Reklama

Margot Robbie i Craig Gillespie o filmie "Jestem najlepsza. Ja, Tonya"

W 1994 roku światem amerykańskiego łyżwiarstwa figurowego wstrząsnął brutalny napad na zawodniczkę Nancy Kerrigan. Jeszcze bardziej szokujące okazały się doniesienia, jakoby za atakiem stali bliscy Tonyi Harding, łyżwiarki konkurującej z Nancy. Film "Jestem najlepsza. Ja, Tonya" debiutuje na ekranach polskich kin 2 marca.

Craig Gillespie i Margot Robbie na premierze filmu "Jestem najlepsza. Ja, Tonya" (5 grudnia 2017)

Tonya Harding, amerykańska mistrzyni łyżwiarstwa figurowego, jedna z największych pretendentek do olimpijskich medali, znana była z niełatwego charakteru i kontrowersyjnych zachowań. Jak daleko zdolna była posunąć się w walce o medale? Afera wybuchła, gdy jej główna konkurentka w amerykańskiej drużynie, Nancy Kerrigan, została zaatakowana przez nieznanego sprawcę.

Reklama

Film "Jestem najlepsza. Ja, Tonya" to historia afery, która położyła kres karierze wielkiej gwiazdy łyżwiarstwa figurowego. W postać jednej z największych skandalistek w historii sportu wcieliła się Margot Robbie ("Wilk z Wall Street", "Legion samobójców").

Produkcja ma już sporo nagród na swym koncie. Allison Jenney za rolę matki Tonyi otrzymała m.in. Złoty Glob i BAFTĘ. Ma ona również szansę na Oscara w kategorii najlepsza aktorka drugoplanowa. Obraz otrzymał także nominacje do złotej statuetki w kategoriach najlepsza aktorka pierwszoplanowa (Margot Robbie) i najlepszy montaż (Tatiana S. Riegel).

O filmie "Jestem najlepsza. Ja, Tonya" opowiadają aktorka i producentka Margot Robbie oraz reżyser Craig Gillsepie.

Opowiedz o filmie "Jestem najlepsza. Ja, Tonya".

Margot Robbie: - Myślę, że najlepiej nasz projekt podsumowuje plansza, która zostaje wyświetlona na początku filmu. Według niej, jest to opowieść "oparta na pozbawionych ironii, wzajemnie sobie zaprzeczających i stuprocentowo prawdziwych wywiadach z Tonyą Harding i Jeffem Gilloolym". Ta plansza bardzo dobrze zapowiada nietypową strukturę filmu - nietypową, ponieważ całość została oparta na wywiadach, które tworzą dwa zupełnie odmienne obrazy tego, co się stało. Steven Rogers oparł swój scenariusz na wypowiedziach Tonyi i Jeffa, nadał mu w ten sposób strukturę i rytm.

Co sprawiło, że zainteresowałeś się projektem filmu o łyżwiarce figurowej Tonyi Harding.

Craig Gillespie: - Dostałem scenariusz, wiedząc, że Margot Robbie jest zainteresowana zagraniem głównej roli. Połączenie takiej aktorki jak Margot Robbie z taką osobowością jak Tonya Harding wydało mi się z miejsca bardzo ekscytujące, więc zabrałem się do lektury tekstu Stevena Rogersa. Po zakończeniu wiedziałem, że chcę nakręcić ten film. To świetnie opowiedziana historia, balansująca pomiędzy emocjonalnością oraz poczuciem humoru, a przyjęta przez scenarzystę nietypowa struktura sprawia, że całość staje się jeszcze bardziej wymowna. Film był ryzykowny, ale uważam, że Margot idealnie pasowała do tej roli.

Ile wiedziałeś o Tonyi Harding przed rozpoczęciem prac nad filmem?

Craig Gillespie: - Wiedziałem o całym tym niefortunnym i tragicznym w skutkach zajściu. Pracowałem wówczas w branży reklamowej i tak się składa, że trzy miesiące przed tymi wydarzeniami nakręciłem reklamę zup Campbell z udziałem... Nancy Kerrigan. Ale mimo wszystko nie znałem szczegółów, nie zainteresowałem się tematem na tyle, by się w niego zagłębiać. Kojarzyłem tylko same ogólniki - że stało się coś, co miało jakiś związek z Tonyą Harding i Jeffem Gilloolym.

Poznałeś Tonyę Harding? Jak wspominasz to spotkanie?

Craig Gillespie: - Mieliśmy wraz z Margot okazję poznać Tonyę. Muszę przyznać, że była bardzo szczera w swoich odpowiedziach i naprawdę nam zaufała, co było niezwykle pomocne. Poznanie osoby, z którą jest związane tyle mitów, okazało się kluczowe dla naszego projektu, również dlatego, że mogliśmy podejrzeć na żywo, jak się porusza, mówi, gestykuluje. I z tego względu, że mogliśmy zobaczyć, jak poradziła sobie z tak trudnym okresem w swoim życiu.

W jaki sposób zgromadzone przez was informacje i materiały o Tonyi Harding wpłynęły na kształt filmu?

Margot Robbie: - Istnieje mnóstwo wspaniałych materiałów o Tonyi, część z nich można znaleźć bez większego problemu w internecie. Nie tylko tych z przebiegu procesu sądowego. Powstał także bardzo ciekawy dokument o niej, gdy miała 15 lat, nie wspominając już nawet o fascynującym dokumencie należącym do serii "30 for 30". Z aktorskiego punktu widzenia wszystkie te materiały były nieocenionym wsparciem. Nie mogłabym wyobrazić sobie lepszego wglądu w świat Tonyi - mogłam podejrzeć, jak mówi, jak się porusza, jak gestykuluje. Film zawiera mnóstwo detali, które tworzą bardzo złożony portret Tonyi Harding.

Jak znaleźliście aktorów do najważniejszych ról?

Craig Gillespie: - Miałem wielkie szczęście, że gdy dołączyłem do projektu, Margot Robbie oraz Allison Janney już były z nim związane. Paul Walter Hauser jako Shawn Eckardt był absolutnie fenomenalny. Zbudował tę postać na wewnętrznej prawdzie. Najtrudniejsze było obsadzenie Jeffa Gillooly’ego, bowiem jego związek z Tonyą był burzliwy. Potrzebowałem aktora, który byłby w stanie przykryć całą tę przemoc i gniew za pomocą pewnego uroku osobistego - żeby widzowie mogli z nim w jakiś sposób sympatyzować. Spotkaliśmy się z wieloma aktorami, ale nie było łatwo znaleźć odpowiedniego kandydata. Aż tu nagle zjawił się Sebastian Stan. Nie mogłem wyjść ze zdumienia, że tak dobrze pasował do roli. Miał także wspaniałą chemię z Margot.

Margot Robbie: - Należy także wspomnieć o Julianne Nicholson, która była fenomenalna w roli Diane Rawlinson, trenerki Tonyi Harding. Diane znalazła się w bardzo niewygodnej pozycji, a przynajmniej Diane, którą ukazujemy w naszym filmie. Była dla Tonyi kimś w rodzaju zastępczej matki, ale przecież Tonya nie była jej dzieckiem. Potrzebowaliśmy wyjątkowej aktorki, by oddać ich trudne relacje.

Trudno było znaleźć osoby, które potrafiłyby odtworzyć na lodzie to, czego dokonywała Tonya Harding?

Craig Gillespie: - Margot trenowała przez cztery miesiące i wykonała niesamowitą pracę, było jednak oczywiste, że w takim czasie nie zostanie łyżwiarką. Spotkałem się z choreografką układów łyżwiarskich, Sarą Kawahara, która od razu powiedziała mi, że nie znajdziemy nikogo, kto wykona przed kamerami potrójnego axla, bo w całej historii sportu udało się to jedynie sześciu łyżwiarkom figurowym. Dwie z nich są wciąż aktywne zawodowo, ale startują w 2018 roku na Igrzyskach Olimpijskich i żadna nie zaryzykuje kontuzji. Byłem w szoku, że to tak trudna figura do wykonania! Tonya dokonała tego 25 lat temu! Koniec końców, musieliśmy wspomóc się w tej scenie efektami komputerowymi.

Co chciałbyś powiedzieć widzom na całym świecie o swojej bohaterce?

Craig Gillespie: - Media zawsze robiły z Tonyi Harding czarny charakter, a jej życie było na tyle skomplikowane, że nie można tak po prostu sprowadzać takiej osoby do miana "tej złej". Nie chciałbym zostać źle zrozumiany, nic nie ujmuję tragedii Nancy Kerrigan, bo to absolutnie straszne co jej się stało, ale uważam, że Tonya Harding zasługiwała na większe zrozumienie. Chciałem pokazać w filmie jej inne oblicze, sprawić, by widzowie zauważyli w niej normalnego człowieka, by potrafili jej współczuć, w jakiś sposób może z nią nawet sympatyzować. Muszę przyznać, że lepsze zrozumienie świata, z którego wyrosła Tonya, sprawiły, że zmieniłem nastawienie do jej osoby. Jej życie było jednym wielkim chaosem i warto o tym wiedzieć przy ocenianiu jej czynów.

(na podstawie materiałów dystrybutora, firmy Monolith Films)

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Margot Robbie | Craig Gillespie

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje