Reklama

Reklama

Mia Farrow wydała oświadczenie w sprawie swoich zmarłych dzieci

Od momentu premiery czteroodcinkowego dokumentu HBO „Allen kontra Farrow” nie milkną echa zarzutów, jakie zostały w nim postawione Woody’emu Allenowi. Ale wiele mówi się również o tym, że autorzy dokumentu pominęli pewne fakty, które mogłyby rzucić nieco więcej światła na tę sprawę. Głównie chodzi o śmierć adoptowanych dzieci Mii Farrow i o plotki, jakie na ten temat pojawiły się w przestrzeni publicznej. Mia Farrow odniosła się do tych dywagacji w oficjalnym oświadczeniu.

Mia Farrow z dziećmi w 1984 roku

O śmierci Tam, Lark i Thaddeusa, adoptowanych dzieci Mii Farrow, wypowiedział się m.in. Moses Farrow. Adoptowany syn aktorki broni Woody’ego Allena przed zarzutami Dylan Farrow, która twierdzi, że była przez Allena molestowana. Fakt pominięcia informacji o ich śmierci w dokumencie "Allen kontra Farrow" ma świadczyć o tym, że aktorka nie jest tak wiarygodna, jak mógłby sugerować serial.

W opublikowanym na Twitterze oświadczeniu, Mia Farrow odniosła się do "okrutnych plotek", jak je nazywa, dotyczących śmierci jej dzieci. Jak sama pisze, zdecydowała się na to, by uczcić nie tylko ich pamięć, ale także wszystkich rodziców, którzy musieli zmagać się ze śmiercią swoich dzieci. Jak również wyjaśnić krążące nieprawdy na temat ich śmierci.

"Moja ukochana córka Tam zmarła w wieku siedemnastu lat z powodu przypadkowego przedawkowania leków, które przepisano jej na bolesne migreny i dolegliwości serca, na które cierpiała" - napisała Mia Farrow. Według słów Mosesa opublikowanych wcześniej na jego stronie, stan Tam pogorszył się, gdy Mia Farrow odmówiła jej pomocy.

Reklama

"Moja córka Lark była wyjątkową kobietą, cudowną córką, siostrą, partnerką i matką własnych dzieci. Zmarła w wieku 35 lat z powodu powikłań związanych z wirusem HIV, którym zaraziła się od poprzedniego partnera. Pomimo choroby, prowadziła owocne i pełne miłości życie razem z dziećmi i długoletnim partnerem. Zmarła niespodziewanie w Boże Narodzenie w ramionach swojego partnera" - pisze dalej Mia Farrow.

"Mój odważny syn Thaddeus miał 29 lat. Był szczęśliwy u boku partnerki i wszyscy spodziewaliśmy się ślubu. Kiedy ten związek nagle się skończył, odebrał sobie życie. To niewysłowione tragedie. Każde inne spekulacje na temat śmierci moich dzieci są hańbieniem ich życia oraz życia ich bliskich. (...) Każdy toczy jakieś walki. Każdego gryzą jakieś smutki. Wysyłam wam nadzieję i miłość" - zakończyła oświadczenie aktorka.

PAP life
Dowiedz się więcej na temat: Mia Farrow

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje