Reklama

Odszkodowanie dla Olszówki!

Choć Edyta Olszowka pocałowała się z kobietą w miejscu publicznym, "Super Express" zapłaci jej 30 tys. złotych zadośćuczynienia za opublikowanie zdjęcia z sugestią, że może mieć biseksualne skłonności.

Adwokat Paweł Podrecki, pełnomocnik "SE", przekonywał, że aktorka właściwie zgodziła się na zdjęcia, gdyż do pocałunku doszło podczas premierowego pokazu filmu "Lejdis" - informuje "Rzeczpospolita".

Reklama

Sławomir Jastrzębowski, redaktor naczelny "SE" dodał, że pocałunek był prowokacją aktorki, a tekst został napisany z przymrużeniem oka i chodziło o zabawę.

Mec. Barbara Kardynia-Bednarska, pełnomocnik Edyty Olszówki, replikowała, że do pocałunku doszło przy okazji premierowego pokazu, ale w miejscu praktycznie zamkniętym, gdyż dostępnym tylko dla VIP.

"Powódka powinna się liczyć z tym, że może być sfotografowana. Nie chodzi tylko o zdjęcie, ale i o komentarz sugerujący biseksualne skłonności aktorki" - powiedział jednak sędzia Zbigniew Cendrowski.

Sąd Administracyjny uznał, że 80 tys. złotych zadośćuczynienia [tyle żądała Olszówka - red.] to zbyt wiele. Ostatecznie "Super Express" ma wypłacić aktorce 30 tys. złotych.

Według "Rzeczpospolitej", Olszówka nie chciała się wypowiadać po wyroku, który jest prawomocny.

INTERIA.PL/Rzeczpospolita

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Edyta Olszówka | pełnomocnik | odszkodowanie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje