Reklama

"Oczy diabła" Patryka Vegi pod lupą policji

Prokuratura przekazała materiał filmowy do analizy Komendzie Głównej Policji celem weryfikacji zdarzeń przedstawionych w reportażu - poinformował dział prasowy Prokuratury Krajowej, pytany o czynności podejmowane ws. filmu Patryka Vegi dotyczącego handlu dziećmi.

Dokumentalne "Oczy diabła", którego tematem jest nielegalny handlu dziećmi w "dzisiejszej Europie", od 2 lutego jest dostępny za darmo w internecie.

Reklama

"Mamy pełne przekonanie, że tylko wspólne działanie na rzecz ochrony bezpieczeństwa dzieci przyniesie efekty. Handel ludźmi, w szczególności dziećmi, dotyczy wszystkich krajów w Europie, dlatego w kooperacji z Komisją Europejską, oraz międzynarodowymi instytucjami i organami ścigania będziemy walczyć, by uderzyć w ten proceder" - reżyser zwrócił się do przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen.

Z prośbą o informację, czy prowadzone są czynności dotyczące spraw w nim przedstawionych, do Prokuratora Krajowego zwróciła się Państwowa Komisja ds. Pedofilii. "Państwowa Komisja ds. Pedofilii zwróciła się do Prokuratura Krajowego z prośbą o udzielenie informacji, czy prowadzone są czynności mające na celu wyjaśnienie przedstawionych w wyżej przywołanej produkcji okoliczności, które wskazują na możliwość popełnienia szeregu przestępstw - w tym nadużyć seksualnych wobec małoletnich poniżej lat 15" - podano w ubiegłym tygodniu na stronie instytucji.

Pytany o to przez PAP, dział prasowy Prokuratury Krajowej poinformował, że prokuratura "przekazała materiał filmowy do analizy Komendzie Głównej Policji celem weryfikacji zdarzeń przedstawionych w reportażu".

Osią filmu jest historia kobiety, która chce sprzedać swoje dziecko. Rozmówcami Vegi są również osoby przedstawione jako handlarz dziećmi oraz pośredniczka w takiej sprzedaży. Bohaterowie filmu, których twarze są zamazane, a głosy zmienione, opowiadają o procesie werbunku związanego z handlem żywym towarem oraz warunkach, w których przebywają jego ofiary.

Wielu komentatorów podaje w wątpliwość autentyczność przedstawionej historii, jednak niezależnie od tego wywołała ona szeroko zakrojoną dyskusję. Według informacji przedstawionych w filmie jeden z domów publicznych, w których wykorzystywane są małe dzieci, miałby funkcjonować w Polsce, w Trójmieście.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Patryk Vega

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje