Reklama

​Olga Bołądź o swoim debiucie reżyserskim

"To nie jest apoteoza aborcji, ten film nie stoi po żadnej ze stron" - mówi Olga Bołądź o filmie "Alicja i żabka", którego scenariusz oparty jest na prawdziwych wydarzeniach.

To bajka o końcu bycia dzieckiem - mówi o swoim debiucie reżyserskim Olga Bołądź

Tworząc swój pierwszy w karierze reżyserskiej film, Olga Bołądź zainspirowała się historią dziewczynki, opisywaną przez media w 2008 roku. Czternastolatka zaszła w ciążę i wspólnie z matką podjęły decyzję o aborcji.

Reklama

"Była z tym sama, bo jej chłopak z rodzicami się wycofał, a nad dziewczynką zrobiła się wojna. Zostały ujawnione jej dane, matce zabrane prawa rodzicielskie, a ona wylądowała w pogotowiu opiekuńczym" - przypomina Olga Bołądź. Aktorka scenariusz tego filmu napisała wspólnie z koleżankami z fundacji Gerlsy: Magdaleną Lamparską, Julitą Olszewską i Jowitą Radzińską.

W główną rolę w "Alicji i żabce" wcieliła się debiutantka Julia Kuzka, a partnerują jej Agnieszka Suchora, Magdalena Boczarska, Łukasz Simlat i Janusz Chabior. Film bierze udział w Konkursie Międzynarodowym Krakowskiego Festiwalu Filmowego.

Olga Bołądź rozmawiała o nim w relacji online prowadzonej na portalu przeambitni.pl. Reżyserka podkreśliła, że nie chce, by jej projekt był traktowany jako pochwała aborcji. "Powiedzmy to na wstępie, to nie jest apoteoza aborcji, ten film nie stoi po żadnej ze stron" - powiedziała Olga Bołądź.

I dodała: "Film opowiada o tej dziewczynce, o tym, co ona przeżywa. To jest bajka o końcu bycia dzieckiem, o brutalnym zakończeniu dzieciństwa i o tym, jak to wszystko na nią spada, a ona to przeżywa, przeinaczając tą rzeczywistość" - wyjaśniła Bołądź.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Olga Bołądź

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje