"Nikt nie woła": 60 lat od premiery

Zofia Marcinkowska i Henryk Boukołowski w scenie z filmu "Nikt nie woła"
Zofia Marcinkowska i Henryk Boukołowski w scenie z filmu "Nikt nie woła"materiały prasowe

Zobacz również:

Zobacz również:

"I to wszystko - dwa tytuły, dwie główne role zamykające jej aktorski dorobek" - pisał o aktorce Maniewski (krytyk pominął jednak epizod Marcinkowskiej w noweli "Autobusy jak żółwie" z 1963 roku - zagrała tam kelnerkę). Po studiach Marcinkowska wyjechała z Warszawy do Krakowa. W Teatrze Starym przygotowywała się do scenicznego debiutu.
"I to wszystko - dwa tytuły, dwie główne role zamykające jej aktorski dorobek" - pisał o aktorce Maniewski (krytyk pominął jednak epizod Marcinkowskiej w noweli "Autobusy jak żółwie" z 1963 roku - zagrała tam kelnerkę). Po studiach Marcinkowska wyjechała z Warszawy do Krakowa. W Teatrze Starym przygotowywała się do scenicznego debiutu.archiwum Filmu Agencja FORUM
Jej krótkie życie to świetny materiał na film. Wróżono, że będzie jedną z największych polskich aktorek. Zofia Marcinkowska miała wszystko, by zostać gwiazdą: urodę, inteligencję i wrażliwość. Niestety jej losy nie potoczyły się tak, jak to sobie wymarzyła. Po jednej z awantur domowych popełniła samobójstwo. Tą tragedią żyła wówczas cała Polska.
Jej krótkie życie to świetny materiał na film. Wróżono, że będzie jedną z największych polskich aktorek. Zofia Marcinkowska miała wszystko, by zostać gwiazdą: urodę, inteligencję i wrażliwość. Niestety jej losy nie potoczyły się tak, jak to sobie wymarzyła. Po jednej z awantur domowych popełniła samobójstwo. Tą tragedią żyła wówczas cała Polska.Wojciech PlewińskiAgencja FORUM
W Krakowie Zofia Marcinkowska związała się z aktorem Zbigniewem Wójcikiem. Ich związek był jednak burzliwy, głównie z powodu alkoholizmu aktora. Po jednej z domowych awantur, aktorka odkręciła kurki z gazem. Tragedia rozegrała się 8 lipca 1963 roku. Gdy pijany Wójcik od progu rzucił się na aktorkę, ta zaczęła się bronić. Odepchnęła go, a on upadając, uderzył głową o kant kuchennego zlewu i stracił przytomność. Zofia przekonana, że zabiła ukochanego, napisała kilka słów pożegnania: "Nie potrafię bez niego żyć" - i odkręciła gaz. Ciała Marcinkowskiej i Wójcika znaleziono kilka godzin później. Miała 23 lata.
W Krakowie Zofia Marcinkowska związała się z aktorem Zbigniewem Wójcikiem. Ich związek był jednak burzliwy, głównie z powodu alkoholizmu aktora. Po jednej z domowych awantur, aktorka odkręciła kurki z gazem. Tragedia rozegrała się 8 lipca 1963 roku. Gdy pijany Wójcik od progu rzucił się na aktorkę, ta zaczęła się bronić. Odepchnęła go, a on upadając, uderzył głową o kant kuchennego zlewu i stracił przytomność. Zofia przekonana, że zabiła ukochanego, napisała kilka słów pożegnania: "Nie potrafię bez niego żyć" - i odkręciła gaz. Ciała Marcinkowskiej i Wójcika znaleziono kilka godzin później. Miała 23 lata.Wojciech PlewińskiAgencja FORUM
Zofia Marcinkowska miała 20 lat, kiedy zagrała w filmie Kazimierza Kutza. "Była naturalnie piękna, ale na potrzeby filmu dodatkowo wymyśliliśmy ją, wyciągnęliśmy z niej wszystko, co było potrzebne. Wykreowaliśmy ją. Widziałem, że z nią jest coś nie tak: jakby przeżywała na planie prawdziwą miłość. Ale byłem zadowolony. Promieniowała jakąś niezwykłą energią; to mi było potrzebne" - przyznał po latach reżyser "Nikt nie woła" w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Zofia Marcinkowska miała 20 lat, kiedy zagrała w filmie Kazimierza Kutza. "Była naturalnie piękna, ale na potrzeby filmu dodatkowo wymyśliliśmy ją, wyciągnęliśmy z niej wszystko, co było potrzebne. Wykreowaliśmy ją. Widziałem, że z nią jest coś nie tak: jakby przeżywała na planie prawdziwą miłość. Ale byłem zadowolony. Promieniowała jakąś niezwykłą energią; to mi było potrzebne" - przyznał po latach reżyser "Nikt nie woła" w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".materiały prasowe
Na dużym ekranie zadebiutowała w filmie "Lunatycy" Bohdana Poręby, grając dziennikarkę, która nawiązuje romans z jednym z warszawskich chuliganów (w tej roli Andrzej Nowakowski). Była to dla niej przepustka do największej życiowej roli w awangardowym, rozgrywającym się na Ziemiach Odzyskanych filmie "Nikt nie woła".
Na dużym ekranie zadebiutowała w filmie "Lunatycy" Bohdana Poręby, grając dziennikarkę, która nawiązuje romans z jednym z warszawskich chuliganów (w tej roli Andrzej Nowakowski). Była to dla niej przepustka do największej życiowej roli w awangardowym, rozgrywającym się na Ziemiach Odzyskanych filmie "Nikt nie woła".INPLUSEast News
"Była jednym z ciekawszych odkryć naszego kina początku lat 60. Ujmowała naturalnością, wrażliwością, ukrytą pod maską pozornej szorstkości. Również autentyzmem" - pisał o Zofii Marcinkowskiej krytyk Maciej Maniewski. Aktorka w trakcie krótkiej kariery zdążyła wystąpić tylko w trzech filmach.
"Była jednym z ciekawszych odkryć naszego kina początku lat 60. Ujmowała naturalnością, wrażliwością, ukrytą pod maską pozornej szorstkości. Również autentyzmem" - pisał o Zofii Marcinkowskiej krytyk Maciej Maniewski. Aktorka w trakcie krótkiej kariery zdążyła wystąpić tylko w trzech filmach.INPLUSEast News
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?