Reklama

​Michele Morrone: "365 dni" pikantniejsze od "50 twarzy Greya"

Michele Morrone, 29-letni Włoch, który wcielił w przystojnego bossa mafii w filmie "365 dni", chwali tę produkcję. Podoba mu się to, że ekranizacja powieści Blanki Lipińskie pokazuje seks o wiele śmielej niż adaptacja "50 twarzy Greya".

Włoski aktor Michele Morrone zagra główną rolę w ekranizacji książki "365 dni"

- Kiedy Michele stanął przede mną, miałam gonitwę myśli - opowiadała PAP Life Blanka Lipińska. - Zastanawiałam się nad milionem rzeczy: czy ma odpowiedni wzrost, owłosienie, itd. On był wtedy w okularach przeciwsłonecznych. W pewnym chwili je zdjął, a ja wtedy zamarłam. Świat się na chwilę zatrzymał. Michele zapytał mnie, cytując fragment scenariusza: "Czy zabrakło ci słów, dziewczynko?" Byłam zachwycona - dodała pisarka.

Reklama

Mężczyzna, który ją oczarował, nazywa się Michele Morrone. Aktor ma 29 lat, zagrał kilka ról w popularnych włoskich serialach. W 2016 r. brał udział we włoskiej edycji "Tańca z Gwiazdami", zajął drugie miejsce. Michele przyciąga uwagę swoimi brązowymi oczami, wysportowaną sylwetką i wzrostem (190 cm). Do niedawna miał długie włosy, ale teraz ma klasyczną fryzurę. W wolnym czasie jeździ konno, a także śpiewa i gra na gitarze. Jego konto na Instagramie obserwuje 105 tys. osób.


Być może Morrone nie znalazłby się w obsadzie "365 dni", gdyby nie starania producenta Tomasza Mandesa. - Zachwyciła mnie determinacja, energia Tomka, by zrobić ten film, by pozyskać mnie do tego projektu. Miałem w tym czasie inną propozycję z Włoch, ale w tym przypadku zabrakło tej energii - opowiadał PAP Life Morrone. Aktor chciał spróbować swoich sił także poza rynkiem włoskim. Wcześniej nigdy nie był w Polsce.

- To, co mnie urzekło po przeczytaniu scenariusza, to cały aspekt psychologiczny postaci Massimo. Jawi mi się on jako osoba całkowicie uzależniona od seksu. Chciałem go lepiej zrozumieć - stwierdza aktor.

Jak Włoch zapatruje się na kręcenie scen łóżkowych? - Od strony technicznej nie miałem z tym większych trudności, gdyż jestem aktorem i to jest moja praca. Jestem w stanie wcielić się w każdego bohatera, odegrać każdą sytuację. Natomiast to, co wymagało ode mnie najwięcej pracy, to była współpraca z Amą (czyli z Anną-Marią Sieklucką, odtwórczynią roli Laury). Zależało mi, by czuła się komfortowo, bezpiecznie - mówi.

Aktor wiedział, że "365 dni" jest polską odpowiedzią na "50 twarzy Greya". Dostrzega jednak dużą różnicę pomiędzy ekranizacją książki Lipińskiej, a filmową adaptację bestselleru E.L. James. - Jeśli chodzi o "50 twarzy Greya", film nie oddaje w pełni erotyzmu, który jest w książce. Natomiast w przypadku "365 dni" produkcja przedstawia wszystkie pikantne szczegóły zawarte w powieści - mówił Michele.

Massimo Torricelli, bohater kreowany przez Morrone, jest bossem sycylijskiej mafii. Cudem udaje mu się przeżyć zamach na swoje życie. Gdy jego serce się zatrzymuje, przed oczami widzi obraz dziewczyny. Kiedy wraca do zdrowia, obiecuje sobie, że za wszelką cenę odnajdzie kobietę, którą ujrzał. Pewnego dnia na lotnisku dostrzega Laurę Biel, turystkę z Polski. Porywa ją i daje jej 365 dni na pokochanie go.

Film "365 dni" w reżyserii Barbary Białowąs wejdzie do kin 7 lutego.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: 365 dni (film) | ​Michele Morrone

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje