Reklama

Mroczne historie są najciekawsze

Na ekranie Carey Mulligan nie wyróżnia się niczym szczególnym - owszem, jest piękna i czarująca, ale nie w sposób, który przywodzi na myśl gwiazdy kina. To przysłowiowa "dziewczyna z sąsiedztwa"... Ale jeśli ją spotkasz, będzie to oznaczało, że żyjesz w najlepszej dzielnicy na świecie!

Poza ekranem Mulligan sprawia identyczne wrażenie. Wystarczy posłuchać, jak spędziła poranek po ogłoszeniu listy nominowanych do Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej za 2009 rok. Mulligan znalazła się w gronie wybranych dzięki roli w brytyjskim filmie "Była sobie dziewczyna".

Reklama

- Pamiętam, że na ceremonii ogłoszenia nominacji obsesyjnie zajadałam się ciasteczkami z nadzieniem figowym i wydzwaniałam do różnych osób - wspomina aktorka. - Zabawne jest to, że częstują cię wtedy szampanem, a przecież to wszystko dzieje się właściwie bladym świtem! Było mi niedobrze. Ciasteczka figowe i szampan to niezbyt dobre połączenie!

Powyższa anegdota w zasadzie wyczerpuje zasób skarg, jakie Mulligan wygłasza w związku ze swoją popularnością.

Wśród najlepszych

- Uwielbiam, kiedy ludzie pytają mnie, jak radzę sobie z tym wszystkim, co mnie spotyka - mówi 26-letnia Brytyjka. - "Radzenie sobie" to takie interesujące wyrażenie... Nie ma nic łatwiejszego, kiedy dostajesz tyle świetnych zleceń!

Mulligan pracuje obecnie na planie "Wielkiego Gatsby'ego" w reżyserii Baza Luhrmanna. W filmie partnerują jej Leonardo DiCaprio jako Jay Gatsby i Tobey Maguire jako Nick Carraway. Ona sama wciela się w postać Daisy Buchanan.

Publiczność kinowa mogła ją niedawno oglądać w filmie "Drive" (gdzie gra u boku Ryana Goslinga), a także w kontrowersyjnym "Wstydzie" w reżyserii Steve'a McQueena, który otrzymał rzadko widywane oznaczenie NC-17 (No One 17 And Under Admitted; film przeznaczony jedynie dla osób powyżej 17. roku życia - przyp. red.). Akcja filmu koncentruje się na życiu zamożnego nowojorczyka, Brandona (w tej roli Michael Fassbender), który, w tajemnicy przed otoczeniem, zmaga się z uzależnieniem od seksu. Tymczasem niezapowiedziana wizyta jego siostry Sissy (Mulligan), która postanawia zatrzymać się u brata na dłużej, sprawia, że jego mroczne sekrety mogą zostać odkryte w każdej chwili...

Sens nagości na ekranie

- To nadzwyczaj szczery i bezkompromisowy obraz ludzi walczących z uzależnieniami i nałogami - mówi Mulligan.

Już pierwsze pojawienie się Sissy na ekranie nie pozostawia wątpliwości co do tego, że kontakty rodzeństwa cechuje bezceremonialność. Słysząc hałas w łazience i podejrzewając, że ma on związek z przybyciem jego siostry, Brandon zdecydowanym ruchem otwiera drzwi kabiny prysznicowej, w której stoi zupełnie naga Sissy.

- Nie wierzę w sens nagości na ekranie, o ile nie znajduje ona uzasadnienia w roli - mówi Mulligan. - Tu nie chodzi o to, żeby wyglądać idealnie. Ta dziewczyna jest nieźle porąbana!

Jak dodaje, akurat ten rys jej bohaterki wydał jej się atrakcyjny, ponieważ nie przypominał niczego, z czym miała do czynienia przy okazji poprzednich swoich ról. - Jestem przeciwna przyjmowaniu propozycji, które są do siebie podobne w sensie aktorskim. Ta rola wydawała się być nieznanym lądem. Czekałam, aż na mojej drodze pojawi się bohaterka z problemami zupełnie innego rodzaju.

- Ten film to również opowieść o ludziach, którzy zmagają się z samotnością. Przedstawione w nim problemy są bardzo ludzkie. Dla mnie osobiście ma to o wiele większe znaczenie, niż budżet produkcji, czy też typowanie filmu na hit box office'u. Stosunkowo niskobudżetowe filmy - jak "Wstyd" czy "Drive" - mają to do siebie, że to właśnie one często przedstawiają sobą najciekawsze historie. Bohaterowie tych filmów cierpią naprawdę. Można przeniknąć ich do szpiku kości.


Entuzjastycznie przyjęty przez krytyków "Drive" to historia młodego kaskadera (Gosling), nocami dorabiającego jako kierowca gangsterów, który dla widza pozostaje po prostu bezimiennym Kierowcą. Młody mężczyzna wiedzie jałowe życie, w którym nie ma miejsca na uczucia - do chwili, w której zawiera znajomość z Irene, samotnie wychowującą synka pod nieobecność przebywającego w więzieniu męża. Kiedy ten ostatni wychodzi na wolność, Driver zgadza się pomóc mu w ostatnim "zleceniu", by chronić Irene i dziecko, którym grożą byli wspólnicy niedawnego więźnia.

- To nietypowa, wręcz baśniowa gangsterska fabuła, na tle której rozgrywa się osobliwa historia miłosna pomiędzy moją bohaterką a bezimiennym Kierowcą - mówi Mulligan. - Widz wie, że nie mają oni żadnych szans, ale kibicuje im mimo wszystko. Oprócz tego w filmie pojawia się wielu szalonych kolesi, no i oczywiście Albert Brooks. Brzmi to jak szaleństwo, ale było to naprawdę fascynujące przeżycie.

Kolczyki za milion dolarów

W ostatnich latach kariera Mulligan przyspieszyła. Ona sama zapewnia jednak, że na razie fakt ten pozostaje bez większego wpływu na jej życie prywatne. - Generalnie nie jestem zaczepiana na ulicy. Zresztą, zazwyczaj wyglądam wtedy zupełnie inaczej, niż na ekranie. Mam twarz, którą określa się mianem plastycznej - nie wyróżniam się zanadto.

- Czasami tylko, kiedy jestem akurat w Nowym Jorku czy Londynie, zdarza się, że jakiś paparazzo zrobi mi zdjęcie. Oczywiście, w sytuacjach, w których zdjęcia do jakiegoś filmu kręcone są na ulicy, na przykład w Nowym Jorku, można być pewnym, że zostanie się rozpoznanym.

Fakt, że Mulligan poza ekranem wiedzie dość prozaiczne życie, sprawia, że propozycje okładkowych, wystylizowanych sesji, zwyczajnie ją bawią.

- Jestem bardzo niekonwencjonalna, jeśli o to chodzi - tłumaczy. - Nigdy tak naprawdę nie interesowałam się modą, tymczasem teraz co trochę biorę udział w sesjach do różnych magazynów, na potrzeby których muszę być bardzo wystrojona. Pamiętam, że kiedyś musiałam założyć kolczyki, które kosztowały kilka milionów dolarów. Przez cały czas trwania sesji pilnował ich ochroniarz uzbrojony w pistolet! Żartowałam, że wyjdę do toalety i już nie wrócę, ale jego to nie bawiło... Sama myśl, że mam na sobie tyle pieniędzy, była przytłaczająca.


Urodzona w Londynie Mulligan po raz pierwszy posmakowała aktorstwa, biorąc udział w szkolnej adaptacji popularnego musicalu "Słodka Charity", po której jej zainteresowanie karierą sceniczną wzrosło. Kiedy szkołę, do której uczęszczała, odwiedził brytyjski aktor i scenarzysta Julian Fellowes, Carey poprosiła go o pomoc w realizacji jej planów. Fellowes i jego żona skontaktowali ją z jedną z osób pracujących przy castingu do nowej filmowej wersji "Dumy i uprzedzenia" (2005). Szczęśliwym zbiegiem okoliczności okazało się, że ekipa poszukuje zupełnie nieznanej młodej aktorki do roli Kitty Bennet, młodszej siostry głównej bohaterki. Mulligan dostała tę rolę, by zaraz później zaliczyć kolejny dobrze przyjęty występ przed kamerą, tym razem w miniserialu "Samotnia". Od tego czasu mogliśmy oglądać ją m.in. w filmach "Była sobie dziewczyna", "Najlepszy", "Wrogowie publiczni", "Bracia", "Wall Street: Pieniądz nie śpi" i "Nie opuszczaj mnie".

Szeroka publiczność zwróciła na nią uwagę z chwilą, gdy ogłoszono, że młoda brytyjska aktorka została nominowana do Oscara za wspomnianą rolę w "Była sobie dziewczyna".

Pierwsza nominacja do Oscara

- Kiedy wyczytane zostało moje imię, doznałam szoku w ścisłym znaczeniu tego słowa. Pamiętam, że kiedy zobaczyłam na ekranie swoje zdjęcie, przez głowę przemknęła mi myśl: "Muszę mieć lepszą fotkę. Na tym nie wyglądam szczególnie korzystnie"... - wspomina Mulligan.

Aktorka podkreśla, że najlepszym doświadczeniem zawodowym w jej dotychczasowej karierze, pozostaje praca z pierwszoligowymi gwiazdami - Michaelem Douglasem na planie "Wall Street: Pieniądz nie śpi" i Susan Sarandon na planie "Najlepszego". - Muszę w takich sytuacjach być przez cały czas w stanie najwyższej gotowości, by móc dotrzymywać kroku zawodowcom. A poza tym to jest po prostu ekscytujące - w takich chwilach na planie myślę sobie: "To musi być sen. Gram u boku Susan Sarandon, a przecież ona jest moją bohaterką". Poczyniłam fascynujące odkrycie, a mianowicie, przekonałam się, że wielkie gwiazdy to bardzo naturalne i szczere osoby. Ci ludzie są po prostu cudowni.


Dodatkowe zadania wpisane w zawód aktora wciąż sprawiają jej radość. Mulligan z radością oddała się zgłębianiu epoki, w której rozgrywa się akcja "Wielkiego Gatsby'ego".

- Przed rozpoczęciem zdjęć mieliśmy tygodniowe warsztaty w Nowym Jorku - opowiada - podczas których czytaliśmy scenariusz i poznawaliśmy realia tamtych czasów. Baz podarował każdemu z nas zestaw książek, artykułów, a nawet zapisów wykładów na temat gospodarki w latach dwudziestych, a do tego dorzucił iPody z muzyką z tamtego okresu.

- Taka rola zdarza się raz w życiu.

Jeśli chodzi o jej życie prywatne, Mulligan przez krótki czas spotykała się z Shia LeBoeufem, z którym zagrała w "Wall Street (...)". Woli jednak nie wdawać się w te tematy podczas rozmów z dziennikarzami.

- Nie rozmawiam o tym, bo sprawy te nie mają żadnego związku z moją pracą. Uznaję wyłącznie rozmowy na tematy zawodowe. A o całej reszcie zwyczajnie nie mówię.

- Zresztą, dlaczego ktokolwiek miałby się tym interesować?

Cindy Pearlman

"The New York Times"

Tłum. Katarzyna Kasińska

The New York Times

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Carey Mulligan | Nie | Drive | film | aktorka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje