Meghan Markle: Księżniczka feministka

Od amerykańskiej gwiazdy telewizji do członkini rodziny królewskiej i księżnej Sussex - Meghan Markle przebojem wkroczyła do brytyjskiej arystokracji, jawiąc się jako bodaj najbardziej nietypowa księżniczka, jaką widział dwór.

Maghan Markle w dniu ślubu

O Meghan Markle głośno było zanim stała się narzeczoną księcia Harry'ego. Wzięta aktorka, gwiazda bijącego rekordy popularności serialu "W garniturach", aktywistka. Gdy świat dowiedział się, iż brytyjski następca tronu poślubi amerykańską aktorkę i rozwódkę w jednej osobie, domysłom i rozmaitym spekulacjom nie było końca. Podobnie, jak nie było końca mniej lub bardziej subtelnym docinkom - zwłaszcza pojawiającym się w brytyjskich tabloidach - odnoszącym się do pochodzenia Markle i jej "mało błękitnej krwi". Bardzo szybko jednak amerykańska gwiazda podbiła serca Brytyjczyków, którzy pokochali ją za urok, niebanalną urodę i wyraziste poglądy.

Reklama

Intrygujące pozostaje to, jaką rolę odegra Meghan - czy prócz przecinania wstęg i pozdrawiania tłumów, będzie kontynuować swoją działalność charytatywną? Bo poza byciem popularną aktorką, świeżo upieczona żona księcia Harry'ego dała się poznać także jako ambasadorka World Vision Canada, doradca w międzynarodowej organizacji One Young World oraz aktywna propagatorka równouprawnienia. Czy z zdeklarowanej feministki nie przeistoczy się zatem w tradycjonalistkę i niewolnicę dworskiej etykiety i konwenansów?

Jak na razie nie milkną jednak echa książęcego ślubu - wyjątkowej, pieczołowicie przygotowywanej i oglądanej przez miliony ludzi na całym świecie ceremonii, którą nie bez racji określa się "wydarzeniem roku". Na uroczystości odbywającej się w kaplicy św. Jerzego na zamku Windsor pojawili się znani z pierwszych stron gazet goście, jak choćby George i Amal Clooney, Serena Williams czy David Beckham wraz z żoną Victorią.

Ślubna stylizacja Meghan zachwycała prostotą i elegancją. Dyskretny makijaż i subtelny manicure nienachalnie podkreślały jej urodę, podobnie jak skromne uczesanie, któremu daleko było do misternych koków i finezyjnych upięć. Na palcu panny młodej lśnił okazały pierścień, który należał do księżnej Diany - zmarłej mamy księcia Harry'ego. Otoczony diamentami, osadzony w 24-karatowym żółtym złocie szmaragdowy seledyn zachwycał imponującym rozmiarem i bogactwem zdobień. Na jej głowie zaś błyszczała tiara z 1932 roku.

Najbardziej wyczekiwanym i budzącym powszechne zainteresowanie elementem stylizacji Meghan była, co zgoła oczywiste, suknia ślubna. Zastanawiano się, czy narzeczona Harry'ego pójdzie w ślady szwagierki Kate i zdecyduje się na koronkową kreację, czy może postawi na skromniejszy strój? Wybór padł na francuski dom mody Givenchy i prostą, powłóczystą suknię z długim rękawem i szerokim, dyskretnie odsłaniającym część ramienia dekoltem typu łódka. Kreację wieńczył imponujący welon.

Panna młoda zaskoczyła wszystkich nie tylko skromnym strojem, ale również decyzją o samotnym spacerze do ołtarza - książę Karol dołączył do niej dopiero w prezbiterium. Być może powodem tego posunięcia była nieobecność jej ojca, który przeszedł niedawno operację serca. Spekuluje się jednak, że była to świadoma decyzja Meghan, która w ten sposób pragnęła zamanifestować swoje feministyczne ideały i podkreślić swoją niezależność jako kobiety.

Brytyjska prasa entuzjastycznie ocenia zarówno samą ceremonię książęcych zaślubin, jak i nową członkinię rodziny królewskiej. Związek księcia Harry'ego i Meghan Markle to bez wątpienia symbol nowej, bardziej nowoczesnej twarzy brytyjskiej arystokracji. Pytanie tylko, czy Meghan pozostanie sobą - dziewczyną z sąsiedztwa, która zdołała zainspirować miliony kobiet nie tylko stylem ubierania się, ale przede wszystkim... stylem życia.

Dowiedz się więcej na temat: Meghan Markle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje