Reklama

Reklama

"Pokłosie": Ten film wywołał w Polsce burzę

W środę mija dziesięć lat od premiery filmu "Pokłosie" Władysława Pasikowskiego. Wywołał on w Polsce prawdziwą burzę, a na grającego główną rolę w produkcji Macieja Stuhra spadły gromy. "Pokłosie" opowiada o mieszkańcach polskiej wsi, w której podczas II wojny światowej doszło do zamordowania grupy Żydów.

W środę mija dziesięć lat od premiery filmu "Pokłosie" Władysława Pasikowskiego. Wywołał on w Polsce prawdziwą burzę, a na grającego główną rolę w produkcji Macieja Stuhra spadły gromy. "Pokłosie" opowiada o mieszkańcach polskiej wsi, w której podczas II wojny światowej doszło do zamordowania grupy Żydów.
Maciej Stuhr w scenie z filmu "Pokłosie" /Everett Collection / Everett Collection /East News

Głównymi bohaterami "Pokłosia" Władysława Pasikowskiego są dwaj bracia, grani przez Macieja Stuhra i Ireneusza Czopa. Józef i Franciszek Kalina muszą stawić czoło dramatycznym wydarzeniom sprzed 60 lat.

"Pokłosie": Na polskiej wsi zamordowano Żydów

Wszystko zaczyna się, gdy Franek (Czop) po dwóch dekadach wraca z Ameryki na rodzinną wieś. Orientuje się, że jego brat Józek (Stuhr), jest odrzucany i potępiany przez lokalną społeczność za to, co robi.

Reklama

Na polu obok gospodarstwa Józek ustawił ponad 300 płyt pochodzących z żydowskich nagrobków. Płytami tymi Niemcy podczas II wojny utwardzili pobliską drogę - tłumaczy bratu Józef. "To ludzie przecież byli. Musiałem" - mówi o Żydach, których nazwiska widnieją na płytach, i o swojej decyzji.

"Wieś mówi, że ci się w głowie pomieszało" - odpowiada na to Franek. "Nie rób tego, to się źle skończy", "Czemu akurat ty, durniu, masz się za obcych zmarłych upominać", "Dlaczego ty, my z Żydkami nigdy nie mieliśmy nic wspólnego?", "Ludziom chcesz się narażać?" - takie m.in. słowa kieruje brat do Józka.

Z postawą Józefa solidaryzuje się miejscowy proboszcz (Jerzy Radziwiłowicz). "Ludzie krzywo na to patrzą, ale ja myślę, że on robi to, co mu Pan Bóg każe" - komentuje działania Kaliny ksiądz.

Franek zmienia nastawienie do sprawy, kiedy razem z bratem zaczyna bliżej interesować się działkami, na których stoją domy mieszkańców wsi. Bracia Kalina, szukając odpowiedzi na pytanie, co stało się we wsi przed laty, kierują pytania do jej najstarszych mieszkańców. Ci, którzy pamiętają wojenny czas, świadkowie, opowiadają, co wydarzyło się we wsi. Zaznaczają: "tu nie było żadnych żołnierzy", "tu nie było Niemców".

Podczas gdy bracia szukają odpowiedzi na swoje pytania, gniew mieszkańców wsi przybiera na sile.

"Pokłosie" antypolskie? "To jest film propolski"

"To nie jest film antypolski, lecz propolski, być Polakiem oznacza być człowiekiem odważnym" - mówił na konferencji prasowej w Gdyni, gdzie po raz pierwszy zaprezentowano obraz Pasikowskiego, producent "Pokłosia" Dariusz Jabłoński.

Jabłoński przypomniał, że twórcy "Pokłosia" o realizację tego filmu starali się przez siedem lat. "Było wiele osób, które chciały, żeby ten film nie powstał. On jednak powstał - dzięki ludziom przyzwoitym. Wszystkim ludziom przyzwoitym, a jest ich wielu, którzy przywracają nam wiarę w to, co robimy bardzo gorąco dziękuję" - powiedział producent.

Jabłoński zaznaczył, że "Pokłosia" nie należy traktować jako filmu "o Jedwabnem", lecz jako historię o wielu podobnych zbrodniach popełnionych w różnych miejscowościach. "W czasie II wojny światowej Polacy zabili Polaków, i jest to dowiedzione w co najmniej trzydziestu kilku miejscowościach, zbiorowo ich paląc. Po drugie, pracując nad tym filmem, zorientowaliśmy się, że wszędzie, gdzie była diaspora żydowska w Europie doszło do takich samych zbrodni" - stwierdził Jabłoński.

"Tym bardziej nam się wydaje, że to, iż Polacy robią pierwszy film na ten temat, to jest nasza powinność. To także kwestia odwagi. To nie jest tylko sprawa Polski" - ocenił. - "Realizacja tego filmu to mała cegiełka, którą przykładamy do tego, by kraj, w którym żyjemy i który kochamy, zmieniał się pozytywnie".

"'Pokłosie' to przykład filmu, na który się czeka. Pasikowski trafił w dziesiątkę. Film budzi kontrowersje, ale nie dlatego, że temat jest kontrowersyjny, tylko forma. Mówi się, że jest to film gatunkowy, deklaratywny. Dla mnie, dzięki temu, że jest po części westernem, thrillerem, nawet horrorem - znalazł formę, żeby powiedzieć pewne rzeczy, które rozbrajają lęki Polaków" - powiedział po premierowym pokazie na Gdynia Film Festival Tadeusz Sobolewski z "Gazety Wyborczej".

W obsadzie "Pokłosia", oprócz Ireneusza Czopa, Macieja Stuhra i Jerzego Radziwiłowicza, znaleźli się m.in. Danuta Szaflarska i Zbigniew Zamachowski. Autorem zdjęć do filmu był Paweł Edelman, a za scenografię odpowiadał Allan Starski.

"Pokłosie" było wspólną produkcją Polski, Holandii, Rosji i Słowacji. Film trafił do kin nie tylko w Polsce, ale też za granicą.

"Pokłosie": Maciej Stuhr celem ataków

Po premierze "Pokłosia" Stuhr, grający jedną z głównych ról, przyznał, że z powodu tego filmu stał się obiektem ataków - głównie w internecie - osób, które uważają, iż swoim występem szkaluje dobre imię Polski. "Wiedziałem, że gromy będą. To było nieuniknione" - komentował Stuhr w "Kropce nad i" w TVN24.

Aktor, mówiąc o powodach, dla których zdecydował się przyjąć rolę w "Pokłosiu", powiedział: "Uważałem, że należy zmierzyć się z historią i pokazać, że w naszych dziejach zdarzały się epizody, w których nie zawsze zachowywaliśmy się godnie. Nie chodzi tu o oskarżanie, tylko o prawdę".

Głosu wsparcia twórcom "Pokłosia" udzieliło m.in. Towarzystwo Jana Karskiego, które nazwało ten thriller filmem "nawiązującym do najlepszych tradycji kina niepokoju moralnego".

"Uważamy, że nie ma tematów historycznych dotyczących dziejów Polski, o których trzeba milczeć. Nawet niechlubne epizody naszej historii nie powinny być trzymane pod dywanem, dlatego, że są... polskie. Są tacy, którzy chcą usunąć je z narracji historycznej. Historii jednak nie wolno zmieniać ani fałszować. Prawdy niewygodne niektórzy po prostu odrzucają" - napisali w specjalnym oświadczeniu prezes Towarzystwa Jana Karskiego Kazimierz Pawełek, wiceprezes Feliks Tych i sekretarz Jacek Woźniak.

Producent filmu Dariusz Jabłoński bronił historycznej wiarygodności "Pokłosia" twierdząc, że scenariusz Pasikowskiego zyskał akceptację historyków - dra Krzysztofa Persaka z Instytutu Pamięci Narodowej, współautora książki "Wokół Jedwabnego" oraz profesor Barbary Engelking, kierowniczka Centrum Badań nad Zagładą Żydów Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. "Oboje uznali, że ten film jest w każdym szczególe wiarygodny" - Jabłoński ujawnił w rozmowie z Polska Agencja Prasową.

Producent "Pokłosia" zaapelował także, aby oceniać film po wcześniejszym seansie "Pokłosia". "Idźcie do kina, zobaczcie ten film, a dopiero potem formułujcie swoją opinię na jego temat. Uważam, ze każdy powinien zobaczyć ten film" - mówił.

"Pokłosie": Finał w sądzie

"Pokłosie" doprowadziło również do sporu, jaki wybuchł pomiędzy Jabłońskim a Polskim Instytutem Sztuki Filmowej, który swój finał znalazł w sądzie.

15 grudnia 2014 roku Sąd Okręgowy w Warszawie przyznał rację producentowi filmu "Pokłosie" i nakazał Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej wypłatę ostatniej raty dofinansowania filmu.

Wyrok sądu potwierdził prawidłowość wykorzystania i rozliczenia dotacji udzielonej przez PISF na produkcję "Pokłosia".

"Spór z Polskim Instytutem Sztuki Filmowej był dla nas przykry i niepotrzebny, czego dowodzi wyrok sądu. Ale mimo to cieszymy się, że w polskiej kulturze istnieją instytucje, które filmy tak trudne jak 'Pokłosie' wspierają" - powiedział Dariusz Jabłoński.

Przypomnijmy, że w sierpniu 2014 Polski Instytut Sztuki Filmowej zażądał od producentów filmu "Pokłosie" zwrotu 3,5 miliona złotych przyznanych na produkcję. Powodem roszczeń PISF-u miała być "samowola producenta filmu, który zwiększył budżet filmu z 5,7 mln do blisko 9,1 mln zł, przy jednoczesnym zmniejszeniu dni zdjęciowych z 42 do 28". Konflikt przeniósł się na salę rozpraw.

"Nie producent został pozwany, ale producent pozwał PISF, nie 3 miliony, a 350 tysięcy i nie producent schował, ale PISF nie zapłacił" - tak na prasowe informacje zareagował wtedy prezes Apple Film Production.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Pokłosie

Reklama

Reklama

Reklama