Reklama

Nina Andrycz: Niczego nie żałuję

Wspaniała dama polskiego kina i teatru, poetka, żona premiera. Miała bardzo barwne życie.

Jedni ją kochali, inni nienawidzili. Niezależnie od swoich sympatii i antypatii wszyscy zgodnie doceniali jej talent.

Reklama

Nina Andrycz urodziła się w 1915 r. w Brześciu nad Bugiem i już ucząc się w sowieckiej podstawówce wiedziała, jak będzie wyglądać jej przyszłość.

Po maturze wróciła do Warszawy, gdzie dostała się do Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej. Karierę artystyczną rozpoczęła jeszcze przed wojną.

W trakcie okupacji pracowała jako kelnerka. Do powrotu na scenę namówiła ją ukochana mama.

Choć gwiazda swoją miłość do zawodu realizowała głównie w teatrze, to od czasu do czasu można ją było zobaczyć także na dużym ekranie - "Warszawska premiera", "Horror w Wesołych Bagniskach" czy ostatnio "Jeszcze nie wieczór", "Serce na dłoni".

O jej barwnym życiu prywatnym zawsze plotkowano. W jednym z wywiadów Nina Andrycz przyznała, że kochała tylko jednego mężczyznę - aktora i reżysera teatralnego, swojego profesora ze szkoły Aleksandra Węgierko, zamordowanego podczas wojny.

Wiele osób miało jej za złe, kiedy po wojnie wyszła za mąż za znienawidzonego komunistycznego przywódcę, Józefa Cyrankiewicza. O ich małżeństwie krążyło wiele legend, a jedną z nich potwierdziła sama aktorka.

- To prawda, że kochałam moją pracę bardziej niż męża. Nie czułam się powołana do rodzenia dzieci, nie miałam instynktu macierzyńskiego. Nie żałuję, byłam i jestem ze swojego życia zadowolona - z uśmiechem wyjaśnia gwiazda.

Co ciekawe, jakiś czas temu Nina Andrycz przekazała swoje słynne perły Nataszy Urbańskiej, namaszczając ją na gwiazdę...

Kurier TV

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nina Andrycz | żałować | poetka | dama | Życie | andrycz | Nie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje