Reklama

Najciekawsze pupile celebrytów. Zwierzęta, w których zakochują się gwiazdy

Eugeniusz Bodo zabierał swojego ogromnego doga do warszawskich kawiarni. Mike Tyson miał kilka tygrysów, potem zaczął hodować gołębie. Z kolei George Clooney przez 18 lat opiekował się świnką wietnamską. Które zwierzęta zdobywają serca gwiazd?

Mike Tyson swego czasu gustował w tygrysach, potem zaczął hodować gołębie

Dog arlekin o imieniu Sambo był oczkiem w głowie Eugeniusza Bodo. Ich przyjaźń uwieczniona została na słynnej fotografii, która, co ciekawe, zdobi okładkę biografii gwiazdora ("Już taki jestem zimny drań", R. Wolański). Aktor zabierał go na spacery, bywał z nim w warszawskich lokalach. Gdy wybuchła II wojna światowa i Bodo wyjechał do Lwowa, pies pozostał u jego bliskich w stolicy. Sambo zginął prawdopodobnie w czasie powstania warszawskiego.

Reklama

Dzisiaj jednym z najsłynniejszych psów polskiego show-biznesu jest pupil Krzysztofa Ibisza - bulterier o imieniu Nicpoń. Prezenter wziął go z hodowli. "Wydaje mi się, że on daje mi więcej, niż ja jemu. Obserwowanie zwierzęcia, jego nawyków, jego zachowania, odbieranie sygnałów, które po jakimś czasie można odczytać, ale też chodzenie na spacery, przeżywanie razem świata, to jest to coś niesamowitego, co bardzo wzbogaca nasze życie i powoduje, że odbieramy świat pełniej" - przyznał Ibisz w rozmowie z PAP Life. Zauroczony czworonogiem prowadzi nawet jego konto na Instagramie. Czyżby wziął przykład z Marca Jacobsa, który stworzył profil na tym serwisie swojemu bulterierowi Neville’owi?

Wśród pupili gwiazd są, rzecz jasna, również koty. Największą karierę zrobiła kotka Karla Lagerfelda, Choupette. Projektant dostał ją w prezencie od swojego modela, Babtisty Giabiconiego. Zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia i rozpieszcza ją, jak tylko mógł. Troszczyły się o nią dwie opiekunki, o jej podniebienie dbał osobisty kucharz, a co dziesięć dni badał ją kontrolnie weterynarz. Miało to negatywne skutki. "Zachowuje się jak zepsuta kobieta" - mówił o Choupette projektant. Kotka została nawet twarzą kosmetyków marki Shue Uemera.

George Clooney był o wiele bardziej oryginalny w wyborze pupila. Przez 18 lat opiekował się świnką wietnamską o imieniu Max. Tak długiego stażu nie miał z żadną partnerką. "Był integralną częścią mojego życia" - mówił o Maksie. Pupil uratował mu nawet życie. Max obudził swojego pana przed nadejściem trzęsienia ziemi, dzięki czemu Clooney zdążył wyjść z domu. W 2006 r., ku rozpaczy aktora, świnkę trzeba było uśpić. Następnej świnki już sobie nie sprawił.

PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Eugeniusz Bodo | Mike Tyson | Karl Lagerfeld | Krzysztof Ibisz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje