. Taka jest właśnie Magdalena Cielecka. Życzymy jej dalszych sukcesów w życiu zawodowym i prywatnym. Z niecierpliwością czekamy na kolejne zachwycające role.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Magdalena Cielecka | 40 lat | styl | aktorka | urodziny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje