Reklama

Mads Mikkelsen: Duńczyk w Hollywood

W czasie swej kariery grał między innymi dilera narkotyków, optymistycznego księdza z guzem mózgu, przeciwnika Jamesa Bonda i najsławniejszego kanibala w historii kina. Obecnie jest jednym z najpopularniejszych zagranicznych aktorów pracujących w Hollywood. Obdarzony charakterystyczną urodą, często jest obsadzany w rolach czarnych charakterów, chociaż z równie dużym powodzeniem występował w komediach. 22 listopada Mads Mikkelsen kończy 50 lat.

Mads Mikkelsen na czerwonym dywanie w Cannes w towarzystwie żony, aktorki Hanne Jacobsen (pobrali się w 2000 roku)

Mikkelsen przyszedł na świat w 1965 roku w Kopenhadze. Początkowo jego pasją był taniec, w szczególności balet. Dopiero w po ukończeniu 30. roku życia zdecydował się spróbować sił w aktorstwie. Już jego pierwsza rola okazała się wybitna - w "Dealerze" (1996), debiucie reżyserskim Nicolasa Windinga Refna, Mikkelsen wcielił się w Franka, który musi w krótkim czasie spłacić duńskiej mafii narkotykowy dług. Film okazał się ogromnym sukcesem i doczekał się dwóch sequeli. Także dzięki niemu kariery reżysera i większości członków obsady, w tym Mikkelsena, nabrały rozpędu.

Reklama

W kolejnych latach grał głównie w duńskich produkcjach. Co dziś może dziwić, często były to postaci komediowe. W 2002 roku wystąpił w "Wilbur chce się zabić", swym pierwszym anglojęzycznym filmie. Rok później po raz pierwszy zagrał u Suzanne Bier przy okazji jej "Otwartych serc". Ponownie współpracował z reżyserką podczas prac nad "Tuż po weselu" (2007). Za obie role otrzymał nominacje do Roberta - nagrody Duńskiej Akademii Filmowej. W 2004 roku wystąpił w swym pierwszym blockbusterze - "Królu Arturze". Mimo negatywnych recenzji film okazał się komercyjnym sukcesem, a Mikkelsen przykuł uwagę producentów zza Oceanu.

Przełomem w jego karierze była rola Le Chiffre'a, bankiera terrorystów i głównego antagonisty w "Casino Royale" z 2006 roku, pierwszym filmie o przygodach Jamesa Bonda z Danielem Craigiem w roli głównej. Płaczący krwią bezwzględny geniusz matematyczny okazał się jednym z najciekawszych przeciwników w historii agenta 007. Mikkelsen nagle otrzymał szereg propozycji angażu ze Stanów Zjednoczonych.

Niestety, Hollywood nie mogło zaoferować mu nic na miarę jego talentu. Zagrał drugoplanowe role w nieudanych widowiskach "Starcie tytanów" (2010) oraz "Trzech muszkieterów" (2011). O wiele ciekawiej wyglądały jego poczynania na europejskim rynku. Ponownie współpracował z Refnem. W jego "Valhalla: Mrocznym wojowniku" (2009) wcielił się w postać niemego, jednookiego wikinga, który brutalnie rozprawiał się ze swoimi wrogami.

W 2012 roku zagrał w nominowanym do Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny duńskim dramacie kostiumowym "Kochanek królowej". O wiele ciekawsza okazała się jednak jego kreacja w "Polowaniu" Thomasa Vinterberga. Zagrał w nim Lucasa, pracownika przedszkola, który zostaje oskarżony przez jedną ze swoich podopiecznych o molestowanie seksualne. Przejmująca i niejednoznaczna rola przyniosła mu szereg wyróżnień, w tym nagrodę na festiwalu w Cannes w 2012 roku.

Rok później wrócił do Stanów, by zagrać tytułową rolę w serialu "Hannibal", opartym na książkach Thomasa Harrisa. Poprzeczka była zawieszona bardzo wysoko. Wcześniej w doktora Hannibala Lectera, genialnego psychologa i kanibala, wcielił się między innymi Anthony Hopkins, za co otrzymał nawet Oscara. Zarówno twórcy serialu, jak i Mikkelsen, postanowili nie odnosić się do poprzednich interpretacji postaci. Aktor nie chciał, by jego postać okazała się jednoznacznie zła. Mimo że serial zdjęto z anteny po trzech sezonach, zyskał on status kultowego. Mikkelsenowi natomiast nie szczędzono pochwał. W 2013 roku odebrał nagrodę Saturna dla najlepszego aktora telewizyjnego, pokonując między innymi Bryana Cranstona za rolę w "Breaking Bad".

Dziś Mikkelsen zdaje się być zadomowiony w Hollywood. W najbliższym czasie pojawi się w dwóch popularnych franczyzach. W adaptacji komiksu Marvela "Doctor Strange" ma wcielić się w jednego z antagonistów tytułowego maga. Dołączył także do uniwersum "Gwiezdnych wojen" dzięki angażowi do "Rogue One", prequela pierwszego filmu z 1977 roku. Jak zdradził, wcieli się w nim w postać pozytywną. Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem Hollywood zaoferuje mu ciekawych bohaterów do zagrania. Inaczej byłoby to marnotrawstwo wielkiego talentu.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Mads Mikkelsen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje