Reklama

Reklama

​Michael B. Jordan w poważnych tarapatach

​Michael B. Jordan, gwiazdor takich produkcji, jak "Czarna Pantera", "Tylko sprawiedliwość" czy filmowa seria "Creed", postanowił sprawdzić się w roli biznesmana i wypuścił na rynek autorską linię rumu. Projekt nie przypadł jednak do gustu odbiorcom. Powodem kontrowersji jest nazwa trunku, która przywodzi na myśl coroczny festiwal celebrujący kulturę mieszkańców wysp karaibskich. "Teraz, kiedy już wiesz, co to słowo oznacza, zmień nazwę i dalej rozwijaj swoją markę" - zaapelowała raperka Nicki Minaj.

Michael B. Jordan

Michael B. Jordan znalazł się z ogniu krytyki po tym, jak wprowadził na rynek autorską linię rumu. Podobnie, jak miało to miejsce w przypadku znanej modelki Kendall Jenner, którą skrytykowano za stworzenie własnej tequili, aktor został oskarżony o przywłaszczenie kulturowe. Zarzuty pod adresem gwiazdora filmowej serii "Creed" wysunęli zarówno internauci, jak i gwiazdy, którym nie spodobał się jego nowy biznesowy projekt.

A wszystko przez nazwę trunku - "J’Ouvert". Określenie to pochodzi z języka kreolskiego na bazie francuskiego, który używany jest przede wszystkim na wyspach Małych Antyli i oznacza zarówno "świt", jak i coroczny festiwal odbywający się w Trynidadzie i Tobago. Celem imprezy jest celebrowanie karaibskiej kultury oraz uczczenie wyzwolenia z niewoli ludności zamieszkującej wyspy karaibskie.

Reklama

Wykorzystanie tej nazwy przez Jordana spotkało się z oburzeniem części internautów, którzy w licznych postach opublikowanych w mediach społecznościowych wytknęli aktorowi ignorancję i brak wrażliwości. Wśród niezadowolonych znalazła się m.in. słynna amerykańska raperka pochodzenia trynidadzkiego, Nicki Minaj. "Jestem pewna, że Michael B. Jordan nie zrobił tego celowo, by obrazić ludność karaibską. Teraz, kiedy już wiesz, co to słowo oznacza, zmień nazwę i dalej rozwijaj swoją markę" - zaapelowała artystka.

Wypowiedzieć się w tej sprawie postanowiła nawet Paula Gopee-Scoon, trynidadzka minister handlu i przemysłu. W rozmowie z "Trinidad and Tobago Newsday" ujawniła, że jej biuro ma zamiar sprawdzić, czy Jordan zarejestrował nazwę swojego rumu. "Wszyscy jesteśmy żywo zainteresowani tą kwestią. Na sercu leży nam dobro naszego kraju" - powiedziała.

Część odbiorców jest wszelako zdania, że reakcje na kontrowersyjną według niektórych nazwę rumu Jordana są mocno przesadzone. "Czy naprawdę w dzisiejszych czasach wszystko musi nas obrażać?" - dopytywał na Twitterze jeden z internautów. "Śmiechu warte. Jak to możliwe, że próbujemy zniechęcić ludzi do zakładania firm tylko dlatego, że ich nazwy są powiązane z kulturą? Przecież to absurd" - wtórował mu inny.

Jordan postanowił odnieść się do stawianych mu zarzutów i opublikował na Instagramie oficjalne oświadczenie. "W imieniu swoim i moich partnerów biznesowych chcę powiedzieć, że naszym celem nie było obrażenie lub wyrządzenie krzywdy kulturze, którą kochamy i szanujemy. Mamy nadzieję w przyszłości świecić pozytywnym przykładem. Ostatnie dni były wypełnione słuchaniem, nauką i niezliczonymi rozmowami z członkami społeczności karaibskiej. Chcę powiedzieć, że was słyszymy. Jesteśmy na etapie zmiany nazwy naszej marki. Szczerze przepraszamy i z niecierpliwością wyczekujemy chwili, gdy zaprezentujemy wam markę, z której wszyscy będziemy dumni" - napisał aktor.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Michael B. Jordan

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje