Reklama

Małomówny Maciej Stuhr?

​W życiu prywatnym Maciej Stuhr, co może zaskakiwać, jest niezwykle zamknięty w sobie - potwierdzają to jego matka Barbara i siostra Marianna. Aktora możemy nieco lepiej poznać dzięki lekturze książki "Stuhrmówka".

Maciej Stuhr jako nastolatek w ogóle się nie buntował, co dziwiło jego rodziców

Marianna Stuhr, młodsza o siedem lat siostra Macieja, jest przekonana, że gdyby jechała z nim samochodem, to nie zamieniliby ze sobą wiele słów.

Reklama

"Do tej pory w zdumienie wprawia mnie, jak wiele kosztuje go dotarcie do takiego punktu, kiedy jest w stanie bardzo szczerze powiedzieć, co naprawdę czuje. Ja jestem ekstrawertyczna, mówię, co myślę, mówię to otwarcie, niczego nie kamufluję, nie zakładam zbroi. Maciej ma nie tylko pancerz na sobie, ale jeszcze gruby mur wokół siebie. Ale ludzie odbierają go kompletnie inaczej. Często sama łapię się na tym, że też daję się na te pozory nabierać" - Marianna wyznaje w książce "Stuhrmówka".

"Stuhrmówka" to nie tylko wywiad-rzeka z "młodym" Stuhrem, ale również zbiór wypowiedzi bliskich mu ludzi na jego temat. Książka powstała przy współpracy z dziennikarką Beatą Nowicką.

Zdaniem Marianny, Maciej odziedziczył małomówność po swoim ojcu. Potwierdza to Barbara Stuhr.

"Maciek jest jaskiniowcem. Jak jego ojciec. Ludzie, którzy ich nie znają, mówią: 'Pani ma na pewno wesoło w domu'. Nie wiedzą, że obaj się chowają, każdy w swojej jaskini, bo tam czują się najbezpieczniej. Ci, którzy ich kochają, wiedzą, że oni tego potrzebują i najszczęśliwsi są wtedy, jak się nie odzywają i mają smutną minę. Co wcale nie oznacza, że są smutni".

Gdy Maciej chodził do podstawówki, a matka pytała go, co robił, jak w szkole - zawsze kwitował to wzruszeniem ramion i stwierdzeniem "A, nic". Kiedyś Barbara Stuhr zrobiła eksperyment i przez kilka dni nie zadawała mu żadnych pytań. W końcu po czterech dniach nie wytrzymała i zapytała go, czy zdawał sobie sprawę, że nie odezwał się do niej od kilku dni. On w ogóle tego nie spostrzegł.

Jednocześnie, Maciej - i jako dziecko, i jako nastolatek - w ogóle się nie buntował, był bardzo grzeczny, co wręcz zadziwiało rodziców.

"Był cudownie grzeczny, co dla mnie było szalenie wygodne, więc nie zastanawiałam się nad konsekwencjami i niestety, dzisiaj to on płaci za to rachunki. Żałuję, że nie potrafiłam nauczyć syna głośnego mówienia, co jemu się podoba i co on by chciał" - czyni szczere wyznanie matka Macieja.

"Był tak łagodny, w jakiś sposób delikatny, szczególnie do bardzo bliskich ludzi, że wolał się wycofać, niż sprowokować awanturę czy kłótnię. Niestety w dorosłym życiu to jest niebezpieczna cecha, bo czasami ten stłumiony żal, niewypowiedziane pretensje w końcu wybuchają z gwałtowną siłą" - dodaje.


PAP

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Stuhr

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje