Naomie Harris: Starsza o 15 lat

Brytyjską aktorkę Naomie Harris będziemy mogli zobaczyć wkrótce w nominowanym do Oscara filmie Bery'ego Jenkinsa "Moonlight". Gwiazda opowiedziała o perypetiach związanych z jej udziałem w produkcji.

Naomie Harris

W "Moonlight" - opowieści o dorastaniu ubogiego, czarnoskórego chłopca - Harris wciela się borykającą się z narkotykowym nałogiem matkę bohatera.

Reklama

Aktorka przyznała, że nakręcenie scen z jej udziałem zajęło zaledwie 3 dni.

- Najdziwniejsze jest to, że wszyscy myślą, że dni zdjęciowe były bardzo ciężkie. Ale dwa dni skończyliśmy przed czasem. Barry Jenkins sprawił, że czułam się jakby to był spacerek. Dopiero kiedy obejrzałam film zobaczyłam, że przez te 3 dni zdjęciowe postarzali mnie o 15 lat i z powrotem odmładzali. I tak w kółko, ponieważ nie kręciliśmy scen chronologicznie. Teraz to wydaje się być szaleństwem. Nie miałam pojęcia, że będziemy musieli nagrać wszystkie sceny z moim udziałem w 3 dni - powiedziała Harris.

Brytyjka ujawniła również, że miała problemy z pozwoleniem na pracę w Stanach Zjednoczonych.

- Miałam problemy z wizą, nie mogłam jej dostać. Nie chcieli mnie wpuścić do Stanów. To znaczy, pozwolili mi przyjechać, ale nie pracować. Początkowo mieliśmy nagrywać przez 3 tygodnie. Potem okazało się, że dni zdjęciowych ubywało. Wydawało się już, że jednak nie zagram w filmie. W ostatniej chwili okazało się, że ktoś coś podpisał i mogłam jednak wystąpić - ujawniła Harris.

"Moonlight" trafi na ekrany polskich kin w najbliższy piątek, 17 lutego.

Dowiedz się więcej na temat: Naomie Harris | Moonlight

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje