Reklama

Mia Farrow: Opowiedziała traumatyczną historię przed kamerą

Na HBO zadebiutował właśnie pierwszy odcinek serialu dokumentalnego opowiadającego o zarzutach o molestowanie, wysuniętych pod adresem Woody’ego Allena. Oskarżyła go o to przed laty jego adoptowana córka, Dylan Farrow. Twórcy produkcji ujawnili, że to właśnie ona namówiła matkę do opowiedzenia ich traumatycznej historii przed kamerami. „Moja córka przyszła do mnie i powiedziała: 'To jest dla mnie niesamowicie ważne, chcę, żebyś to dla mnie zrobiła'” – wyznała Mia Farrow.

Mia Farrow i Woody Allen w latach 90. na planie filmowym

Serial dokumentalny "Allen kontra Farrow" będzie z pewnością jedną z najpopularniejszych telewizyjnych produkcji tego roku. Licząca cztery odcinki seria ma bowiem rzucić nowe światło na jeden z największych skandali lat 90., którego echa wybrzmiewają do dziś. Mowa o zarzutach, jakie skierowała pod adresem Woody’ego Allena jego była żona Mia Farrow. Oskarżyła ona słynnego reżysera o molestowanie seksualne ich adoptowanej córki, Dylan, gdy ta miała siedem lat. W 1992 roku, po głośnej batalii sądowej, aktorka otrzymała pełną opiekę na dziećmi, a sędzia w swoim uzasadnieniu uznał zachowanie Allena za "rażąco nieodpowiednie". Filmowiec na przestrzeni lat konsekwentnie zaprzeczał stawianym mu zarzutom.

Reklama

Twórcy dokumentu "Allen kontra Farrow", którego premierowy odcinek zadebiutował właśnie na platformie streamingowej HBO GO, przeprowadzili wywiady zarówno z Mią Farrow i jej dziećmi, jak i osobami zaangażowanymi w proces sądowy, wśród których znalazł się m.in. prokurator Franc Maco. Jak wyjawili Amy Ziering i Kirby Dick w rozmowie z "The New York Times", Mia Farrow początkowo była niechętna planom nakręcenia tego filmu. A gdy twórcom udało się ją w końcu przekonać do występu w produkcji, miewała chwile zwątpienia.

"Nie chciała być częścią tego projektu. Zrobiła to dla swojej córki. W filmie wystąpiła w mojej koszuli. Kiedy przyszła na plan, chciała natychmiast zrezygnować, była tak zestresowana i nieszczęśliwa. Musiałam na szybko pożyczyć od kogoś koszulę i oddać jej swoją" - zdradziła Ziering.

Osobą, która nakłoniła Farrow do wzięcia udziału w produkcji, była jej córka i ofiara rzekomego molestowania ze strony ojca, Dylan. "Moja córka przyszła do mnie i powiedziała: 'To jest dla mnie niesamowicie ważne, chcę, żebyś to dla mnie zrobiła'". Zawsze będę bronić swoich dzieci. Zostałam już wystarczająco potępiona za to, że nie zdołałam temu wszystkiemu zapobiec" - wyznała aktorka w rozmowie z reżyserami dokumentu. Jak możemy usłyszeć w filmie, traumatyczne doświadczenia sprzed lat wciąż odciskają piętno na jej życiu.

"To, że nie byłam wystarczająco spostrzegawcza, jest największym błędem mojego życia. Pozwoliłam temu facetowi wejść do mojej rodziny i nie jestem w stanie tego cofnąć. Rozumiem, dlaczego ludzie nie mogą w to uwierzyć. Sama nie mogłam w to uwierzyć. Wszyscy tak bardzo podziwiali Woody’ego, kochali go. Ja także" - przyznała Farrow.

Na premierę filmu "Allen kontra Farrow" zareagował też sam reżyser i jego żona Soon-Yi Previn. W udostępnionym przez "The Hollywood Reporter" oświadczeniu odnieśli się do zarzutów, jakie pojawiły się w tym dokumencie. Para oskarżyła twórców filmu o stronniczość i brak rzetelności, zaś Mię Farrow o chęć dokonania zemsty. Reżyser stwierdził, iż otrzymał zaledwie kilka dni na ustosunkowanie się do zarzutów, a produkcja jest "pełna fałszu".

"Jak wiadomo od dekad, te oskarżenia są całkowicie nieprawdziwe. Sprawa była wielokrotnie badana i, niezależnie od tego, w co mogła uwierzyć Dylan, nigdy nie doszło do żadnego nadużycia z mojej strony. Chociaż ten tandetny hit HBO przyciągnie zapewne mnóstwo widzów, nie zmieni on faktów" - stwierdził w oświadczeniu Allen.

PAP life

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mia Farrow

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje