Zachwycała aktorskimi kreacjami, ale prawdziwe spełnienie odnalazła jako buddystka. "Jestem szczęśliwa" - podkreślała Małgorzata Braunek do ostatnich chwil życia.
Małgorzata Braunek (30 stycznia 1947 - 23 czerwca 2014)AKPA
"Poprzez medytację, wyciszenie, mój kontakt ze światem jest lepszy niż dawniej" - mówiła Małgorzata Braunek, która fascynowała się filozofią buddyjską.
"Była w niej tajemnica" - twierdzili reżyserzy. "Uprawiała ten zawód mimochodem" - powiedział z kolei Jan Nowicki.
Małgorzata Braunek była objawieniem polskiego kina lat 60. i 70. XX wieku. Artystyczną duszę odziedziczyła po ojcu - oficerze kawalerii, po matce silny charakter.
Karierę zaczęła jeszcze na studiach. Filmowy świat wciągnął ją tak bardzo, że nie zdobyła dyplomu. Jednak talent aktorki obronił się sam. Zagrała w tak głośnych filmach, jak "Polowanie na muchy" Andrzeja Wajdy czy "Trzecia część nocy" Andrzeja Żuławskiego.
Wielka literatura
Publiczność pokochała ją jako Oleńkę z sienkiewiczowskiego "Potopu". Reżyser Jerzy Hoffman wybrał Braunek spośród wielu innych kandydatek.
"Ta propozycja była dla mnie zaskoczeniem. Uznałam jednak, że to szansa, by z bezbarwnej postaci uczynić prawdziwą kobietę" - wspominała aktorka.
Także rolę Izabeli Łęckiej z serialowej adaptacji "Lalki" [emisja od 15 grudnia w TVP1 - red.] potraktowała jako aktorskie wyzwanie. I choć jej bohaterka była zimną, wyrachowaną materialistką, to krytycy raczej zachwycili się kreacją aktorki. Nie wszystkim jednak przypadła ona do gustu. Pojawiały się opinie, że Braunek jako Łęcka jest zbyt nonszalancka i po prostu denerwująca.
"Izabela Łęcka była moją ulubioną rolą, bo najbardziej dojrzałą" - pisała jednak po latach aktorka w swojej książce "Jabłoń w ogrodzie, morze jest blisko".
W roku 1975 "Potop" został uhonorowany nominacją do Oscara, nagrody Amerykańskiej Akademii Sztuki i Techniki Filmowej, w kategorii filmu nieanglojęzycznego. W kraju zaś otrzymał Złotą Kamerę - nagrodę redakcji tygodnika "Film" - dla najlepszego filmu polskiego, a Daniela Olbrychskiego nagrodzono Złotą Kamerą za najlepszą rolę męską.INPLUSEast News
To konsolidacyjne przesłanie miało niemal magiczne znaczenie: filmowcom udało się uzyskać pozwolenie na kręcenie zdjęć w klasztorze na Jasnej Górze, z wykorzystaniem precjozów z tamtejszego skarbca. Sekwencja odsłonięcia cudownego obrazu Czarnej Madonny jest - obok sceny wejścia hubalczyków na nabożeństwo do kościoła w Poświętnem w "Hubalu" (1973) Bohdana Poręby - jedną z najważniejszych scen religijnych w dziejach polskiego kina.INPLUSEast News
Ale wysiłek filmowców mogła nieoczekiwanie zniweczyć burza, jaką rozpętały dwie decyzje obsadowe Hoffmana - powierzenie roli Kmicica Danielowi Olbrychskiemu (grającego w "Panu Wołodyjowskim" Azję Tuhajbejowicza), zaś roli Oleńki - Małgorzacie Braunek. INPLUSEast News
Przygoda Jerzego Hoffmana z Sienkiewiczem zaczęła się na Syberii w 1944 roku, kiedy jako 12-latek przeczytał książki przysyłane z frontu przez ojca, lekarza służącego w Dywizji Kościuszkowskiej, "Pana Wołodyjowskiego" i "Potop" - "Ogniem i mieczem" zatrzymała wojskowa cenzura.
Zagorzały wielbiciel Sienkiewicza i powieści historycznej w ogóle już podczas egzaminu do Szkoły Filmowej deklarował, że chce kręcić filmy historyczne. Na początku lat 60., kiedy Telewizja Polska planowała produkcję pierwszych seriali, Jerzy Lutowski, któremu powierzono napisanie scenariusza według "Pana Wołodyjowskiego", zwrócił się o konsultację właśnie do Hoffmana. Reżyser zapalił się do pomysłu i na własną rękę podjął starania o nakręcenie filmu kinowego. Odniósł sukces: uboga kinematografia polska wysupłała aż 40 mln złotych, by nakręcić dwuipółgodzinny film, który odniósł niekwestionowany sukces kasowy i artystyczny, potwierdzony przez dziesięciomilionową widownię.INPLUSEast News
Skierowanie "Potopu" do produkcji stało się możliwe po zmianie ekipy rządzącej w grudniu 1970 roku. Budżet filmu obliczono na 100 mln złotych, znalazły się środki nie tylko na dekoracje budowane w Polsce, na Białorusi i Ukrainie oraz 23 tys. kostiumów (w filmie wzięło udział blisko 400 aktorów i kilka tysięcy statystów), ale także na wypożyczenie obiektywów Panavision (ale już nie kamer).
Była to największa produkcja w dziejach ówczesnej kinematografii - scenarzyści Jerzy Hoffman, historyk Adam Kersten i pisarz Wojciech Żukrowski dokonywali cudów, by zachowując w miarę spójną fabułę, możliwie niewiele uronić z literackiego pierwowzoru, wydobywając na plan pierwszy walory widowiskowe dzieła (łącząc, na przykład, bitwy pod Warką i pod Prostkami w jedno zwycięskie starcie).INPLUSEast News
Kiedy Jerzy Hoffman przystępował do kręcenia "Pana Wołodyjowskiego", wcale nie było pewne, że przypadnie mu szansa ekranizacji całej Trylogii. Bynajmniej nie dlatego, że kinematografii nie było na to stać. Echa wydarzeń Marca '68 i rozpętanej w PRL-u antysemickiej nagonki dotknęły także ekipę "Wołodyjowskiego". Ich przejawem było choćby powierzenie reżyserii serialu "Przygody pana Michała" - na planie filmu i w niemal identycznej obsadzie - innemu reżyserowi. Więcej, w trakcie zdjęć w Chęcinach, które udawały Kamieniec Podolski, Hoffmanowi wręcz zasugerowano wyjazd z Polski.
Reżyser zgodził się na emigrację, pod warunkiem jednak, że celem będzie Moskwa, ale inni członkowie ekipy, operator Jerzy Lipman i Jakub Goldberg, drugi reżyser, wyjechali na Zachód. Tam również udał się Aleksander Ford, który pierwotnie miał realizować "Potop".INPLUSEast News
"Potop" opowiada historię miłości Andrzeja Kmicica, chorążego orszańskiego i Oleńki Billewiczówny, rzuconą na barwne tło historyczne najazdu szwedzkiego na Polskę w latach 1655-1660.
Kmicic, początkowo opowiadający się po stronie kolaborujących z najeźdźcą Radziwiłłów, uświadamia sobie, że postępuje jak zdrajca narodu. Postanawia zrehabilitować się - porywa Bogusława Radziwiłła, co kładzie kres jego bujnej haniebnej biografii. Pod przybranym nazwiskiem, Babinicz, z poświeceniem służy ojczyźnie, wsławiając się brawurowymi akcjami podczas obrony klasztoru na Jasnej Górze. Z nieodpowiedzialnego watażki staje się bohaterem narodowym. Jego męstwo i oddanie sprawie ojczyzny zostaje nagrodzone - Kmicic poślubia ukochaną Oleńkę.INPLUSEast News
Tadeusz Sobolewski w recenzji w "Filmie" zatytułowanej "Jam jest Kmicic", był pod wrażeniem aktorstwa Daniel Olbrychskiego. "'Potop' to - dla mnie - film Olbrychskiego. Wystarczy za sukces. Właśnie aktor powinien wysuwać się w filmie sienkiewiczowskim na pierwszy plan. [...] Olbrychski gra Kmicica nie tylko w scenach wyreżyserowanych przez Hoffmana, ale także i w tych, które widzowie wyreżyserują sobie sami w wyobraźni. Wołodyjowski w wykonaniu Łomnickiego już dawno przekroczył tę granicę. W 'Potopie' wydaje się jeszcze lepszy, jakby się czuł bardziej u siebie" - pisał Sobolewski dodając, że najlepszą sceną filmu pozostaje dla niego pojedynek pana Michała z Kmicicem.INPLUSEast News
"Interesującą i niebanalną" nazwał z kolei ekranizację Hoffmana Jan Józef Szczepański w "Tygodniku Powszechnym". "Z jednej strony cechuje ją duża wierność literackiemu tekstowi, z drugiej zaskakująca świeżość wizji" - pisał JJS, a Aleksander Ledóchowski na łamach 'Kina" dodawał, że "można z satysfakcją powiedzieć, że udał się ten film Hoffmanowi".INPLUSEast News
Rafał Marszałek na łamach "Literatury" docenił zaś pracę operatora Jerzego Wójcika. "Film Hoffmana nasycony jest ikonografią. Przepyszne militaria, małodworskie pejzaże i zamkowa architektura, wystawność i egzotyka strojów (obraz pochodu wojsk szwedzkich! portret Bogusława Radziwiłła!) domagałyby się podziwu nawet jako statyczne piękności, a przecież uchwycone zostały w zmienności i w ruchu. Trudno przy tym przecenić zasługi Wójcika, najwybitniejszego chyba dziś polskiego operatora. Jego sztuka sprawia, że w 'Potopie' upamiętniają się nie tylko bitwy, pojedynki i pogonie, ale fragmenty z literackiego punktu widzenia 'asemantyczne'" - pisał Marszałek.INPLUSEast News
W gorącej dyskusji zabrali głos nie tylko krytycy i publicyści, ale i przyszli widzowie filmu. Był to istotny sygnał: widownia była przede wszystkim zainteresowana Sienkiewiczem i jego wizją historii, więc wszelkie próby jej modyfikacji okazały się zbędne. Sam Hoffman podkreślał, że film "pomyślany został jako wielka epopeja narodowa, jako hołd dla ogarniającego wszelkie warstwy społeczne narodowowyzwoleńczego zrywu".INPLUSEast News
Na pierwszym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdańsku (obecnie Festiwal Filmowy w Gdyni) w 1974 roku "Potop" Jerzego Hoffmana otrzymał Grand Prix, czyli Wielką Nagrodę Jury "Lwy Gdańskie", zaś Danielowi Olbrychskiemu przypadła nagroda za pierwszoplanową rolę męską. Również publiczność festiwalowa uhonorowała "Potop" swoją nagrodą.INPLUSEast News
Na ratunek duszy
Jednak u szczytu sławy, pod koniec lat 70. XX wieku, Małgorzata Braunek zrobiła coś, co dla wielu było niewyobrażalne. Zrezygnowała z aktorstwa.
"W rzeczywistości, w jakiej żyłam, było za dużo myślenia o tym, że jestem dobra albo niedobra, że coś robię dobrze, albo nie tak. Czułam, że muszę szukać dla siebie ratunku" - mówiła.
Znalazła go w duchowości Indii i Tybetu. Została kapłanką buddyjską. Trzy dekady później, wzmocniona duchowo, wróciła na filmowy plan.
"Staram się utrzymać dystans. Nie chciałabym stać się bohaterką medialną" - mówiła po sukcesie serialowej sagi "Dom nad rozlewiskiem".
Dawni fani byli zachwyceni powrotem gwiazdy, młodych zaś ujmował jej niezwykły spokój i uśmiech. A ten towarzyszył jej także wówczas, gdy zmagała się z chorobą nowotworową.
"Śmierć jest końcem, ale i początkiem. Więc jestem na nią otwarta" - mówiła.
Odeszła 23 czerwca 2014 roku w wieku 67 lat.
JBJ
W 2009 r. Braunek zagrała w serialu telewizyjnym "Dom nad rozlewiskiem" na podstawie powieści Małgorzaty Kalicińskiej. Produkcja zdobyła sympatię widzów i w kolejnych sezonach realizowano jej kontynuacje.materiały prasowe
Na początku lat 80. Braunek przerwała karierę aktorską. Na ekrany powróciła dopiero pod koniec lat 90. - od tamtej pory występowała m.in. w serialach telewizyjnych "13 posterunek" i "Glina". W 2005 r. zagrała w filmie fabularnym "Tulipany" Jacka Borcucha, będącym opowieścią o przyjaźni trzech 60-latków, którzy wreszcie znajdują czas, by przyjrzeć się swojemu życiu i zastanowić się, jak wykorzystać dany im jeszcze czas. Braunek zagrała tam wspólnie z m.in. Janem Nowickim.
W kontrowersyjnej "Trzeciej części nocy" Andrzeja Żuławskiego zagrała wspólnie z Leszkiem Teleszyńskim.materiały prasowe
W horrorze "Lokis. Rękopis profesora Wittembacha" Janusza Majewskiegomateriały prasowe
W scenie z "Wniebowstąpienia" Jana Rybkowskiegomateriały prasowe
W filmie "Gra" Jerzego Kawaleriowiczamateriały prasowe
Jedna z pierwszych kreacji. W "Żywocie Mateusza" Witolda Leszczyńskiego.materiały prasowe
Na dużym ekranie zadebiutowała już w czasie studiów, w filmie "Skok" Kazimierza Kutza z 1967 r., w którym występowali również Daniel Olbrychski i Marian Opania.materiały prasowe
W słynnym "Polowaniu na muchy" Andrzeja Wajdy na podstawie scenariusza Janusza Głowackiego, gdzie zagrała studentkę polonistyki - Irenę. "Zagrała dziewczynę modliszkę, niszczącą, piękną, uwodzicielską, ze złowrogim uśmiechem. Tak chcę ją zapamiętać" - powiedział pisarz na wieść o śmierci artystki.
Z Danielem Olbrychskim w nominowanym do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny "Potopie".materiały prasowe
***Zobacz także***
Natalia Janoszek: Status gwiazdyNewseria Lifestyle/informacja prasowa