Mickey Rourke przebywa w Grecji, gdzie trwają zdjęcia do filmu o prawosławnym świętym.
Yelena Popovic, reżyserka "Man of God", jeszcze przed pandemią zapowiadała, że film będzie poruszał kwestie pokory i oddania.
"Człowiek Boży" skupia się na św. Nektariosie z Eginy, greckim prawosławnym świętym, który był kapłanem ludu w XIX wieku. Został wygnany z Egiptu, ale nadal opiekował się biednymi, uczył wieśniaków czytania i pisania, założyły klasztor na jałowej wyspie, która do dziś przyciąga pielgrzymów.
To historia o pokorze, inspiracji i oddaniu. W roli głównej występuje Aris Servetalis. Rourke gra sparaliżowanego mężczyznę. Prawdopodobnie nie jest to rola na miarę Randy'ego Robinsona w "Zapaśniku", ale gdy rozpoczęły się zdjęcia, aktor wyraźnie odżył.
W ostatnim czasie Rourke zajmował się bowiem głównie obrażaniem innych.
Kilka miesięcy temu szydził z Roberta De Niro, nazywając go płaksą. Poszło o to, że De Niro jakoby nie chciał, by Rourke zagrał w filmie Martina Scorsese "Irlandczyk". W rzeczywistości Rourke - co sam przyznał - nie cierpi De Niro od czasów kręcenia filmu "Harry Angel" z 1987 roku, gdy podszedł do uznanego już gwiazdora i chciał się przedstawić. Ten go zlekceważył, a nawet wyszydził, mówiąc, że dla roli lepiej będzie jeśli się nie przywitają.
"Od tamtej pory nie patrzę już na niego, patrzę przez niego - na wylot, przez p... dziurę w nim" - wyznał w ubiegłym roku Mickey.
Później Rourke wyzywał też Elona Muska do walki na gołe pięści w obronie Johnny'ego Deppa. Teraz jednak jest wyraźnie wyluzowany. Najbardziej wtedy, gdy pozuje przed fotografami, przechadzając się po Akropolu w koronkowej koszuli, podartych dżinsach i brązowych kowbojkach ze złotymi czubami.









!["Minionki i straszydła" [trailer]](https://i.iplsc.com/000MSCGMIDCOBM4Q-C401.webp)