Reklama

Marek Piwowski: Historia polskiego kina

Ma na reżyserskim koncie zaledwie trzy kinowe tytuły: "Rejs", "Przepraszam, czy tu biją?" i "Uprowadzenie Agaty" - ale czy można wyobrazić sobie historię kina polskiego bez któregoś z tych obrazów? W sobotę, 24 października, reżyser Marek Piwowski kończy 85 lat. "Mam taką zasadę, żeby dwa razy nie mówić tego samego, chyba że kupuję bilet do Baden-Baden" - wyznał kiedyś.

Marek Piwowski w 2015 roku

W kwietniu 1966 roku do łódzkiej Filmówki przyjechał słynny aktor amerykański Kirk Douglas. W głowie Piwowskiego zrodził się szalony pomysł, by Douglas zagrał w inscenizacji westernu. W jedną noc boisko do koszykówki zamieniono w miasteczko z Dzikiego Zachodu. Po przyjeździe aktor zawiadomił Piwowskiego, że nie zagra, bo zabrania mu tego kontrakt z wytwórnią. Ale pojawił się w miasteczku, gdzie czekał na niego tłum studentów i las kamer. Douglas miał stwierdzić, że jest ich więcej niż w Hollywood.

Reklama

Profesor z Filmówki, Jerzy Bossak, kazał studentom wziąć z magazynów wszystkie kamery, w tym zepsute. Oprócz kamer, wzrok gościa przykuł list gończy z napisem: "Poszukiwany Kirk Douglas - nagroda 1 000 000 $". Tak go to rozbawiło, że nie bacząc na kontrakt, wziął udział w szaleńczej zabawie ze studentami przebranymi za kowbojów. Szkolna etiuda Piwowskiego i jego przyjaciela Feriduna Erola otrzymała Grand Prix na festiwalu w Amsterdamie.

Zanim zrealizował najsłynniejszy film w swej reżyserskiej karierze, Piwowski był dokumentalistą. Na jego koncie znajdują się klasyczne już pozycje polskiej szkoły dokumentu: "Muchotłuk", "Pożar! Pożar! Coś nareszcie dzieje się", "Sukces" czy "16 mieć lat".

W 1970 roku powstała najbardziej odjechana polska komedia - "Rejs"."Siedzieliśmy sobie na murku koło hotelu Bristol. Był piękny słoneczny dzień. Marek powiedział: 'A może zrobimy film? Po Wiśle płynie wycieczka statkiem. I ten statek osiada na mieliźnie'. Spodobało nam się. Że niby statek to Polska, źle sterowana i płynąca bez sensu. Czuliśmy, że to dobry temat" - historię narodzenia się pomysłu na film opowiedział Jerzy Karaszkiewicz.

Marek Piwowski pojawiał się też po drugiej stronie kamery. Jako aktor zadebiutował w epizodach w filmach Jerzego Skolimowskiego: "Rysopis" (1964), "Walkower" (1965). Najważniejszą kreacje aktorską stworzył jednak w obrazie Krzysztofa Zanussiego "Bilans kwartalny" (1974). Pojawiał się też w reżyserowanych przez siebie obrazach: w "Przepraszam, czy tu biją?" (1976) przemknął po ekranie jako "mężczyzna okradany na dworcu", w 'Uprowadzeniu Agaty" (1993) zagrał większą rolę ojca "Cygana".

Po sukcesie "Rejsu" do reżyserii wrócił w 1976 roku realizując zaskakujący obraz "Przepraszam, czy tu biją?". "W filmie tym nie występują właściwie aktorzy zawodowi. Dwie z głównych ról Piwowski powierzył znanym mistrzom boksu, Jerzemu Kulejowi i Janowi Szczepańskiemu. Uwagę widza zwraca niezwykły pietyzm w odtwarzaniu realiów warszawskiego przestępczego światka i autentyzm oglądanych scen" - czytamy w Internetowej Bazie filmu Polskiego. "Przepraszam, czy tu biją?" zdobyło Nagrodę Główną na Festiwalu Filmów Polskich w Gdańsku w 1976 roku.

Rok później Piwowski zrealizował spektakl telewizyjny "Kłopoty to moja specjalność" - adaptację powieści Raymonda Chandlera ze znakomitą rolą niezapomnianego Jerzego Dobrowolskiego, który wcielił się w postać słynnego detektywa Philipa Marlowe'a.

Kinowym powrotem reżysera było głośne "Uprowadzenie Agaty" (1993) - inspirowane ucieczką z domu nieletniej córki ówczesnego wicemarszałka Sejmu, Andrzeja Kerna. "Zawsze udawało mi się robić filmy za pieniądze tych, których ośmieszałem" - deklarował Marek Piwowski, który w "Uprowadzeniu Agaty" pod przykrywką subtelnego melodramatu skonstruował zjadliwą satyrę na ówczesną Polskę. W głównych rolach w "Uprowadzeniu Agaty" wystąpili: absolwent Szkoły Teatralnej - Sławomir Federowicz i uczennica łódzkiego liceum - Karolina Rosińska, którzy nadali filmowi Piwowskiemu posmaku "Romea i Julii".

"Uprowadzenie Agaty" było ostatnim kinowym filmem Marka Piwowskiego. W 1999 roku reżyser zrealizował spektakl telewizyjny "Nóż w głowie Dino Baggio" inspirowany autentycznym wydarzeniem na stadionie "Wisły" Kraków, gdzie włoski piłkarz Dino Baggio został ugodzony na boisku nożem rzuconym z trybuny. Zdarzenie to posłużyło Markowi Piwowskiemu do stworzenia satyrycznego wizerunku środowiska ludzi związanych z polską piłką.

W 2007 roku głośno było o Marku Piwowskim za sprawą tzw. listy Wildsteina. Reżyser w rozmowie z "Newsweekiem" przyznał się do współpracy z tajnymi służbami PRL. Zgodził się na nią, bo chciał dostać paszport.

Reżyser mówił o tym w charakterystycznym dla siebie stylu: "Nie byłem tajnym agentem - byłem tajnym agentem nietajnym. Wychodziłem, mówiłem kolegom. Nie czuję wstydu, ponieważ nikomu nie zaszkodziłem".

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Marek Piwowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje