Paul Newman: Nie wiedziałem, że takie kobiety istnieją

Pod względem charyzmy niewielu aktorów mogło się z nim mierzyć. Przez dziesiątki lat Paul Newman cieszył się statusem supergwiazdy. Unikał przy tym życia w świetle fleszy i bardzo chronił swoją prywatność.

Paul Newman w 1963 roku

Przyszedł na świat jako syn rzutkiego żydowskiego sklepikarza prowadzącego biznes na zamożnych przedmieściach Cleveland. Nic nie zapowiadało, że w przyszłości Paul Newman stanie się jedną z największych gwiazd filmu. Kiedy wybuchła II wojna światowa, chciał wstąpić do lotnictwa. Okazało się, że jest daltonistą i trzy lata odsłużył jako wojskowy radiotelegrafista na południowym Pacyfiku.

Wbrew ojcu


Reklama

Po powrocie do domu nie mógł znaleźć dla siebie miejsca. Z college’u wyrzucono go za bójkę. Z uniwersytetu został usunięty za oblanie piwem samochodu rektora. Wówczas, namówiony przez matkę i ciotkę - entuzjastki sztuki, zapisał się do studenckiego teatru. Tam poznał swoją pierwszą żonę Jackie Witte.

Kiedy w 1950 roku umarł jego ojciec, który aktorskie aspiracje syna uważał za mało poważne, Paul odziedziczył po nim sklep. Jednak 25-latek szybko zrezygnował z rodzinnego biznesu i postawił wszystko na jedną kartę. Wyjechał z żoną do Nowego Jorku, gdzie próbował pogodzić studia aktorskie z utrzymaniem rodziny (w krótkim czasie urodził mu się syn i dwie córki). Grywał niewielkie rólki w telewizyjnych serialach, a gdy nie miał propozycji, jako domokrążca sprzedawał encyklopedie. - Potrzebowałem wtedy pracy jak powietrza. Nie sukcesu, ale regularnych dochodów - wspominał po latach.

Kiedy trafił do legendarnego Actors Studio, nastąpił przełom, który wywarł ogromny wpływ również na jego życie prywatne. W 1953 roku, podczas prób do wystawianej na Broadwayu sztuki "Picnic", poznał aktorkę Joanne Woodward. - Nie wiedziałem, że takie kobiety istnieją na świecie. Czułem podziw dla jej talentu, potem zrozumiałem, że jest znakomitym kompanem. Później przyszła miłość - tak opisał Newman początki ich znajomości, która skończyła się małżeństwem trwającym aż do śmierci aktora.

Wszystko przez te oczy

Jego hollywoodzka kariera rozpoczęła się w 1954 roku od, jak później przyznał, ogromnego upokorzenia. W filmie historycznym "Srebrny kielich" Victora Saville’a zagrał tak fatalnie, że nie chciał obejrzeć siebie na ekranie. W gazecie wykupił anons, w którym przeprosił za swoją grę. Środowisko filmowe dostrzegło go w 1956 r. po roli w telewizyjnym "The Battler", w którym zastąpił tragicznie zmarłego Jamesa Deana. Zaledwie dwa lata później miał już na koncie pierwszą nominację do Oscara za rolę w "Kotce na gorącym, blaszanym dachu".

W drodze do sławy pomogła mu też zabójcza uroda i niesamowicie niebieskie oczy, które często ukrywał za ciemnymi okularami. Był bożyszczem kobiet, ale traktował to z dystansem. - Jestem Paulem Newmanem i aktorem. Pierwszy nie jest na sprzedaż. Kiedy wynajmują tego drugiego, pracuję, jak umiem najlepiej, nikt jednak nie ma prawa mówić mi, jak mam żyć - podkreślał.

Perfekcjonista

Na planie emanował energią i nieustannie dążył do perfekcji, co odróżniało go od rzeszy pustych hollywoodzkich przystojniaków. Reżyserów doprowadzało do szału analizowanie każdego motywu i linijki tekstu granych przez niego postaci, ale zawsze stawiał na  swoim. Najczęściej wcielał się w desperatów, hazardzistów, pijaków. Stworzył pełnokrwiste, jednocześnie kompletnie różnorodne postaci, m.in. zawadiackiego złodzieja Butcha Cassidy, charyzmatycznego Eddiego Felsona w "Bilardziście" i "Kolorze pieniędzy" (za tę  rolę otrzymał Oscara), zepsutego oraz wyrachowanego Chance’a Wayne’a w "Słodkim ptaku młodości" czy starego wygę Henry’ego Gondorffa w "Żądle".

Stawał także po drugiej stronie kamery. Wyreżyserował m.in. melodramat "Rachelo, Rachelo" z Joanne Woodward i dramat "Szklana menażeria", również z Woodward. Całe życie powtarzał, że jego żona jest dużo lepszą aktorką, niż on aktorem. Prywatnie był przeciwieństwem mężczyzn, których grywał. Zamiast korzystać z przywilejów gwiazdy, stronił od blichtru Hollywood.

Jednak nie wszystko w życiu Newmana układało się fantastycznie. W 1978 roku jego syn Scott (z pierwszego małżeństwa) przedawkował leki uspokajające i narkotyki. - Nie było mnie przy nim w wielu ważnych momentach - przyznał zrozpaczony ojciec. Trawiony wyrzutami powołał fundację pomagającą młodzieży uzależnionej od narkotyków. Poczuł się znużony filmem. Odkrył za to zamiłowanie do szybkich ośmiocylindrowych samochodów i wyścigów. W 1979 roku zajął w swoim Porsche 935 drugie miejsce w 24-godzinych zawodach samochodowych Le Mans.

W USA jego nazwisko kojarzy się też z Newman’s Own. Produkująca sosy firma założona przez aktora i jego sąsiada, jak przyznali dla żartu, jest jedną z najpotężniejszych w branży spożywczej. Co roku cały zysk oddawany jest na cele charytatywne. Przed śmiercią gwiazdor wyznał, że Newman’s Own to jego najważniejsze dziedzictwo. Na początku 2008 roku zdiagnozowano u niego raka płuc. Informacja o tym dostała się do prasy, ale aktor nie komentował tych doniesień. Pytany, na co choruje, odpowiadał: "Na łysienie!". Gdy terapia zawiodła, wypisał się ze szpitala, by ostatnie chwile spędzić w gronie najbliższych. Odszedł 26 września 2008 roku, a z nim epoka gwiazd, które panowały na ekranie, mając na koncie wyłącznie świetne role.

"Tu spoczywa Paul Newman. Zmarł jako nieudacznik, bo jego oczy zrobiły się brązowe"- takie, oddające jego poczucie humoru epitafium, wymyślił na swój grób.

Joanna Bogiel-Jażdżyk

- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

Paul Newman urodził się 26 I 1925 roku w rodzinie o polsko-węgiersko-żydowskich korzeniach. Jako niebieskooki blondyn wydawał się stworzony do ról amantów, ale nie dał się zaszufladkować. W ciągu trwającej ponad pół wieku kariery był dziesięciokrotnie  nominowany do Oscara. Statuetki doczekał się w 1986 roku za występ w "Kolorze pieniędzy" Martina Scorsese. Zmarł w wieku 83 lat.

Dowiedz się więcej na temat: Paul Newman

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje