Reklama

Najsłynniejsze rodzeństwo świata filmu

Bracia (The Wachowski Brothers), którzy zostali rodzeństwem (The Wachowskis). Taki tytuł mógłby mieć film obrazujący karierę i życie prywatne najsłynniejszych współczesnych filmowców o polskich korzeniach w Hollywood.

Filmowcy bez szkoły

Reklama

Andy i Lara (do niedawna Larry) Wachowscy urodzili się odpowiednio w 1967 i 1965 roku w Chicago. Ich matka, Lynne, była pielęgniarką, siostrą aktora Laurence'a Luckinbilla. Ojciec, Ron, był biznesmenem, synem polskich imigrantów. Młodzi Wachowscy szkołę podstawową i gimnazjum ukończyli w rodzinnym mieście, gdzie dali się zapamiętać z pracy w szkolnym teatrze i przy projektach telewizyjnych. Andy postawił następnie na prestiżową uczelnię w Bostonie (Emmerson College), a Lana przeniosła się do Nowego Jorku (Bard College). Żadne z nich nie zdobyło jednak wyższego wykształcenia. Po kliku latach rzucili bowiem studia i założyli zakład stolarski w Chicago, w międzyczasie pisząc fabuły komiksów dla słynnego Marvel Comics.

Szybko ukończyli też swój pierwszy scenariusz filmowy, który został zakupiony przez producenta Dino De Laurentisa i przekazany do realizacji wytwórni Warner Bros. Opowiadał on o parze płatnych morderców, którzy wzajemnie na siebie "polują". Film wyreżyserowany ostatecznie przez Richarda Donnera trafił do kin jako "Zabójcy" (1995), a główne role zagrali w nim Sylvester Stallone i Antonio Banderas. Warto jednak zaznaczyć, że jeszcze przed rozpoczęciem zdjęć tekst Wachowskich został zmieniony przez innego scenarzystę, który na rzecz akcji zrezygnował z zagłębiania się w psychologię postaci, co mogło być jedną z przyczyn tego, że film nie odniósł spodziewanego sukcesu kasowego, a krytycy przyjęli go raczej "chłodno".

W efekcie w 1996 roku Wachowscy zdecydowali się na samodzielną realizację swojego kolejnego projektu zatytułowanego "Brudne pieniądze" z dynamicznymi zdjęciami Billa Pope'a oraz z udziałem Jennifer Tilly ("Strzały na Broadwayu") oraz Giny Gershon ("Showgirls"). Tym razem artyści nie tylko napisali scenariusz, ale także podzielili się rolami producenta i reżysera. W swojej opowieści o dwóch zakochanych w sobie kobietach, które postanawiają ukraść mafii walizkę z pokaźną sumą dolarów, Wachowscy nawiązywali do stylistyki kina czarnego i gangsterskiego oraz dzieł takich reżyserów, jak: Billy Wilder ("Podwójne ubezpieczenie"), Roman Polański ("Chinatown") oraz Sam Raimi ("Martwe zło"). Chociaż ich debiut uzyskał przychylne oceny krytyki, a także zdobył liczne nagrody (m.in. International Fantasy Film Award, specjalne wyróżnienie na Festiwalu Filmowym w Sztokholmie), to dopiero kolejne dzieło miało uczynić ich sławnymi.

Opus Magnum

Co ciekawe "Matrix" (1999), bo oczywiście o nim mowa, początkowo miał być jedynie komiksem science fiction napisanym na prośbę znajomego Wachowskich. Gdy jednak twórcy ułożyli fabułę opowiadającą o świecie zniszczonym przez wojnę ludzi z maszynami i rządzonym przez sztuczną inteligencję, stwierdzili, że można z niej zrobić świetny film. Ich scenariusz zainteresował Joela Silvera, producenta znanego z cykli "Szklana pułapka" oraz "Zabójcza broń", a także filmów akcji, takich jak: "Ostatni skaut" czy "Teoria spisku".

Premiera niezwykle widowiskowego "Matriksa", który powstał za niewielką jak na Hollywood sumę 60 milionów dolarów, miała miejsce w 1999 roku, a w głównych rolach wystąpili w nim Keanu Reeves jako haker Neo, Laurence Fishburne, który wcielił się w stojącego na czele ruchu oporu Morfeusza, Hugo Weaving - agent Smith oraz mało wówczas znana kanadyjska aktorka Carrie-Anne Moss w roli znakomicie obeznanej ze sztukami walki Trinity. Za kamerą stanął ponownie Bill Pope, opracowaniem scen walki zajął się Yuen Wo-Ping ("Przyczajony tygrys, ukryty smok"), a efektami specjalnymi zespół pod kierownictwem Johna Gaety, który stworzył szereg nowych technik, m.in. Flow-Mo - umożliwiający osiągnięcie efektu zawieszenia aktorów w powietrzu.

Bracia Wachowscy postanowili, że ich produkcja będzie połączeniem kina science fiction z filmami akcji oraz japońską anime, a także zaproponowali odbiorcom rodzaj gry z licznymi cytatami, odwołującymi do Biblii, kultury cyberpunkowej, książek Philipa K. Dicka, J.G. Ballarda, Williama Gibsona, a nawet "Alicji w krainie czarów" Lewisa Carrolla oraz prac francuskiego socjologa i filozofa Jeana Baudrillarda, a także słynnej przypowieści o jaskini znajdującej się w dialogu Platona "Państwo". W efekcie widzowie zaczęli oglądać "Matriksa" po kilka razy, a akademicy pisać o nim analityczne artykuły. Nie zabrakło także nagród - m.in. statuetki Saturna dla najlepszego filmu. W krótkim czasie "Matrix" stał się dziełem kultowym, dlatego Wachowscy zdecydowali się na jego kontynuację - w maju 2003 roku na ekranach pojawił się obraz "Matrix: Reaktywacja", a pół roku później "Matrix: Rewolucje", utrzymane co prawda w tej samej konwencji, jednak o wiele słabsze od produkcji, która zapoczątkowała serię.

Rozmach i przesłanie

Po zakończeniu fascynującej trylogii - poza wyprodukowaniem "Animatriksa" (dziewięć animowanych epizodów umiejscowionych w świecie "Matriksa", stworzonych przez siedmiu światowej sławy grafików animacyjnych) i napisaniem scenariusza do znakomitej adaptacji komiksu "V jak Vendetta" (2005) - rodzeństwo na jakiś czas wycofało się z show-biznesu. Ich wielki powrót miał mieć miejsce za sprawą "Speed Racera" (2008), adaptacji japońskiego serialu anime z lat 60-tych, ale obraz okazał się zarówno finansową, jak i artystyczną porażką...

O Wachowskich znów zrobiło się głośno kilka miesięcy temu, kiedy ogłoszono, że wraz z Tomem Tykwerem przenoszą na ekran "Atlas chmur", adaptację bestsellerowej epopei Davida Mitchella, którego styl krytycy porównują do estetyki dzieł Vladimira Nabokova, a oryginalną wizję świata do spostrzeżeń takich mistrzów, jak Umberto Eco i Haruki Murakami. Produkcja uznawana jest za największe filmowe widowisko 2012 roku, imponuje zarówno rozmachem (ponad 100 milionów dolarów budżetu, gigantyczne plany zdjęciowe na Balearach, w Edynburgu i Berlinie), jak i przesłaniem (próba zbadania, w jaki sposób indywidualne działania poszczególnych osób oraz ich konsekwencje, wpływają na przeszłość, przyszłość i teraźniejszość ludzkości).

Przeczytaj recenzję filmu "Atlas chmur" na stronach INTERIA.PL!

"Atlas chmur" (od 23 listopada film można zobaczyć także w Polsce) w zamierzeniu twórców ma łączyć europejską wrażliwość w ukazywaniu zmagań jednostki z niezgłębioną zagadką losu i życia we wszechświecie z hollywoodzką sprawnością, najnowocześniejszymi efektami specjalnymi oraz przełomowymi, godnymi Oscara, osiągnięciami w charakteryzacji czołowych gwiazd współczesnego kina. W obsadzie produkcji są laureaci Oscarów: Tom Hanks, Halle Berry, Jim Broadbent i Susan Sarandon, a także największe aktorskie sławy Europy - Hugh Grant, Jim Sturgess, Ben Wishaw, Antypodów - Hugo Weaving oraz Azji - Doona Bae, a każdy z nich gra w filmie kilka ról (losy ich bohaterów rozgrywają się w wielu miejscach i na różnych płaszczyznach czasowych).

Brat, który stał się siostrą

Wachowscy zasłynęli jednak nie tylko z działalności artystycznej. Już na początku pierwszej dekady XXI wieku pojawiły się pogłoski, że Lana (wtedy znana jeszcze jako Larry) źle czuje się w ciele mężczyzny. Warto dodać, że pozostawała ona wówczas w związku małżeńskim z Theą Bloom (para rozwiodła się ostatecznie w grudniu 2002 roku, a powodem rozstania były, jak oficjalnie podano, "nieuczciwości w życiu osobistym i finansowym"). Proces zmiany płci został przez Lanę rozpoczęty w okolicach 2003, a ukończony mniej więcej w 2008 roku. Po raz pierwszy reżyserka pojawiła się publicznie w lipcu 2012 roku w filmie pokazującym zakulisowe prace nad "Atlasem chmur".

W zeszłym miesiącu, odbierając nagrodę Human Rights Campaign's Visibility Award, Lana wyznała, że poważnie rozważała popełnienie samobójstwa. Całe jej wystąpienie było zresztą niezwykle emocjonalne, a artystka wyjaśniła w nim, że ukrywała wraz z bratem wszelkie informacje na temat zmiany płci nie dlatego, że wstydziła się tego, co robi, ale z powodu wrodzonej nieśmiałości przed publicznymi wystąpieniami. Porównując to do utraty dziewictwa, które ma miejsce tylko raz i jest nieodwracalne, Wachowski stwierdziła, że starała się unikać mediów z powodu lęku przed utratą wszelkiej prywatności i obawy przed traktowaniem jej do końca życia jak celebrytę.

Obecnie Andy i Lana Wachowscy pracują nad filmem "Hood", współczesną wersją przygód Robina Hooda. Napisali również osadzoną w czasie wojny w Iraku historię romansu dwóch żołnierzy zatytułowaną "CN-9" (z powodu braku środków projekt upadł). Najbliższy realizacji jest ich kolejny scenariusz science fiction "Jupiter Ascending" - zakupiony przez wytwórnię Warner Bros., która obecnie szuka gwiazd do obsady (podobno zakontraktowani są już Channing Tatum i Mila Kunis). Jak widać, mimo chwilowych problemów, "The Wachowskis" wciąż nie narzekają na brak twórczej weny, co rodzi nadzieję, że nie przejdą do historii jako twórcy jednego tylko arcydzieła.

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Andy Wachowski | Lana Wachowski | \ Film

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje