Reklama

Reklama

Patryk Vega apeluje: Chcą zablokować mój film

"​Mój apel kieruję do wszystkich, którzy szanują demokrację, wolność słowa, swobodę twórczą oraz do wszystkich instytucji, których zadaniem jest obrona tych praw" - tak zaczyna się przemowa Patryka Vegi, opublikowana w serwisach społecznościowych w poniedziałek, 15 lipca.

Dla polityków blokada mojego filmu w czasie kampanii wyborczej stanowiłaby PR-owy strzał w kolano - przekonuje Patryk Vega

"Nazywam się Patryk Vega i jestem reżyserem filmu 'Polityka'. Posiadam informacje z wiarygodnego źródła, że czołowi polscy politycy celowo wypuścili z więzienia Bartłomieja Misiewicza, by za pomocą jego osoby, zablokować w kinach mój film" - mówi Vega.

"Dla polityków blokada tego filmu w czasie kampanii wyborczej stanowiłaby PR-owy strzał w kolano. Dlatego wypuścili Misiewicza, by za pomocą jego osoby w białych rękawiczkach dokonać blokady mojego filmu" - przekonuje reżyser.

"Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przekonywał, że w Polsce mamy tak rozwiniętą demokrację, że każdy może mówić, co chce i nie zablokują filmu 'Polityka'. Niech się zatem teraz odniesie do tej kwestii" - podsumowuje Vega, nawiązując do słów Michała Dworczyka.

Reklama

Ten ostatni w niedawno udzielanym wywiadzie mówił bowiem: "Nie wiem, jakie są kłopoty pana Vegi. Nie wiem, czy to jest już element kampanii promocyjnej tego filmu czy serialu. W Polsce mamy doskonale rozwiniętą demokrację, każdy może pisać książki, artykuły czy robić filmy, jakie mu się żywnie podoba".

Przypomnijmy, że pozew z powództwa byłego rzecznika i szefa gabinetu politycznego MON Bartłomieja Misiewicza przeciwko twórcom i dystrybutorom filmu "Polityka" wpłynął w piątek, 12 lipca, do Sądu Okręgowego w Poznaniu. Misiewicz domaga się m.in. przeprosin w prasie i 1 mln złotych.

Pozwanymi są: reżyser filmu, spółka producencka i dwa podmioty związane z dystrybucją filmu. "Polityka" Patryka Vegi ma wejść do kin 6 września.

"Bartłomiej Misiewicz zobaczył w materiałach promocyjnych publikowanych przez pana Patryka Vegę postać filmową wzorowaną na jego osobie, postać, której był prototypem i której to, że pan Misiewicz był prototypem każdy może zaobserwować z łatwością. Wolność artystyczna nie może pozwalać na obrażanie, wyśmiewanie i poniżanie" - powiedział w piątek dziennikarzom reprezentujący b. rzecznika MON adwokat Zbigniew Krueger.

Poinformował, że Bartłomiej Misiewicz domaga się umieszczenia przed napisami początkowymi filmu informacji o możliwości naruszenia jego dóbr oraz informacji, że sceny z postacią wzorowaną na jego osobie są nieprawdziwe i nie odzwierciedlają rzeczywistości. Chce również przeprosin w prasie i zadośćuczynienia w kwocie 1 mln zł.

W piątek w sądzie złożony został także wniosek o zabezpieczenie powództwa poprzez m.in. zakaz rozpowszechniania filmu w kinie i za pomocą innych środków oraz zakaz przenoszenia praw do dystrybucji filmu i udzielania licencji na czas trwania procesu.

Adwokat powiedział, że w pozwie zawarto m.in. wycięcia z filmu niektórych, najbardziej obraźliwych dla Misiewicza scen.

"Brak zakazu dystrybucji na czas trwania procesu zniweczyłby ewentualne uwzględnienie powództwa. Patryk Vega twierdzi, że premiera filmu będzie tak czy siak 6 września - ja ufam i mam nadzieję, że premiera filmu będzie wcześniej, ale w Sądzie Okręgowym w Poznaniu - złożyliśmy wniosek, by sąd ten film obejrzał" - podkreślił.

Pytany o to, jakie sceny, wątki zawarte w materiałach promujących produkcję Vegi spowodowały, że Bartłomiej Misiewicz uznał, że naruszono jego dobra powiedział, że są to "przede wszystkim wątki brania łapówek, zażywania narkotyków oraz homoseksualnego romansu postaci, której prototypem jest pan Misiewicz z postacią graną przez aktora Janusza Chabiora, która, jak mniemam, wciela się w Antoniego Macierewicza".

Na informacje o pozwie szybko zareagował Patryk Vega. W opublikowanym na swoich profilach w mediach społecznościowych wideo zapewnił, że premiera jego filmu nie jest zagrożona.

"Misiu, dla Ciebie i wszystkich, którzy chcą blokować mój film, mam wiadomość. Premiera filmu "Polityka" tak czy inaczej nastąpi 6 września - jeśli nie w polskich kinach, to w Chinach - dlatego że film zostanie wrzucony na chińskie serwery" - oświadczył w opublikowanym na swoim profilu na Facebooku Patryk Vega.

"Musisz zatem zrozumieć, że próbując blokować mój film, napędzasz mu tylko oglądalność i w rezultacie zobaczy go jeszcze więcej ludzi. Podobno w Polsce mamy wolność słowa i demokrację. Więc wszystkim, którzy dalej chcieliby mnie cenzurować, dedykuję ten film" - kończy reżyser i prezentuje kolejny fragment "Polityki".

Ukazany jest na nim ksiądz grany przez Tomasza Oświecińskiego, który spowiada Antoniego Królikowskiego w roli bazującej na osobie byłego rzecznika MON.

"Ostatni raz u spowiedzi byłem tydzień temu. Obraziłem Boga następującymi orzachami" - mówi w zdenerwowaniu postać grana przez Królikowskiego. Wtedy następuje montaż krótkich ujęć, podczas których jego bohater wciąga kokainę ze swojego biurka i brzucha roznegliżowanej dziewczyny, uprawia seks z inną kobietą, przyjmuje łapówkę i pijany krzyczy "Na koszt państwa!" podczas imprezy.

Wtedy następuje powrót do sceny początkowej. "Mówiłem brzydkie słowa. Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję. Proszę Boga Ojca o pokutę i rozgrzeszenie" - stwierdza grana przez Królikowskiego postać.


INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Polityka | Patryk Vega

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy