Co jakiś czas Liam Neeson daje do zrozumienia, że kolejne dwa-trzy filmy akcji z jego udziałem będą ostatnimi w jego bogatej karierze. Tak było np. w 2015 roku, kiedy to przewidywał, że przed nim może jeszcze dwa-trzy lata pracy na planach filmów sensacyjnych, w których wciela się w role samotnego bohatera. Mamy rok 2021, a w kinach można było zobaczyć już dwa kolejne takie filmy: "Uczciwy złodziej" i "The Marksman". Z kolei trzeci, "The Ice Road", czeka na swoją premierę.
W wywiadzie udzielonym portalowi "Entertainment Weekly", Neeson wydaje się zdziwiony tym, że widzowie wciąż chcą oglądać go w takich rolach, a reżyserzy znajdują dla niego miejsce w tego typu produkcjach.
"Niedawno skończyłem 69 lat. Rozmowy z moim agentem wyglądają następująco. On pyta: "Liam, czytałeś ten scenariusz? To film akcji", a ja pytam jego: "Chris, spytam tak, czy oni wiedzą, ile ja mam lat?". Odpowiada twierdząco i o nic więcej nie pytam. Staram się trzymać formę na tyle, ile potrzebne jest do tego typu filmów. Jeśli grasz główną rolę w jakimkolwiek filmie, musisz być odpowiedzialny. Jesteś praktycznie w każdej scenie, więc wypada być w formie. Nie musisz wyglądać, jak Arnold Schwarzenegger w wieku 35 lat, ale powinieneś być wytrzymały. Powtarzam więc każdego dnia swoje małe treningi i trzymam formę" - mówi aktor.
Kolejnym filmem Neesona będzie wspomniany wyżej "The Ice Road". Wcielił się w nim w kierowcę ciężarówki, który ratuje grupę górników, transportując ich przez skute lodem jezioro. Neeson skończył niedawno w Australii kolejny film zatytułowany "Blacklight". W planach aktora jest rola płatnego zabójcy w pierwszym stadium choroby Alzheimera w filmie "Memory" oraz film "Retribution". "Kręcimy go w Berlinie. Przez 98% filmu jechał będę Mercedesem, wioząc z tyłu dwójkę moich dzieci. W samochodzie podłożona będzie bomba, która wybuchnie, jeśli wstanę z fotela kierowcy" - mówi o "Retribution" Neeson.









