Reklama

Piotr Fronczewski: Aktor dojrzały

Drugiego takiego ze świecą szukać! Powiedzenie "klasa sama w sobie" powstało chyba z myślą o Piotrze Fronczewskim. Na planie profesjonalny. Poza nim - uroczy, szarmancki, choć skryty.

Czy można być aktorem z urodzenia? Piotr Fronczewski jest. Praktycznie wychowywał się za kulisami teatru, bo często towarzyszył ojcu, który pracował w warszawskim teatrze "Syrena". Miał niespełna 12 lat, kiedy trafił na plan filmu "Wolne miasto". Tak zaczęła się jego imponująca kariera.

Zagra wszystko

Reklama

Piotr Fronczewski jest artystą wszechstronnym. Mówi się, że może zagrać zarówno Hamleta, jak i odkurzacz. Widać to w dokonaniach aktora, który podbił nie tylko teatr, kino, telewizję, ale też estradę, kabaret, studio radiowe i muzyczne.

Jego role są przy tym ponadczasowe. Wystarczy wspomnieć choćby "Akademię Pana Kleksa". Podobno do dziś zaczepiają Piotra Fronczewskiego na ulicy, wołając: "O, Pan Kleks!".

Także w teatrze nie ma sobie równych. Nie bez powodu tuzowie polskiej sceny: Tadeusz Łomnicki, Zbigniew Zapasiewicz oraz Gustaw Holoubek, uznali wspólnie podczas dyskusji w telewizji, że Piotr Fronczewski jest jednym z najwybitniejszych aktorów w Polsce.

Nawet kiedy śpiewa (a sam twierdzi, że ma to charakter "przypadkowy"), to odnosi ponadczasowe sukcesy. Piosenek Pana Kleksa słucha kolejne pokolenie maluchów, a o Franku Kimono mówi się dziś, że wyprzedził swoją epokę jako pierwszy polski hiphopowiec. Temu ostatniemu wcieleniu aktora oddali hołd młodzi raperzy, Sokół i Pono, zapraszając w 2008 roku Piotra Fronczewskiego do udziału w piosence "W aucie".

Artysta prywatnie

Patrząc na imponujący dorobek aktora, trudno uwierzyć, że prywatnie to skryty mężczyzna.

- Byłem jako dziecko i jestem nadal nieśmiałym, wstydliwym człowiekiem. To, niestety, towarzyszy mi także w zawodzie. Komplikuje. Bywa uciążliwe - przyznaje.

Dlatego mało kto wie, jaki aktor jest po pracy. Próżno szukać o nim doniesień na plotkarskich portalach. Nie bywa w telewizji śniadaniowej, nie wystąpił w "Tańcu z gwiazdami".

Czasami tylko w czasie wywiadów coś mu się wymknie: że ma słabość do słodyczy, że po ulicach często przemieszcza się motocyklem Kawasaki 750 i że to jego pasja od dzieciństwa.

Że sam stuningował swoje auto, dokładając mu sprężarkę i większy wydmuch. I że jest pedantem, a jego samochód musi być czystszy niż w dniu zakupu. Ale nie zawsze aktor był taki krystaliczny.

Ponad 30 lat temu głośno było o jego romansie z Joanną Pacułą. Oboje poznali się w 1981 roku na planie serialu "07 zgłoś się". On grał kierownika ośrodka nad jeziorem, ona - pracującą dla niego prostytutkę.

Ostatecznie aktor zdecydował, że żona i córki są dla niego ważniejsze niż miłosna przygoda, a niefrasobliwy wyskok został zapomniany.

- Aktor jest podobny do zupy: ktoś lubi pomidorową albo ogórkową. Albo Pszoniaka, albo Fronczewskiego - stwierdził niedawno w wywiadzie.

Nie miał racji. Jego wciąż lubią wszyscy. Bez względu na to, czy gra mnicha w serialu, króla Edypa na scenie, czy... samego siebie w reklamie.

Marta Drelich

Teleświat

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Fronczewski | Niedojrzali

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje