Reklama

Meryl Streep skończyła 70 lat

Była Polką ocalałą z Holocaustu w "Wyborze Zofii", brytyjską premier Margaret Thatcher w "Żelaznej Damie" ikobietą borykającą się z kryzysem małżeńskim w "Sprawie Kramerów". Trzykrotna laureatka Oscara i niekwestionowana rekordzistka w liczbie nominacji do tej nagrody Meryl Streep skończyła w sobotę, 22 czerwca, 70 lat.

Meryl Streep zdobędzie jeszcze Oscara?

"A niech mnie... Chciałabym podziękować Dustinowi Hoffmanowi i Robertowi Bentonowi, którym to zawdzięczam. Stanleyowi Jaffe'owi, który dał mi szansę zagrania Joanny. A także Jane Alexander i Justinowi - za miłość i wsparcie podczas tego zachwycającego doświadczenia" - mówiła w 1980 r. Streep, odbierając swojego pierwszego w życiu Oscara za drugoplanową kreację w filmie "Sprawa Kramerów" Roberta Bentona. Z zewnątrz sprawiała wrażenie opanowanej, ale w środku aż kipiała od emocji. Miała zawroty głowy, więc po zejściu ze sceny wyszła do łazienki. Gdy po dłuższej chwili wracała do sali, okazało się, że zostawiła statuetkę w toalecie. Wcale nie udawała, kiedy później przyznała, że nie spodziewała się Oscara. Ważniejsze niż wielkie gale były dla niej zawsze wewnętrzne poszukiwania i spokojna, niezakłócona blaskiem fleszy codzienność.

Meryl Streep (właściwie Mery Louise Streep) przyszła na świat 22 czerwca 1949 r. w Summit w stanie New Jersey jako córka artystki i byłej redaktorki sztuki Mary Wolf oraz kierownika zakładów farmaceutycznych Harry'ego Williama. Zanim odkryła świat teatru i kina, marzyła, by zostać piosenkarką. "Kiedy byłam młoda, miałam 16-17 lat, mój tata zebrał wszystkie nagrania Barbry Streisand. Ona miała wtedy 21 lat, więc sądzę, że nagrała prawdopodobnie trzy płyty. Mieliśmy je wszystkie w domu. Znałam każdą piosenkę, każdy oddech, każdą falę. Kiedy wracałam ze szkoły, włączałam te nagrania i śpiewałam" - wspominała kiedyś Meryl. Jeszcze wcześniej, w szkole podstawowej, myślała o karierze śpiewaczki operowej. Uczęszczała nawet na lekcje śpiewu, ale w pewnym momencie uznała, że nie ma wystarczającego talentu i zrezygnowała z tego zajęcia.

Reklama

Od 1967 r. do 1971 r. uczęszczała do Vassar College, gdzie rozpoczęła się jej aktorska pasja. Zagrała wówczas w przedstawieniach "Panna Julia", "Dobry człowiek z Seczuanu", "Skąpiec" oraz "Kupiec londyński" w reż. Clinta Atkinsona. Następnie w latach 1972-1975 studiowała na wydziale teatralnym Uniwersytetu Yale. W tym czasie występowała na scenie Yale Repetory Theatre m.in. w spektaklu  "Biesy" w reż. Andrzeja Wajdy. Kilka miesięcy po ukończeniu studiów wystąpiła po raz pierwszy na Broadwayu w sztuce "Trelawny of the 'Wells'". Szybko zaczęła odnosić aktorskie sukcesy. Za kreację w sztuce "27 Wagons Full of Cotton" Tennessee Williamsa została nominowana do nagrody Tony w kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa w sztuce teatralnej. Z kolei role w "Wiśniowym sadzie" wg Czechowa i musicalu "Happy end" Bertolta Brechta i Kurta Weilla przyniosły jej nominacje do Drama Desk Award.

W 1977 r. Streep zadebiutowała na wielkim ekranie w filmie "Julia" Freda Zinnemanna. Rok 1978 przyniósł jej pierwszą w życiu nominację do Oscara za drugoplanową kreację Lindy w filmie "Łowca jeleni" Michaela Cimino. Spektakularny sukces odniosła zaledwie rok później, kiedy otrzymała statuetkę za rolę zmagającej się z kryzysem małżeńskim Joanny Kramer w "Sprawie Kramerów". Choć była oszołomiona tym wyróżnieniem, równie mocno liczyło się dla niej zwycięstwo, które odniosła na planie, gdy przekonała Bentona, że nie powinien ukazywać jej postaci w jednoznacznie negatywnym świetle. Streep, która już w czasach studenckich dała się poznać jako obrończyni praw kobiet, chciała, by Joanna była lustrem dla milionów matek na świecie toczących batalię o dzieci. 

Kolejnego Oscara zdobyła w 1983 r. za rolę w "Wyborze Zofii" Alana Pakuli. W adaptacji wybitnej powieści Williama Styrona zagrała pochodzącą z Krakowa Zofię Zawistowską, byłą więźniarkę obozu Auschwitz-Birkenau, która podczas wojny straciła najbliższą rodzinę. Do tej pory do nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej Streep nominowana była łącznie 21 razy. Szanse na Oscara zapewniły jej m.in. role w filmach "Kochanica Francuza" Karela Reisza (1981 r.), "Silkwood" Mike'a Nicholsa (1983 r.), "Pożegnanie z Afryką" Sydneya Pollacka (1985 r.), "Chwasty" Hectora Babenco (1988 r.), "Co się wydarzyło w Madison County" Clinta Eastwooda (1995 r.) i "Krzyk w ciemności" Freda Schepisi (1998 r.). Za tę ostatnią w 1989 r. otrzymała Złotą Palmę dla najlepszej aktorki na festiwalu w Cannes. Streep ma na swoim koncie także m.in. Złote Globy za filmy "Adaptacja" Spike'a Jonze'a (2002 r.), "Diabeł ubiera się u Prady" Davida Frankela (2007 r.) oraz "Julie i Julia" Nory Ephron (2009 r.).

Status Żelaznej Damy aktorstwa, a przy tym trzeciego Oscara w karierze przyniosła jej w 2012 r. rola brytyjskiej premier Margaret Thatcher w "Żelaznej Damie" Phyllidy Lloyd. Choć sam obraz spotkał się z mieszanym przyjęciem krytyków, którzy zarzucali mu nadmierną skrótowość i nierówny poziom, występ Streep został powszechnie uznany za porywający. Jej kreacja została doceniona także nagrodą BAFTA dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej, Złotym Globem oraz nagrodą Stowarzyszenia Nowojorskich Krytyków Filmowych.

W ostatnich latach mogliśmy podziwiać ją m.in. jako Czarownicę w "Tajemnicach lasu" Roba Marshalla (2014 r.), marzącą o karierze śpiewaczki Florence Foster Jenkins w "Boskiej Florence" Stephena Frearsa (2016 r.), a także jako szefową dziennika "The Washington Post" Katharine Graham w "Czwartej władzy" Stephena Spielberga (2017 r.). Od czerwca możemy ją oglądać także w drugim sezonie serialu HBO "Wielkie kłamstewka". W opowieści, której głównymi bohaterkami są trzy kobiety z nadmorskiego miasteczka Monterey, gra Mary Louise Wright, teściową Celeste (Nicole Kidman), która zapowiada się na bardzo intrygującą postać. 

Streep wciąż wydaje się zafascynowana swoim zawodem, choć przyznaje, że nie wie i nie chce wiedzieć, co przyniesie przyszłość. Jak zaznacza, największe znaczenie ma dla niej życie rodzinne, które dzieli z rzeźbiarzem Donem Gummerem i czwórką dzieci. "Kiedy byłam młodsza, zawsze zastanawiałam się nad tym, co wydarzy się w przyszłości, dokąd zaprowadzi mnie każda podróż. Teraz nie mam nic przeciwko beztroskiemu dryfowaniu i odnajdowaniu się w nowych sytuacjach. Właściwie, lubię to (...). Na co dzień prowadzę całkiem normalne życie. Przeważnie nie ma mnie w Hollywood. Spędzam czas w moim ogrodzie, hoduję róże i warzywa. Hollywood jest dla mnie wielką sceną i jestem podekscytowana za każdym razem, kiedy zapraszają mnie na gale" - powiedziała w jednym z wywiadów.

Streep docenia to, że może po prostu bawić się aktorstwem i nie musi nikomu niczego udowadniać. "Straciłam ochotę na zadowalanie tych, którzy mnie nie lubią, nie kochają i na uśmiechanie się do tych, którzy nie uśmiechają się do mnie. Nie mam już cierpliwości do pewnych rzeczy, nie dlatego, że stałam się arogancka, a po prostu już mnie to nie obchodzi" - wyjaśniła. Taka jest według niej definicja dojrzałości.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Meryl Streep

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje