Zdarza się, że jedna rola winduje aktora czy aktorkę na szczyty popularności i rozpoznawalności, ale przeważnie status gwiazdy osiąga się latami ciężkiej pracy i wielu różnych wyrzeczeń. A potem należy nieustannie dokładać wszelkich starań, aby nie zaznać bolesnego upadku. Nie bez powodu Hollywood jest nazywane Fabryką Snów, w końcu każdy może tam być sławnym przez kilka minut, ale masowa produkcja coraz to nowych gwiazd sprawia, że utrzymać się na topie jest znacznie trudniej. Drugich szans przeważnie nie ma.
Raz na jakiś czas zdarzają się jednak celebryci, którzy sami rezygnują ze statusu gwiazdy, by zająć się bardziej przyziemnymi rzeczami, takimi jak wychowywanie dzieci czy kontynuowanie brutalnie przerwanej przez kulturę masową edukacji. To zestawienie jest właśnie o nich oraz o powodach, dla których uciekli od blasku hollywoodzkich reflektorów. A także o aktorach i aktorkach, którzy zostali zmarginalizowani nie z własnej winny. I o tych, którym rozpoznawalność przyniosła raczej cierpienie niż satysfakcję, mimo że X Muza zdawała się być ich pasją i przeznaczeniem.
Jedna z najbardziej znanych aktorek świata, która potrafiła swoim nazwiskiem przyciągnąć do kin miliony widzów, powiedziała "dość" w być może najlepszym z perspektywy komercyjnej okresie kariery. W 2014 roku na ekrany weszły trzy hity z jej udziałem - "Annie" Willa Glucka, "Inna kobieta" Nicka Cassavetesa oraz "Sekstaśma" Jake'a Kasdana. A kolejnych mało ambitnych, lecz kasowych propozycji przybywało. Aktorka zdecydowała się jednak rozstać z aktorstwem, ponieważ, jak sama przyznała w jednym z wywiadów, nie wiedziała, kim się stała. W ciągu ostatnich kilku lat wyszła za mąż i napisała poczytne książki związane ze zdrowym trybem życia i nauką akceptowania upływającego czasu. Nie zamierza wracać do starego życia.
... oraz w "Gangach Nowego Jorku" (2001) samego Martina Scorsese, w których zagrała u boku m.in. Leonardo DiCaprio i Daniela-Day Lewisa. Collection ChristophelEast News
Jakiś czas temu Cameron przyznała, że jej nieoczekiwana kariera filmowa zmieniła jej życiowe plany. Gwiazda początkowo planowała założyć rodzinę w wieku dwudziestu lat. Dziś ma pieniądze i sławę, a dawne marzenia... odkłada na później.
"Myślałam, że wyjdę za mąż i urodzę dwójkę dzieci zanim skończę 21 lat. Teraz wiem, że chciałam ułożyć sobie życie na wzór mojej matki. Myślałam, że tak powinno być" - wyznała Diaz w rozmowie z magazynem "Redbook".
Nowe oblicze Caeron Diaz zobaczyliśmy w filmie "Zła kobieta".
"Dla Diaz rola [w 'Złej kobiecie'] to zupełna nowość. Dotąd specjalizowała się co najwyżej w tańczeniu z człowiekiem o zielonej twarzy ('Maska'), rozsmarowywaniu spermy na włosach ('Sposób na blondynkę') czy uwodzeniu angielskich przystojniaków ('Holiday'). Za każdym razem wcielając się bez pudła w tzw. "pierwszą naiwną". Tu jest niemiła, prostacka i gburowata, ale jednocześnie całkiem bystra, a przede wszystkim sprytna, gotowa kraść, manipulować i oszukiwać, byle tylko osiągnąć swój cel, zdobyć pieniądze na... operację powiększenia biustu" - pisał recenzent INTERIA.PL.
Od tego czasu Diaz konsekwentnie pracuje jednak na wizerunek "niegrzecznej dziewczyny" Hollywood. W "Adwokacie" (2013) Ridleya Scotta zagrała tancerkę erotyczną, która potrafi uprawiać nawet seks z szybą kabrioletu - bez majtek i po brazylijskiej depilacji.
Jako 42-latka zagrała z Jasonem Segelem w komedii "Sekstaśma" - opowieści o małżeństwie, które próbuje ożywić swoje życie erotyczne.
Jedna noc wypełniona szalonym seksem, którą oglądamy na ekranie, to efekt dwóch tygodni pracy na planie! Diaz, pytana o szczegóły intymnych scen, zapewnia, że ona i jej partner grali "spontanicznie, kierując się tym, co w danej chwili podpowiadała im intuicja".
"Takiej sceny nie nakręcisz w jeden dzień" - tłumaczy. "Ważna jest sceneria, układ poszczególnych ujęć, a także dobra zabawa. Nasi bohaterowie wypróbowali tamtej nocy oszałamiającą liczbę pozycji. To wyjaśnia, dlaczego wpadli w panikę, zorientowawszCollection ChristophelEast News
Kolejną ważną kreacją była rola w dramacie "Być jak John Malkovich" Spike'a Jonze'a - mocno ucharakteryzowana Diaz w ogóle nie przypominała w nim samej siebie. Opłaciło się, bo za rolę Lotte Schwartz nagrodzono ją drugą w karierze nominacją do Złotego Globu.
Kolejne dwa wyróżnienia do tej nagrody przyniosły jej kreacje w "Vanilla Sky" Camerona Crowe'a - hollywoodzkiej wersji hiszpańskojęzycznego obrazu "Otwórz oczy" - gdzie wcieliła się w piękną i seksowną Juliannę Gianni...Everett CollectionEast News
Te dwie role dramatyczne przedzielone zostały kreacją Natalie Cook w remake'u słynnych "Aniołków Charliego" (na ekranie partnerowały jej Lucy Liu i Drew Barrymore) i sequelu tejże produkcji o podtytule "Zawrotna szybkość" (2003).
W kolejnych latach Diaz grywała zdecydowanie mniej i przyjmowała role głównie w komediach: "Ostrożnie z dziewczynami" (2002), "Holiday" (2005), "Co się wydarzyło w Las Vegas" (2008), a niejakim odstępstwem od tej reguły był jej udział w komediodramacie Curtisa Hansona "Siostry". Coraz rzadsze pojawianie się na ekranie aktorka rekompensowała jednak fanom... swoim głosem. Od 2001 roku użyczała go bowiem księżniczce Fionie w kolejnych ekranizacjach przygód Shreka (ostatnia - jak dotąd - pochodzi z 2010 roku).Everett CollectionEast News
Za sprawą roli Tiny Carlyle zdobyła kilka nagród, została ogłoszona nowym symbolem seksu, a przede wszystkim z dnia na dzień stała się sławna.
Pojawienie się w filmie Chucka Russella poskutkowało też kolejnymi aktorskimi propozycjami. Diaz przez kolejne trzy lata unikała jednak ofert pochodzących z dużych wytwórni, za to chętnie przyjmowała role w produkcjach niezależnych.
W 1996 roku Diaz miała się wcielić w Sonyę Blade w ekranizacji popularnej gry komputerowej "Mortal Kombat", ale podczas treningów złamała rękę i musiała zrezygnować. Po okresie rekonwalescencji uznała, że już najwyższy czas ponownie spróbować swoich sił w kinie "głównego nurtu" i przyjęła propozycję zagrania w filmie P.J. Hogana "Mój chłopak się żeni", którego gwiazdą była Julia Roberts.SIPAEast News
Diaz zachwyciła swoją drugoplanową kreacją, dzięki czemu powierzono jej główną rolę kobiecą w komedii "Sposób na blondynkę" (1998) braci Farrellych, w której partnerowali jej Ben Stiller i Matt Dillon (z tym drugim gwiazdka romansowała na planie, co zaowocowało czteroletnim związkiem). Kreacja Mary Jensen spodobała się widzom oraz krytykom i przyniosła młodej aktorce jej pierwszą nominację do Złotego Globu.LILO/SIPAEast News
Diaz dorastała w słonecznej Kalifornii. W wieku 16 lat zaczęła pracować jako modelka. Związała się z agencją Elite Model Management, dzięki której zdobyła kontrakty z takimi markami, jak Calvin Klein czy Levi's. Jako 17-latka znalazła się na okładce popularnego magazynu dla nastolatek "Seventeen". Cztery lata później w wielkim stylu zadebiutowała na wielkim ekranie, partnerując Jimowi Carreyowi w "Masce".
"Szłam na żywioł" - wspomina tamtą rolę gwiazda. "Nie miałam żadnego doświadczenia; nie miałam pojęcia, co robię - ale aktorstwo tak bardzo mi się podobało, że chciałam się go nauczyć".NEW LINE PRODUCTIONSEast News
Świętująca 45. urodziny Cameron Diaz to jedna z niewielu hollywoodzkich gwiazd, którym kariera... pokrzyżowała życiowe plany.
Urodziła się 30 sierpnia 1972 roku w San Diego, w stanie Kalifornia (USA), jako trzecia córka (ma dwie starsze siostry) Billie i Emilio Diazów. Jej ojciec, wychowany w okolicach Los Angeles, miał kubańskie korzenie, natomiast wśród przodków jej matki byli Anglicy, Niemcy oraz Czirokezi.East News
W tym samym czasie Diaz zagrała jeszcze małe rólki w czarnych komediach: "Gorzej być nie może" i "Las Vegas Parano", ale prawdziwy przełom jej w karierze nastąpił dopiero rok później.
Wszystko za sprawą dwóch kreacji: w "Męskiej grze" Olivera Stone'a, w której artystka wcieliła się w młodą, ale znakomicie zdającą sobie sprawę z okrutnych reguł rządzących światem sportu współwłaścicielką klubu futbolowego, Christinę Pagniacci...East News
Jack Gleeson
Joffrey Baratheon był jedną z najbardziej znienawidzonych postaci "Gry o tron", prawdopodobnie najbardziej popularnego serialu telewizyjnego XXI wieku. Jack Gleeson, który wcielał się w tę wywołującą skrajne emocje postać, nie miał z tym większych problemów, potraktował Joffreya po prostu jako wyzwanie. Tyle że pojawiał się przed kamerami od 8. roku życia, poświęcając aktorstwu większość swego dzieciństwa. I wolał studiować filozofię oraz teologię. Filozofia interesowała również Jonathana Taylora Thomasa, "złotego dzieciaka lat 90.", który miał na koncie między innymi "Króla Lwa" (użyczył głosu młodemu Simbie). Po zakończeniu kariery aktor edukował się na Harvardzie oraz Uniwersytecie Columbia.
Ashley Judd
W przypadku Judd mamy do czynienia z sytuacją, w której aktorka dowiedziała się na długo po fakcie, że jej kariera była sabotowana. Chodzi o Harveya Weinsteina, niegdyś najsłynniejszego amerykańskiego producenta, którego liczne seksualne podboje i zboczone zachowania dały początek kampanii #MeToo. Otóż Judd była jedną z aktorek, które nie poddały się do końca seksualnym naciskom Weinsteina, a w rezultacie ten zaczął ją wszędzie oczerniać. A że był człowiekiem wpływowym, udało mu się zniechęcić do aktorki między innymi Petera Jacksona, który brał ją pod koniec lat 90. pod uwagę do jednej z ról w trylogii "Władca Pierścieni". Judd wciąż występuje w filmach, ale przeważnie na drugim planie lub w mało znanych produkcjach.
W 2011 roku Ashley Judd postanowiła zmierzyć się z koszmarami swojej przeszłości. Gwiazda wydała biografię, w której wyznała, że jako dziecko była molestowana seksualnie.
W książce "All That is Bitter & Sweet" twierdzi, że jej smutne dzieciństwo było powodem depresji, z którą zmagała się przez wiele lat. Córka zajętej własną karierą piosenkarki country - Naomi Judd, wyznała, że była wykorzystywana seksualnie przez starszego mężczyznę z sąsiedztwa, a potem także przez jednego ze swoich krewnych.
"Nigdy nie miałam zamiaru opowiadać ze szczegółami o wykorzystywaniu seksualnym, jakiego padłam ofiarą przed wieloma laty. Byłabym szczęśliwa, zupełnie pomijając to w mojej książce. Jednak nasza pełna bólu przeszłość, czasem ma największy wpływ na nasze życie" - wyjaśniła gwiazda w rozmowie z magazynem "People".Michael LoccisanoGetty Images
W filmie "Bez przedawnienia" Judd oglądaliśmy w roli specjalizującej się w prawie karnym adwokat, która zmuszona jest bronić własnego męża.
"Zależało nam, by Claire była zbuntowana, inteligentna i skomplikowana wewnętrznie, a Ashley jest aktorką odważną i błyskotliwą. Uosabia wszystkie te cechy, które powinna mieć grana przez nią bohaterka" - mówił jeden z producentów obrazu.
W 2002 roku Judd oglądaliśmy jeszcze u boku Sandry Bullock w filmie "Boskie sekrety siostrzanego stowarzyszenia Ya Ya", dwa lata później zagrała zaś wyróżnioną nominacją do Złotego Globu rolę żony Cole'a Portera w biograficznym filmie "De-Lovely". W tym momencie skończyła się jednak dobra passa aktorki.Everett CollectionEast News
W "Amnezji" aktorka zagrała inspektor policji na tropie seryjnego zabójcy. Rola kobiety silnej, ambitnej, nieustępliwej, przebojem zdobywającej sobie miejsce w świecie mężczyzn, była dla Ashley Judd okazją, której nie mogła przegapić.
- Historia jest porywająca, jak sama Jessica. Bez zahamowań daje wyraz zarówno swojej wrażliwości, jak erotyzmowi. To na pewno nie klasyczna „dama w opresji”, ale precyzyjnie dopracowana rola kobiety, której twardość charakteru nie przysłania wrażliwości - Judd charakteryzowała swoją bohaterkę.
Film okazał się jednak niewypałem - krytycy uznali go za najgorszą produkcję roku.SAM EMERSON / PARAMOUNT PICTURESEast News
Popularność i uznanie krytyki przyniosły jej drugoplanowe kreacje w „Dymie”, „Gorączce” i „Czasie zabijania”. Po sukcesach tych filmów, producenci wreszcie zdecydowali się powierzyć jej pierwsze skrzypce najpierw w telewizyjnej produkcji „Norma Jean and Marilyn” (zagrała samą Marilyn Monroe!), a potem kasowych thrillerach "Kolekcjoner” i „Oko obserwatora”.united archives East News
Kiedy w październiku 2017 roku dziennik "New York Times" poinformował. że Harvey Weinstein w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat molestował seksualnie aktorki, asystentki i inne pracownice swojej firmy, okazało się, że jedną z jego ofiar była Ashley Judd.BEI/REX/ShutterstockEast News
W czwartek, 19 kwietnia, amerykańska aktorka Ashley Judd obchodzi 50. urodziny.
Zadebiutowała rolą w filmie "Ruby w krainie szczęśliwości”, który szybko ustalił jej pozycję w świecie aktorskim. Jako aktorka teatralna także dowiodła swego kunsztu grając w „Kotce na gorącym blaszanym dachu” Tennessee Williamsa.
Judd jest aktorką bardzo wszechstronną, ma na swoim koncie zarówno role w komediach („Serce nie sługa”), w filmach obyczajowych („Gdzie serce twoje”, „Boskie sekrety siostrzanego stowarzyszenia Ya-ya”) czy sensacyjnych („Oko obserwatora”, „Kolekcjoner”, „Czas zabijania”).Everett CollectionEast News
Josh Hartnett
Niewielu było w stanie dorównać Hartnettowi rozpoznawalnością w pierwszych latach XXI wieku. "Pearl Harbor" Michaela Baya uczyniło go sławnym, "Helikopter w ogniu" Ridleya Scotta pozycję tę ugruntował, a kino popularne w typie "40 dni i 40 nocy" Michaela Lehmanna sprawiło, że stał się idolem milionów młodych kobiet. I mężczyzn. Po pewnym czasie miał jednak tego dość. Zrobił sobie przerwę od aktorstwa, wrócił do rodzinnej Minnesoty, żeby nabrać dystansu do branży i świata, a po powrocie zaczął wybierać projekty, w których chciał, a nie powinien był zagrać. W większości produkcje niezależne, o których w Polsce raczej się nie słyszy. Wyjątkiem popularny serial "Dom grozy", w którym zagrał jedną z głównych ról.
Sarah Michelle Gellar
Przypadek Sary Michelle Gellar jest jednym z najbardziej zastanawiających, bowiem aktorka miała wszelkie predyspozycje, by zostać gwiazdą pierwszej wielkości, ale z jakiegoś powodu nigdy nie zbliżyła się do takiego statusu. Na przełomie wieków była rozchwytywana za sprawą serialu telewizyjnego "Buffy: Postrach wampirów" oraz filmu "Szkoła uwodzenia" Rogera Kumble'a, jednakże później jej kariera zaczęła stopniowo wygasać. Częściowo zaszkodziły źle dobrane projekty ("Scooby-Doo" i "Scooby-Doo 2: Potwory na gigancie" Rajy Gosnella), częściowo fakt, że w jej życiu zawodowym i prywatnym nie było żadnych skandali. Najwyraźniej kariera filmowa nie była jej pisana. Obecnie pojawia się sporadycznie w telewizji.
Cary Grant
Ojcostwo przekonało niejedną gwiazdę do porzucenia blasku reflektorów na rzecz uroków domowego zacisza. Wśród nich był megagwiazdor "starego" Hollywood - Cary Grant, człowiek, który miał dosłownie wszystko i na którym Ian Fleming oparł częściowo pierwsze powieści o przygodach Jamesa Bonda. Gdy został ojcem w wieku 62 lat, Grant stwierdził, że szkoda mu czasu na jeżdżenie po planach zdjęciowych, bowiem chce go spędzać z córeczką. Innym, znacznie smutniejszym przypadkiem jest historia Ricka Moranisa, który w latach 80. - między innymi za sprawą "Pogromców duchów" Ivana Reitmana - był na fali. Gdy w połowie lat 90. jego żona zmarła na raka, rozstał się z Hollywood bez żalu, by wychować porządnie dzieci.
Greta Garbo
Enigmatyczna Szwedka, która w latach 30. miała u stóp całe Hollywood, zawsze była samotniczką. Nie lubiła czytania recenzji i udzielania wywiadów, nie bawiło jej podpisywanie książek czy dawanie autografów, nie czuła się dobrze pośród blichtru hucznych premier filmowych. I wreszcie, po zagraniu kilkunastu ikonicznych ról, stwierdziła, że ma dość branży rozrywkowej. Zakończyła swoją przygodę z kinem w wieku 36 lat i z tej przedwczesnej emerytury nigdy już nie wróciła. Nie pojawiła się nawet na gali rozdania Nagród Akademii, by odebrać przyznanego jej honorowego Oscara. Jej życie osobiste pozostało owiane tajemnicą, a sama Garbo zmarła w roku 1990 w wieku 84 lat, przeżywszy życie na własnych warunkach.
Gene Hackman
Jeden z gigantów "Nowego" Hollywood, który naznaczył swoją charyzmą i niekwestionowanym talentem kilkadziesiąt ważnych amerykańskich filmów z lat 70., 80. i 90. XX wieku, wliczając w to "Francuskiego łącznika" Williama Friedkina, "Bez przebaczenia" Clinta Eastwooda czy "Karmazynowy przypływ" Tony'ego Scotta. Zrezygnował z aktorstwa na początku XXI wieku, kilka lat po świetnie przyjętej roli w "Genialnym klanie" Wesa Andersona, ponieważ stwierdził, że poszedł w zawodzie na wystarczająco wiele kompromisów i granie w filmach zapewnia mu już więcej stresu niż satysfakcji. Na emeryturze odnalazł nową pasję - pisanie powieści, które sprzedają się w całkiem przyzwoitych nakładach.
W latach 50. i 60. była równie wielką ikoną co Marilyn Monroe, a jej elegancka kreacja ze "Śniadania u Tiffany’ego" Blake’a Edwardsa zainspirowała miliony kobiet. Hepburn miała jednak od czasów młodości znacznie większe ambicje, dlatego ostatecznie wybrała pracę na rzecz UNICEF i pomaganie biednym ludziom w takich krajach jak Wietnam, Honduras czy Somalia. W stronę aktywizmu skierowała się też Shirley Temple, dziecięca gwiazda nagrodzona Oscarem w wieku siedmiu lat i unieśmiertelniona w pozie uroczego brzdąca. Gdy dorosła, nie potrafiła odnaleźć się w branży, więc bez większego żalu zrezygnowała z aktorstwa, a niedługo później trafiła do polityki. W 1989 roku był amerykańską ambasador w Czechosłowacji.
Słynny znaczek z podobizną aktorkiarch. AFP
Aktorka była honorową ambasadorką UNESCOarch. AFP
East News
arch. AFP
Z mężem i synemarch. AFP
arch. AFP
Z Oscarem za rolę w filmie "Rzymskie wakacje"arch. AFP
arch. AFP
arch. AFP
arch. AFP
W filmie "Śniadaniu u Tiffany'ego"East News
W filmie "Śniadaniu u Tiffany'ego"arch. AFP
Dave Chappelle
W Polsce nazwisko Chappelle'a nie mówi wiele, jednak w Stanach Zjednoczonych czarnoskóry komik i uznany aktor komediowy stawał się w połowie zeszłej dekady prawdziwą gwiazdą. Ba, miał nawet swój program telewizyjny. I nie wytrzymał ciągłej presji, dziennikarskich próśb o wywiady oraz tabloidowych historii. Najpierw poleciał na jakiś czas do Republiki Południowej Afryki, by ukryć się przed amerykańską kulturą masową, a potem skupił się po prostu na rodzinie i robieniu tego, co przynosiło mu mniej pieniędzy, lecz więcej radości. Obecnie Chappelle, znacznie dojrzalszy i emocjonalnie opanowany, powraca powoli do branży. Już niedługo będzie można go obejrzeć w drugoplanowej roli w "Narodzinach gwiazdy" Bradleya Coopera.