Reklama

Maria Sadowska: Reżyserka opowieści kobiet

Maria Sadowska zdobyła popularność jako piosenkarka. Później jednak udowodniła, że równie dobrze radzi sobie jako reżyserka. Widzowie zdążyli ochłonąć po świetnie przyjętym filmie jej autorstwa "Sztuka kochania. Historią Michaliny Wisłockiej", a teraz oczekują już na jej kolejną głośną produkcję - "Dziewczyny z Dubaju". Tymczasem reżyserka pracuje już nad następną filmową opowieścią - komedią romantyczną "Miłość na pierwszą stronę". Jakim talentem jeszcze nas zaskoczy?

Maria Sadowska, wręczenie nagrody "Perspektywa"

Maria Sadowska urodziła się 27 czerwca 1976 roku w Warszawie. Jest córką kompozytora jazzowego Krzysztofa Sadowskiego i piosenkarki Liliany Urbańskiej. 

Reklama

Artystka rozpoczęła swoją karierę bardzo wcześnie. Na początku lat 90. była członkinią muzycznego zespołu dziecięcego Tęcza, z którym występowała w programie "Tęczowy Music Box", dawała także koncerty. Sama jednak chce wychowywać swoje dzieci inaczej.

"Występowałam w programie dziecięcym i wiem, jak jest to trudne. Jak to przeszkadza później w dorosłym życiu. Jestem przeciwniczką takich programów, uważam, że to jest zbyt duża presja dla dzieci" - podkreśliła w rozmowie z "Faktem". "Moja córeczka, jak tylko widzi podłączony mikrofon, to też za niego łapie. Cały czas chodzi i śpiewa. Myślę, że będzie jej trudno nie być artystą w domu muzycznych wariatów. Chociaż to ciężki kawałek chleba" - dodała w tej samej rozmowie. 

Jako dziewiętnastolatka wyjechała do Stanów Zjednoczonych, grała tam muzykę w stylu dance. W tym czasie współpracowała z producentami m.in. Madonny i Spice Girls. Dziś ma już na swoim koncie osiem albumów muzycznych. 

Wszechstronność artystki znajduje potwierdzenie w jej wykształceniu. Ukończyła Szkołę Muzyczną II stopnia im. Fryderyka Chopina w Warszawie, warszawską Akademię Filmu i Telewizji i łódzką PWSFTviT na kierunku reżyserii.

Reżyserka w 2017 roku wyszła za mąż za lidera alternatywnego zespołu reggae No Logo Adriana Łabanowskiego. Mają dwoje dzieci - córkę Lilę (ur. 2012) i syna Iwo (ur. 2015). 

Maria Sadowska - filmowe początki

Równolegle z karierą muzyczną Maria Sadowska bez kompleksów wkroczyła do świata filmu. Na swoim koncie ma już kilka sukcesów reżyserskich, choć początki nie były łatwe. 

W 2009 roku powstał tryptyk "Demakijaż", składający się z trzech półgodzinnych filmów. "Non stop kolor" Marii Sadowskiej doskonale i z ogromnym wyczuciem pokazuje muzyczne środowisko warszawskiego clubbingu, czyli pokolenie bez rewolucji i kultury, kochające muzykę i nieustającą zabawę. "Droga wewnętrzna" Doroty Lamparskiej jest alegoryczną opowieścią o wyborach ludzi i ograniczeniach, z jakimi się nieustannie spotykają. "Pokój szybkich randek" Anny Maliszewskiej to przejmująca historia o naturze miłości w obliczu nagłego nieszczęścia i próby czasu.

Pełnometrażowym debiutem reżyserki był film "Dzień Kobiet", który trafił do kin w 2013 roku. 

Halina skromna kasjerka w sieci handlowej Motylek marzy o zapewnieniu lepszego życia dla siebie i swojej 13-letniej, uzdolnionej informatycznie, córeczki Misi. Wkrótce nadarza się okazja i Halina zostaje kierownikiem sklepu. Szybko przekonuje się, że ceną za lepsze zarobki i poprawę standardu życia, jest nieuczciwość, wykorzystywanie pracowników, oszustwa. Z ofiary staje się katem dla swoich dawnych koleżanek kasjerek.

Do tej pory największym sukcesem okazał się film Sadowskiej pt. "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej". Producentem filmu był tragicznie zmarły Piotr Woźniak-Starak. 

Akcja filmu dzieje się na przestrzeni ponad 30 lat. Michalinę Wisłocką poznajemy zarówno jako młodą dziewczynę rozpoczynającą studia medyczne, jak i również w momencie, kiedy już jako uznana przez pacjentki lekarka próbuje walczyć z władzami PRL, aby wypuścili do druku jej książkę "Sztuka kochania".

"'Sztuka kochania' według scenariusza Krzysztofa Raka to perfekcyjnie zrealizowany, smakowicie zagrany, i z werwą opowiedziany kawał solidnego kina. A że przy okazji jest to biografia postaci dziś mało znanej, choć swego czasu głośnej, dowodzi jedynie, że i w tej materii polska kinematografia zaczyna radzić sobie coraz lepiej" - ocenił recenzent Interii. 

"W pierwszej wersji scenariusza było bardzo mało scen erotycznych. I tu interweniowały właśnie kobiety. Szczególnie ja zabiegałam, żeby było zdecydowanie więcej seksu. Wszystkie te sceny, poza tą, kiedy Wisłocka przeżywa pierwszy orgazm, zostały napisane przeze mnie" - wyjaśniała reżyserka. 

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Maria Sadowska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama