Reklama

Reklama

"Nie patrz w górę": Adam McKay odpowiada krytykom

"Nie patrz w górę" to jeden z największych hitów w historii Netfliksa. W parze ze świetną oglądalnością idą też dobre recenzje, w których reżyser filmu Adam McKay jest chwalony za stworzenie satyry na współczesne społeczeństwo i mechanizmy rządzące jego zachowaniem w obliczu zagłady spowodowanej katastrofą klimatyczną. Oprócz pochwał zdarzają się też jednak liczne słowa krytyki. I właśnie do nich odniósł się reżyser w jednym z ostatnich wywiadów.

"Nie patrz w górę" od początku ma dosyć zróżnicowane recenzje

"Nigdy nie stworzysz filmu, który spodoba się wszystkim. Komedia zawsze była subiektywna. Niektórzy powiedzą, że coś jest bardzo śmieszne, inni, że głupie, a jeszcze inni w ogóle się tym nie zainteresują. Wszystkich nie zadowolisz" - odpowiedział krytykom Adam McKay w rozmowie w programie "Today" BBC Radio 4.

Jego zdaniem identyczne reakcje widzów towarzyszyłyby filmowi, gdyby był to poważny dramat albo filmowa dystopia o zmianach klimatycznych. Wybrał satyryczne podejście do tematu. "Zastanawialiśmy się, w jaki sposób pokazać powagę sytuacji. Naukowcy mówią nam, że problem rozwija się na naszych oczach i jest o wiele poważniejszy niż nam się wydaje. Uznałem, że najlepiej pokazać to na wesoło, bo widz trochę się pośmieje, ale za chwilę spojrzy na sprawę z innej perspektywy" - wyznał McKay.

Reklama


"Nie patrz w górę" spogląda na kryzys ekologiczny poprzez metaforę, jaką jest inne naturalne zagrożenie - zbliżająca się w stronę Ziemi kometa. Zderzenie jest nieuniknione i ma do niego dojść równo za pół roku. Para astronomów, która odkryła zagrożenie, robi wszystko, by przekonać innych do działania, ale w zderzeniu z cyniczną polityką i rosnącymi teoriami spiskowymi nie ma żadnych szans. Ludzkość skazana jest na zagładę. Film McKaya to drugi najchętniej oglądany film Netfliksa w historii, a na pierwsze miejsce lokalnych list Top 10 trafił w 87 krajach. "To dość niezwykłe jak na komedię" - zauważa reżyser.

Kolejnym projektem McKaya jest realizowany dla platformy streamingowej Apple TV+ film "Bad Blood". Jennifer Lawrence wcieli się w nim w rolę prezes firmy Theranos, Elizabeth Holmes, która na początku tego miesiąca została uznana winną w sprawie czterech przypadków defraudacji. McKay nazywa ją fascynującą postacią i zauważa, że kobiety rzadko są bohaterkami takich filmów. "Nie została jeszcze skazana, więc jestem ciekaw, jak się to wszystko potoczy" - stwierdził reżyser.

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Adam McKay | Nie patrz w górę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy