Reklama

Nie żyje aktorka Lisa Banes. To był tragiczny wypadek

Lisa Banes, gwiazda "Zaginionej dziewczyny", zmarła w poniedziałek, 14 czerwca, w szpitalu. Przebywała w nim z powodu tragicznego wypadku drogowego, do którego doszło kilka dni wcześniej.

Lisa Banes

4 czerwca Banes zmierzała na spotkanie ze swoją żoną, Kathryn Kranhold na Upper East Side. Przechodząc na pasach przez ulicę w pobliżu Lincoln Center, została potrącona przez kierującego skuterem. Mężczyzna uciekł z miejsca zdarzenia.

Reklama

Według świadków, sprawca wjechał na przejście dla pieszych na czerwonym świetle, a uderzenie było tak silne, że "zmiotło kobietę z ulicy". Funkcjonariusze policji znaleźli aktorkę nieprzytomną na poboczu z "poważnym urazem głowy", o czym poinformowała NYPD w oświadczeniu dla Variety.

"Po przyjeździe na miejsce funkcjonariusze znaleźli leżącą nieprzytomną 65-letnią kobietę z ciężkim urazem głowy. Została ona przetransportowana do szpitala Mount Sinai Saint Luke, gdzie jej stan oceniono jako krytyczny" - można było przeczytać.

W thrillerze "Zaginiona dziewczyna" z 2014 roku w reżyserii Davida Finchera, Lisa Banes grała matkę głównej bohaterki, w którą wcielała się Rosamund Pike.

W jej filmografii znajdują się też takie tytuły jak "Koktajl", w którym towarzyszyła Tomowi Cruise'owi, brytyjski dramat "Miłość i gniew", w którym partnerowała Malcolmowi McDowellowi, a także horror "Lekarstwo na życie". Gościnnie pojawiała się w takich serialach jak "Oni", "Masters of Sex", "Gotowe na wszystko" czy "Agenci NCIS".

Banes na co dzień mieszkała w Los Angeles. W Nowym Jorku gościła po raz pierwszy od wybuchu pandemii. Aktorka przybyła na Manhattan, aby wystąpić w duodramie "The Niceties", udostępnianej w stramingu przez Manhattan Theater Club.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Lisa Baines

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje