Reklama

Michał Milowicz ma koronawirusa

Aktor Michał Milowicz poinformował na Instagramie, że został zarażony koronawirusem. "Trzecią dobę zastygam w domu próbując poskromić ból pleców i wszelkie inne niedogodności i dyskomforty, uprzykrzające mocno funkcjonowanie pod każdym względem" - napisał.

Michał Milowicz

Kochani, niczym Thor ostatnio budowałem swoją tężyznę i wytrzymałość trenując dwa razy dziennie i to nie żart, jednak po mimo wytrzymałości i odporności, której nabrałem i mnie Covid 19 nie ominął, dzisiaj otrzymałem pozytywny wynik z laboratorium" - Milowicz podzielił się smutną wiadomością ze swoimi fanami

Reklama

Jakie objawy zaobserwował u siebie Milowicz? Aktor poskarżył się szczególnie na ból pleców.

"Trzecią dobę zastygam w domu próbując poskromić ból pleców i wszelkie inne niedogodności i dyskomforty, uprzykrzające mocno funkcjonowanie pod każdym względem" - napisał Milowicz, apelując przy okazji o noszenie maseczek ochronnych.

"Piszę to nie po to żeby się nade mną użalać bo zwalczę to choróbsko ale aby wszystkich poprosić abyście naprawdę nie bagatelizowali tego wszystkiego co się dzieje bo każdy z nas pragnie być nieustraszonym bohaterem, który jednak też miewa swoje słabe strony.. Zdrowia , słońca w sercu i rozwagi dla Was" - zakończył swój wpis Milowicz.

Artysta świętował miesiąc temu 50. urodziny.

Aktorską karierę Milowicz rozpoczynał na teatralnej scenie. Debiutem aktora był występ w kultowym musicalu Janusza Józefowicza "Metro". W Teatrze Buffo aktor stworzył wiele niezapomnianych ról w spektaklach: "Przeboje", "Do grającej kasy grosik wrzuć - 2", "Tyle miłości", "Przeżyj to sam", "Obok nas" czy "Niedziela na Głównym". Kreację Johna Travolty z musicalu "Grease" aktor powtórzył w spektaklu muzycznym na deskach Teatru Roma.

Michał Milowicz nazywany jest "polskim Elvisem". Wszystko z powodu roli w musicalu "Elvis" w reżyserii Janusza Józefowicza, w którym aktor wcielił się na scenie Studio Buffo w postać Króla Popu.

W 2019 roku zadebiutował jako reżyser komedią "Futro z misia" (którą zrealizował wspólnie z Kacprem Anuszewskim). Film, który miał być następcą kultowego "Chłopaki nie płaczą", został jednak zmiażdżony przez krytyków oraz nagrodzony statuetką Węża dla najgorszej produkcji roku. Sam Milowicz "wyróżniony" został aż czterokrotnie - poza Wielkim Wężem dla najgorszego filmu sezonu, uznany został także za najgorszego reżysera, autora najgorszego scenariusza oraz - wspólnie z Przemysławem Sadowskim - za najgorszy aktorki duet.

Ostatnią ekranową kreacją Michała Milowicza pozostaje rola w emitowanym w TV4 komediowym serialu "Święty". Aktor zagrał właściciela przetwórni wędlin, który popada w konflikt z sołtysem ekranowej wsi Uroczysko.


 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Michał Milowicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje