Reklama

Reklama

"Ludzki głos" Almodovara w kinach od 21 maja

21 maja na ekrany kin trafi anglojęzyczny debiut Pedra Almodovara "Ludzki głos". Seansowi krótkometrażowego filmu, w którym główną rolę gra Tilda Switon, towarzyszyć będzie nagrana rozmowa między reżyserem a aktorką.

Tilda Swinton w filmie "Ludzki głos"

hołd złożony największej europejskiej aktorce przez ikonę europejskiego kina. "Ludzki głos" to pierwszy wspólny film Pedra Almodóvara i Tildy Swinton, a zarazem pierwszy zrealizowany po angielsku tytuł w dorobku hiszpańskiego reżysera. Ten na wskroś almodovarowski, kipiący kolorami i buzujący od emocji melodramat z powodzeniem łączy dwa temperamenty, wrażliwości i kinowe żywioły. Niepodrabialny styl twórcy "Porozmawiaj z nią" wydaje się być skrojony na miarę gwiazdy Jarmuscha czy Guadagnino, jak obłędna czerwona suknia Balenciagi, w której blada Tilda Swinton przemierza plan filmu Almodóvara.

Reklama

Jej bohaterka - zakochana, poniżona, zdesperowana - prowadzi swoją ostatnią telefoniczną rozmowę z mężczyzną, który od niej odszedł. W mieszkaniu w towarzystwie spakowanych walizek kochanka i jego osieroconego psa, miotając się od wściekłości do smutku, trawi miłosną katastrofę. Sięga po pigułki, chwyta za siekierę, rozlewa benzynę: chciałaby zabić siebie, chciałaby zniszczyć jego, chce zagrać rolę życia w dramacie zwanym rozstaniem. Zmienia kostiumy i maski, przymierza konwencje, błaga, krzyczy i szepcze: sprawdza, czy ta historia powinna skończyć się tragedią czy może jednak... happy endem?

Nakręcony w czasie pandemii, średniometrażowy, luźno inspirowany sztuką Jeana Cocteau "Ludzki głos" to esencja almodovarowskiego świata: bo tekst Cocteau Hiszpan wykorzystał już w "Kobietach na skraju załamania nerwowego" i "Prawie pożądania". Bo zarówno muzyka, jak i elementy ekstrawaganckiej scenografii w nowym filmie pochodzą z poprzednich dzieł Almodóvara. Bo jego kino to namiętna miłosna opowieść, w której pierwszoplanową rolę grały niemal zawsze wyraziste, niezwykłe bohaterki.

Swinton jest jedną z nich, ale zarazem przychodzi z innego świata ("Klienci kochają moją bladość. Ową mieszankę szaleństwa i melancholii" - pozwala sobie w filmie na autoironię). Wnosi do almodovarowskiego mikrokosmosu kobiecą niezależność i siłę przetrwania. Ta kobieta nigdy nie będzie ofiarą. "Ludzki głos" wypowiada więc słowa pożegnania dla pewnego etapu twórczości Pedra Almodóvara i zapowiada jej nowy rozdział.

Filmowi towarzyszy arcyciekawa rozmowa, w której reżyser i jego nowa muza dopowiadają ten wątek. Rozdzieleni przez pandemię, ze swoich domów mówią o pracy nad filmem, miłości do kina, inspiracjach i - wspólnych - planach na niedaleką przyszłość.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Ludzki głos

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje