Reklama

Patrick Swayze: To już dziesięć lat

Wysoki, dobrze zbudowany, idealnie pasował do filmowych ról twardych facetów. A jednak sławę zdobył jako romantyczny kochanek. W sobotę, 14 września, mija dziesięć lat od chwili, gdy odszedł jeden z najbardziej uwielbianych hollywoodzkich aktorów, Patrick Swayze. Co ciekawe, już po śmierci aktora wybuchła głośna afera, w którą zamieszana była jego żona.

Patrick Swayze był bożyszczem kobiet

Patrick Swayze przyszedł na świat 18 sierpnia 1952 roku jako jedno z pięciorga dzieci. Jego domem było ranczo w Teksasie. Ojciec kowboj i mama, znana tancerka, zaszczepili w nim miłość do sportu.

Reklama

- Twoja przyszłość to rodeo. Będziesz kowbojem tak jak ja, albo gwiazdą futbolu - zacierał ręce ojciec. Niestety, poważna kontuzja kolana pogrzebała te plany. Patrick cudem uniknął amputacji, ale na nowo musiał uczyć się chodzić.

Ojciec wspierał syna i powtarzał: - Nikt nigdy nie obiecywał ci łatwego życia. To od ciebie zależy, jak je przeżyjesz. Patrick szybko wziął się w garść i skoncentrował na tańcu, który okazał się najlepszą terapią.

"Hej, Swayze, co masz w plecaku? Baletki?" - szydzili koledzy, gdy biegł na kolejne taneczne zajęcia. Jeśli sądzili, że mają do czynienia z gogusiem w legginsach, szybko wyprowadził ich z błędu. Patrick Swayze uprawiał różne sporty, w tym karate. Powalił na ziemię dwóch dowcipnisiów i żarty się skończyły.

Młodzieniec chciał na siebie zarabiać, więc zatrudnił się na lodowisku w Houston. Po kilku dniach zauważył drobną blondynkę, Lisę Niemi, która z gracją jeździła na łyżwach. Zakochał się na zabój i zaprowadził dziewczynę do szkoły tańca swojej mamy.

- Zobacz, jaki ma talent - rzekł zachwycony. Matka widziała nie tylko materiał na tancerkę, ale i to, że jej syn wpadł po uszy. Lisa miała wtedy 15 lat, więc Patrick musiał poczekać zarówno na miłość z jej strony, jak i akceptację ich związku ze strony obu rodzin. Pobrali się pięć lat później, w 1975 roku.

Po ślubie Patrick Swayze zapragnął zostać aktorem. Wystąpił w kilku musicalach, ale marzył o prawdziwym filmie. Chodził na castingi, grał małe rólki. I nagle wszystko się zmieniło. Gwiazdę zrobił z niego serial "Północ-Południe". Potem był melodramat "Youngblood (1986) i wreszcie wielki hit - "Dirty Dancing".

Rola Johnny'ego, instruktora tańca, uczyniła z Patricka megagwiazdora. Widzów zachwyciły przesycone erotyzmem układy taneczne, które wykonywał wraz z Jennifer Grey. Panie nie mogły oderwać wzroku od wirującego w tańcu aktora.

Nominowany za rolę Johnny'ego do Złotego Globu, śpiewał w tym filmie utwór "She's Like the Wind", dedykując go żonie. Kolejne występy wiązały się z coraz większą popularnością, której nie potrafił udźwignąć. Zaczęły się kłopoty z alkoholem i narkotykami. Lisa cierpliwie znosiła jego pijackie awantury, a także i zdrady. To że uporał się z nałogiem, to w dużej mierze jej zasługa.

Co ciekawe, sam Swayze nie uważał się za przystojniaka, mimo że swego czasu uznano go za najbardziej seksownego faceta na ziemi. - Moje dłonie przypominają łopaty, ramiona mam jak robotnik na budowie - śmiał się. Wielbicielki uwodził uśmiechem i błyskiem w nostalgicznym spojrzeniu. I tym, że tak pięknie kochał w filmach!

Pokazał to nie tylko we wspomnianych: "Dirty Dancing" i serialu "Północ-Południe", ale też na przykład w melodramacie "Uwierz w ducha". Scena, w której Swayze i Demi Moore lepią z gliny, a potem namiętnie się całują, zaliczono do najseksowniejszych w historii kina. A gdy Molly całuje się z duchem ukochanego, za najpiękniejszy filmowy pocałunek.

Swayze był uwielbiany także przez miłośników kina akcji. Zasłynął rolami w takich produkcjach, jak "Wykidajło", "Na fali", "Stalowy świt" czy "Czarny pies".

W 2008 roku wykryto u aktora raka trzustki. - Chciałbym mieć przed sobą jeszcze pięć lat życia i móc zatańczyć - mówił coraz słabszy. Dostał niecałe dwa... Zmarł 14 września 2009 roku w wieku 57 lat. Podobno ostatnie chwile spędził, trzymając się z żoną za ręce. Ostatnie słowa, jakie małżonkowie mieli sobie wzajemnie powiedzieć to: "Kocham Cię".

Prawdziwa afera wybuchła jednak po śmierci aktora. Jego rodzina twierdziła bowiem, że Lisa wcale nie była takim aniołem, za jakiego ją uważano. Jak informował portal RadarOnline, anonimowy "przyjaciel" artysty wyznał, że gwiazdor był ofiarą przemocy domowej, a osobą odpowiedzialną za znęcanie się nad nim była właśnie jego żona.

Według informatora, Lisa Niemi często biła osłabionego męża - w trakcie trwającej niemal 2 lata walki z rakiem trzustki Swayze stracił połowę wagi. Niemi miała także zarządzać majątkiem aktora oraz wpływać na to, z kim Swayze miał utrzymywać kontakty. RadarOnline cytował też słowa przyjaciółki aktora - Charlotte Stevens, która twierdziła, że w przeszłości doradzała mu rozwód, kiedy dowiedziała o nieustannych zdradach Niemi.

Trzy lata po śmierci Patricka Swayze Niemi zaręczyła się z jubilerem Albertem DePrisco. Para pobrała się w maju 2014 roku. Rzecznik Niemi zaprzeczył w rozmowie z serwisem GossipCop sensacyjnym doniesieniom RadarOnline. "Nic z tego nie jest prawdą" - brzmiał krótki komunikat rzecznika Lisy Niemi.


Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Patrick Swayze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje