Zarówno Liam Neeson, jak i Netflix sprawiają wrażenie, że pandemia zupełnie się ich nie ima. Aktor wprowadził do kin w ostatnim czasie dwa filmy ("Uczciwy złodziej" oraz "The Marksman"), a szefowie platformy już wcześniej zapowiedzieli, że wyprodukują bądź kupią tyle filmów, że wystarczy ich, by co tydzień w 2021 roku prezentować przynajmniej jedną premierę. Teraz Neeson i Netflix łączą siły, by stworzyć kolejne widowisko akcji. Będzie to "The Ice Road".
Liam Neeson kilkukrotnie zapowiadał, że kończy z kręceniem filmów akcji, ale póki co nie udało mu się słowa dotrzymaćFrancois G. Durand/WireImageGetty Images
18 milionów dolarów - tyle kosztowały Netflix prawa do pokazania filmu "The Ice Road" na amerykańskiej wersji serwisu. To rekordowa kwota, jeśli chodzi o prawa tylko i wyłącznie na pojedynczym rynku. Prawa do kinowej dystrybucji filmu w innych regionach świata zostały sprzedane głównie tam, gdzie nazwisko Liama Neesona zapewnia solidny wynik finansowy. Film "The Ice Road" opowie o akcji ratunkowej, jaką trzeba przeprowadzić po tym, jak ulega zniszczeniu położona na odludnych terenach Kanady kopalnia diamentów. Ratunkiem dla śmiertelnie zagrożonych górników jest odważny kierowca (Liam Neeson), który podejmuje się niebezpiecznej misji przewiezienia ocalałych przez zamarznięty ocean. Zagrażać im będą rozszalałe wody oraz przeciwnicy, których istnienia nigdy by się nie spodziewali.
Autorem scenariusza i reżyserem "The Ice Road" jest Jonathan Hensleigh ("Szklana pułapka 3", "Armageddon"). Obok Neesona w filmie zobaczymy Laurence'a Fishburne'a i Holta McCallany'ego.
W 2004 roku Neeson wcielił się w rolę Alfreda Kinseya - człowieka, który w roku 1948 nieodwracalnie zmienił amerykańską kulturę, publikując książkę „Sexual Behaviour in the Human Male”. Przeprowadzając wywiady z tysiącami ludzi, pytając ich o najbardziej intymne aspekty ich życia, Kinsey uwolnił społeczeństwo od ciężaru sekretów i wstydu, społeczeństwo, którego seksualne praktyki były przedmiotem najbardziej strzeżonego tabu.
"Liam to człowiek niezwykle obdarzony przez naturę, to urodzony przywódca. Jest jak delikatny olbrzym, z ponadprzeciętnymi aktorskimi zdolnościami do wyrażania najbardziej skomplikowanych wewnętrznych przeżyć postaci, które portretuje na ekranie" - przyznaje reżyser Bill Condon.
Aby uwiarygodnić swojego bohatera, aktor musiał się trochę... garbić. "Kinsey miał niesamowite włosy, które sterczały jak pole pszenicy i samo to zdradzało już jakąś cząstkę jego osobowości. Trudno to wyjaśnić, ale to mi uświadomiło, że było w nim coś z artysty. Jako dziecko cierpiał na krzywicę, co zaowocowało skrzywieniem kręgosłupa. Musiałem więc przyjąć lekko zgarbioną postawę" - przyznał Neeson.East News
Neesona bardziej ciągnęło na scenę teatralną. W swoim pierwszym szkolnym przedstawieniu wystąpił, by przypodobać się jednej z koleżanek. Szlify aktorskie zdobywał później na deskach teatrów w Belfaście i Dublinie.
W 1980 roku reżyser John Boorman wypatrzył go w roli Lenny'ego w scenicznej adaptacji "Myszy i ludzi" Johna Steinbecka i obsadził w filmie "Excalibur" o rycerzach Króla Artura.Screen Prod / PhotononstopEast News
Neeson karierę filmową starał się pogodzić z teatrem, bo bez niego, jak twierdzi, zwariowałby. Grając na Broadwayu, poznał brytyjską aktorkę Natashę Richardson. Przeżyli razem piętnaście lat. Doczekali się dwóch synów - Michaela i Daniela.
W 2009 roku Richardson zmarła na skutek obrażeń głowy, których doznała podczas wypadku na stoku narciarskim w Kanadzie. Jej mąż kręcił wtedy film w Montrealu.
O najtrudniejszych dniach swojego życia opowiedział magazynowi "Esquire". "Wchodzę na ostry dyżur, na sali jest około 70-80 osób - złamane ręce, podbite oczy i podobne przypadki. I po raz pierwszy od lat nikt mnie nie poznaje. Ani pielęgniarki. Ani pacjenci. Nikt. Przejechałem kawał drogi i nikt nie pozwala mi teraz zobaczyć się z żoną" - relacjonował Neeson. Dwa lata po tragedii przyznał: "Przetrwałem chyba dzięki ucieczce w pracę".
Everett CollectionEast News
W ostatniej dekadzie 60-letni Neeson stał się bohaterem filmów sensacyjnych. Jednym z hitów okazała się "Uprowadzona" - historia byłego agenta CIA, Briana Millsa, ruszającego w pogoń za przestępcami, którzy porwali jego nastoletnią córkę.
Aktor był zaskoczony wielkim sukcesem filmu. Ku jego zdumieniu obraz Pierre'a Morela z 2008 roku przyniósł 224 miliony dolarów zysku. "Pamiętam, że podczas pracy nad 'Uprowadzoną' byłem wręcz przekonany, że film nie trafi w ogóle do kin. Nie była to wina reżysera, ekipy, czy całej produkcji, ale wydawało mi się, że sama historia jest zbyt prosta, żeby mogła zainteresować widzów kinowych. Byłem zszokowany, i wiem, że studio filmowe także, gdy film odniósł sukces komercyjny na całym świecie" - przyznał Neeson.Capital PicturesEast News
Pod koniec lat 90. XX wieku George Lucas zaangażował go do roli czcigodnego mistrza Jedi, Qui Gon Jinna, jednego z głównych bohaterów "Gwiezdnych wojen: części I - Mrocznego widma".
Neeson był też głosem legendarnego lwa Aslana w filmowej wersji "Opowieści z Narnii".Everett CollectionEast News
"Pracuję dużo, bo cały czas dostaję nowe propozycje" - mówi Neeson. "Muszę przyznać, że oferty te niesamowicie mi schlebiają. Od czasu 'Uprowadzonej', w której zagrałem w 2008 roku, podrzucają mi kolejne scenariusze, w których trup ściele się gęsto. Niektóre są dobre, niektóre - nie" - dodaje aktor.
W "Starciu Tytanów" zagrał przywódcę greckich bogów - Zeusa, w "Batman - Początek" (na zdjęciu) wcielił się w postać nauczyciela Bruce'a Wayne'a - Ra's Al Ghula; wreszcie w "Milczeniu" Martina Scorsese oglądaliśmy go w roli zaginionego w Japonii jezuickiego mistrza.Everett CollectionEast News
W latach 80. Neeson zaczął grywać w hollywoodzkich produkcjach. W 1990 roku popularność przyniósł mu film "Człowiek ciemności", w którym zagrał opętanego rządzą zemsty oszpeconego naukowca.
Przełomem w jego życiu była rola wojennego spekulanta i wybawcy Żydów Oskara Schindlera. "On nie grał, on był Oskarem Schindlerem" - mówiła jedna z kobiet, którą uratował niemiecki przedsiębiorca. Rola w "Liście Schindlera" przyniosła Neesonowi nominację do Oscara. Collection ChristophelEast News
Tuż po sukcesie "Listy Schindlera" Neeson zagrał tytułową rolę w dramacie "Rob Roy" - opowieści o "szkockim Robin Hoodzie".
Rok później wcielił się w irlandzkiego bohatera narodowego w filmie Neila Jordana "Michael Collins", za którą otrzymał nagrodę dla Najlepszego Aktora na festiwalu filmowym w Wenecji, nominację do Złotego Globu i prestiżową londyńską nagrodę Evening Standard dla najlepszego aktora. Film został uhonorowany Złotym Lwem w Wenecji. Getty Images
Choć Liam Neeson kilkukrotnie zapowiadał, że kończy z kręceniem filmów akcji, póki co nie udało mu się słowa dotrzymać. Od czasu "Uprowadzonej" z 2008 roku stale rośnie liczba produkcji, w których aktor wciela się w twardziela mającego "zestaw specyficznym umiejętności, które mogą sprawić, że życie jego przeciwników zostanie zamienione w piekło". Fabuła filmu "The Ice Road" kojarzy się jednak z innym filmem z filmografii Neesona, w którym bardziej liczyła się umiejętność przeżycia. Mowa o filmie "Przetrwanie" z 2011 roku.