Reklama

"Miłość na pierwszą stronę": Piotr Stramowski o roli Roberta. "Przez pracę i ciągły pęd coś przeoczył"

"Robert jest w takim momencie, kiedy orientuje się, że przez pracę i ciągły pęd coś przeoczył. Cały czas oczekuje jakiejś zmiany i nagle zjawia się Ona" - mówi o swoim bohaterze odtwórca głównej roli w filmie "Miłość na pierwszą stronę", Piotr Stramowski.

Piotr Stramowski

Ona jest zwykłą dziewczyną z sąsiedztwa, on najlepszą partią Rzeczpospolitej. Podobno przeciwieństwa się przyciągają, ale miłość bywa nieprzewidywalna. Szczególnie, gdy zanadto interesują się nią inne osoby.

Reklama

"Miłość na pierwszą stronę" to historia Niny (Olga Bołądź) - współczesnego kopciuszka i Roberta (Piotr Stramowski) - syna pary prezydenckiej. Ona jest w trakcie życiowej przemiany i przebojowo stawia pierwsze kroki w zawodzie paparazzi. On też chce żyć na własnych zasadach i uwolnić się od blasku fleszy, co może okazać się trudniejsze, niż przypuszcza. Między bohaterami zaiskrzy jedynie ulotna "miłość na pierwszą stronę", czy wielkie uczucie na całe życie?

"W życiu w ogóle są takie chwile, chyba każdy z nas je ma, takiego przestoju, czasu na refleksję. Człowiek orientuje się nagle, że jest w miejscu, do którego zagalopował nie dzięki sobie, tylko przez pęd życia" - podkreśla aktor, wyjaśniając sytuację bohatera, w którego się wciela.

W filmie zobaczymy plejadę gwiazd, m.in. Olgę Bołądź, Piotra Stramowskiego, Magdalenę Schejbal, Rafała Zawieruchę, Mateusza Damięckiego, Magdalenę Koleśnik, Tomasza Oświecińskiego oraz Ewę Telegę.  

Aktor wyjaśnił, że w produkcji jest stosowane innowacyjne podejście do sposobu kręcenia scen. "Na pewno widzowie w kinie to zauważą, że sposób prowadzenia kamery jest inny" - podkreślił. 

Komedię reżyseruje Maria Sadowska, twórczyni m. in. entuzjastycznie przyjętego przez publiczność filmu "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej", który w kinach obejrzało ponad 1,8 mln widzów. Scenariusz napisał Mariusz Kuczewski, znany z pracy przy największych hitach polskiego kina komercyjnego, m.in. trzech części "Listów do M." 

"Komedie mają to w sobie, że nadają takiego powietrza - możemy sobie odetchnąć i obejrzeć coś, pośmiać się i wzruszyć. Ja lubię sobie czasami coś takiego włączyć i wydaje mi się, że właśnie taki film robimy" - mówił Piotr Stramowski. "I on będzie także estetycznie piękny" - dodał na zakończenie. 

Film trafi do kin w pierwszym kwartale 2022 roku.



INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Piotr Stramowski | Miłość na pierwszą stronę

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama