Reklama

"Nieobliczalny" pierwszą dużą premierą od wybuchu pandemii

Wygląda na to, że spełnią się życzenia twórców filmu "Nieobliczalny", którzy już wcześniej zapowiadali, że to właśnie ich dzieło będzie pierwszą dużą produkcją, jaka pojawi się w kinach od marca.

Russell Crowe w scenie z filmu "Nieobliczalny"

Przez jakiś czas wydawało się, że o palmę pierwszeństwa w wyścigu o miano pierwszej dużej produkcji wyświetlanej w kinach po wybuchu pandemii COVID-19 ubiegać się będą "Tenet" Christophera Nolana i "Nieobliczalny" wyreżyserowany przez Derricka Borte. Kolejne przesunięcia premiery "Tenet" sprawiły, że przekładano też inne produkcje, a do walki o tytuł pierwszego filmu z premierą po lockdownie stanęły też disneyowski "Mulan" oraz wyprodukowany przez Selenę Gomez "The Broken Hearts Gallery". W końcu jednak wszelkie plany się posypały i wiele wskazywało na to, że latem w kinach czeka na widzów wyjątkowa filmowa posucha.

Niedawno szefostwo studia Warner Bros. zdecydowało jednak o tym, że ich "Tenet" zadebiutuje najpierw w kinach poza Stanami, a widzowie z innych części świata będą mogli oglądać go od 26 sierpnia tego roku. Jednak nieco wcześniej, bo już 21 sierpnia, do kin trafi "Nieobliczalny". Na taką informację zareagował John Fithian, prezes NATO, czyli Krajowego Związku Właścicieli Kin (National Association of Theater Owners).

Reklama

"W imieniu właścicieli amerykańskich kin chciałbym podziękować producentowi filmu, studiu Solstice Studios za poświęcenie w celu pokazania 'Nieobliczalnego' w kinach. Jak też za wkład w ożywienie biznesu kinowego. Kina na terenie wielu stanów są coraz częściej otwierane z zachowaniem środków bezpieczeństwa, ale gdyby studio czekało, aż otwarte będą wszystkie amerykańskie kina - wtedy byłoby już za późno. Potrzebujemy wsparcia Solstice Studios, a 'Nieobliczalny' jest idealnym filmem, aby wesprzeć otwieranie się kolejnych kin i skorzystanie z ostatnich tygodni letniego box-office'u" - powiedział Fithian.

Russell Crowe w filmie "Nieobliczalny" wciela się w postać niezrównoważonego kierowcy, który prześladuje rodzinę kobiety (Caren Pistorius), z którą wdał się w sprzeczkę w drogowym korku. Pojawiły się już pierwsze recenzje filmu Borte.

"W filmie gubi się przesłanie dotyczące przemocy wobec kobiet i upadku społeczeństwa, które blednie z powodu nadmiernego polegania na wymyślnej przemocy i nieprawdopodobnych scenach" - pisze Doug Jamieson, który wystawił filmowi jedynie dwie gwiazdki na pięć możliwych. Jedną gwiazdkę więcej przyznał tej produkcji Aaron Yap. "Spocony i mięsisty Russell Crowe wpada w trwający 90 minut szał morderstwa i chaosu. Nigdy nie przestanie mnie to bawić" - napisał w swojej recenzji.

Przypomnijmy, że "Nieobliczalny" trafi na ekrany polskich kin już w piątek, 31 lipca.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Nieobliczalny

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje