Reklama

Leonardo DiCaprio: Zagra wszystko

Za kilkanaście lat jego nazwisko będziemy wymieniać jednym tchem z wielkimi Hollywood: Alem Pacino, Robertem De Niro oraz Dustinem Hoffmanem. Obchodzący w poniedziałek, 11 listopada, 45. urodziny Leonardo DiCaprio udowodnił już jednak nie raz, że potrafi zagrać dosłownie wszystko.

Leonardo DiCaprio gra w filmach już niemal 35 lat

Leonardo DiCaprio urodził się w Los Angeles. Aktorską karierę rozpoczął w wieku 14 lat. Po kilku epizodach w telewizji, reklamach i filmach został zaangażowany do przebojowego sitcomu "Dzieciaki, kłopoty i my". Po raz pierwszy na kinowym ekranie oglądaliśmy go w 1991 roku w komediowym horrorze science-fiction "Critters 3".

Reklama

Przełom nastąpił, kiedy reżyser Michael Caton-Jones powierzył mu rolę Tobiasa Wolffa w filmowej adaptacji autobiograficznego dramatu Wolffa "Chłopięcy świat", w którym DiCaprio wystąpił u boku Roberta De Niro i Ellen Barkin.

Następnie zagrał wraz z Johnnym Deppem w filmie "Co gryzie Gilberta Grape'a" (1993), otrzymując swoje pierwsze nominacje do Oscara i Złotego Globu za rolę niepełnosprawnego umysłowo młodego mężczyzny. W dodatku zdobył także nagrodę National Board of Review dla najlepszego aktora drugoplanowego i nagrodę Los Angeles Film Critic's Association dla najlepszego aktora młodego pokolenia.

W 1995 r. DiCaprio był gwiazdą trzech bardzo różniących się od siebie filmów. Pierwszy z nich to "Szybcy i martwi" w reżyserii Sama Raimiego, w którym wystąpił wraz z Sharon Stone i Gene'em Hackmanem. Kolejnym wyzwaniem była rola narkomana Jima Carrolla w przejmującym dramacie "Przetrwać w Nowym Jorku". I wreszcie w trzecim filmie - "Całkowite zaćmienie" w reżyserii Agnieszki Holland - aktor wcielił się w postać poety Arthura Rimbauda.

Rok później DiCaprio wystąpił w głównej roli w "Romeo i Julii" Baza Luhrmanna - współczesnej adaptacji dramatu Szekspira, która przyniosła mu nagrodę dla najlepszego aktora na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie.

Hollywoodzką gwiazdę uczynił z niego kasowy przebój Jamesa Camerona "Titanic" (1997), w którym DiCaprio partnerowała na ekranie Kate Winslet. "Pozyskanie Leo było dla nas prawdziwym łutem szczęścia. Wiedziałem, że widzowie instynktownie poczują się z nim związani. Leo jest aktorem niezwykle witalnym, jest niezmordowany, nie sposób go pokonać" - mówił o aktorze reżyser filmu. Mimo aż 14 nominacji do Oscara (ostatecznie "Titanic" triumfował w 11 kategoriach), wśród wybrańców Akademii zabrakło jednak nazwiska DiCaprio.

Następnie aktor wystąpił w historycznym filmie "Człowiek w żelaznej masce" (1998), wcielając się w podwójną rolę: króla Ludwika XIV i jego ukrywanego bliźniaka - Filipa. Wysiłki aktora doceniła jednak tylko kapituła... Złotych Malin, przyznając DiCaprio nagrodę w kategorii... "najgorsza ekranowa para".

"Leo to zdumiewający aktor, jest świeży, oryginalny i wprost kipi pomysłami" - powiedział Danny Boyle, reżyser filmu "Niebiańska plaża". "Cechuje go prawdziwie europejska wrażliwość - choć sam gwałtownie by się sprzeciwił takiemu twierdzeniu - spodobał mu się więc pomysł, by zagrać bohatera nie wolnego od słabości" - dodawał Boyle. Ofiarując DiCaprio rolę w swym obrazie, zafundował jednak aktorowi kolejną nominację do Złotej Maliny!

Kiedy Steven Spielberg zaofiarował DiCaprio główną rolę w filmie "Złap mnie, jeśli potrafisz", był już wielkim fanem aktora. W jego filmie gwiazdor dostał szansę pokazania pełnego wachlarza aktorskich umiejętności, wcielając się w postać Franka Abagnale'a - najmłodszej osoby w historii, która znalazła się na liście najbardziej poszukiwanych przestępców FBI.

Rolą w "Gangach Nowego Jorku" (2002) DiCaprio rozpoczął wieloletnią współpracę z Martinem Scorsese. "Myślę, że Leonardo ma w sobie dużo z wielkich aktorów starszego pokolenia - Roberta De Niro, Ala Pacino i Dustina Hoffmana. Odznacza się podobnym do nich instynktem a jest to coś, co bardzo cenię" - Scorsese porównał DiCaprio do największych gwiazd Hollywod.

Rola milionera, wynalazcy i producenta filmowego Howarda Hughesa w innym filmie Scorsese - "Aviator" (2005) przyniosła DiCaprio drugą nominację do Oscara i Złoty Glob dla najlepszego aktora. "Kiedy Leo zaczynał mówić o Hughesie, widziało się iskry w jego oczach i nie było problemu, żeby go sobie w tej roli wyobrazić. Kiedyś widziałem go na planie i to było naprawdę niesamowite, jak z młodego, entuzjastycznie nastawionego człowieka stawał się nagle starym Howardem opętanym przez swoje demony" - wspominał producent Graham King.

Kolejną nominację do nagrody Akademii przyniosła DiCaprio rola najemnika z Zimbabwe - Danny'ego Archera - w "Krwawym diamencie" (2006) Edwarda Zwicka ."Leo zaangażował się w tę rolę całym sobą" - reżyser chwalił aktora. "On ma tę zadziwiającą zdolność całkowitego 'wejścia' w swoją postać, aż do samego końca. Przesiadywał z byłymi najemnikami, pracownikami organizacji pozarządowych, dawnymi żołnierzami i godzinami po prostu przysłuchiwał się ich rozmowom. W końcu potrafił nawet improwizować, posługując się ich dialektem. Jednak tym, co z niego emanowało, był nie tylko język, ale przede wszystkim istota postaci Danny'ego Archera" - mówił Zwick.

Po ponad dziesięciu latach od sukcesu "Titanika" DiCaprio i Winslet ponownie spotkali się na planie filmowym w "Drodze do szczęścia" Sama Mendesa (2008). Tym razem udało im się bezbłędnie zagrać przeciętne amerykańskie małżeństwo.

Chyba nigdy w karierze nie dan było aktorowi zagrać równie odpychającej postaci, jak bohater "Django" (2013) Quentina Tarantino. Calvin Candie to właściciel Candylandu, owianej złą sławą plantacji, na której czarnoskórzy niewolnicy szkoleni są do walk między sobą.

"Zobaczyć Leonardo DiCaprio w różowym garniturze i zdać sobie sprawę, że jest jedynym człowiekiem, który w tej stylizacji wygląda naprawdę świetnie, to moment, który naprawdę daje do myślenia" - przyznała Carey Mulligan, partnerka DiCaprio w ekranizacji "Wielkiego Gatsby'ego" w reżyserii Baza Luhrmanna.

W 2014 roku oglądaliśmy DiCaprio na kinowym ekranie w "Wilku z Wall Strreet" Martina Scorsese, gdzie wcielił się w postać amerykańskiego miliardera Jordana Belforta. Obraz pobił niechlubny rekord należący do "Morderczego lata" Spike'a Lee, stając się najbardziej wulgarnym filmem fabularnym w historii kina. Słowo "fuck" pada w nim aż 506 razy, o 71 razy więcej niż w obrazie z 1999 roku. Część osób zwracało uwagę także na pokaźny ładunek erotyki, w czym przodowała rozpoczynająca wówczas wielką karierę Margot Robbie. Za "Wilka" DiCaprio otrzymał aż dwie oscarowe nominacje, już czwartą w karierze aktorską, a także jako producent filmu Scorsese.

W 2015 roku Leonardo DiCaprio zagrał w "Zjawie" Alejandro Gonzáleza Iñárritu. Fabuła filmu była częściowo oparta na faktach i opowiadała o traperze Hugh Glassie, który zdradzony przez członków wyprawy, ledwo żywy po ataku niedźwiedzia, został pozostawiony na pewną śmierć. Granemu przed DiCaprio bohaterowi udaje się jednak przeżyć. Gdy dochodzi do siebie, wytrwale i desperacko brnie przez dzikie tereny, gnany miłością do rodziny i nieokiełznaną żądzą zemsty. Za swoją kreację artysta wreszcie został nagrodzony Oscarem, a także Złotym Globem i nagrodą BAFTA. Wiele osób twierdziło jednak, że statuetki trafiły do niego raczej za całokształt kariery, a nie za tę konkretną rolę, a także, że Akademia dostrzegła go dopiero, gdy posunął się na ekranie do ostateczności.

Po "Zjawie" DiCaprio zniknął z ekranów na ponad trzy lata. Powrócił dopiero w tym roku za sprawą występu w nowym filmie Quentina Tarantino "Pewnego razu... w Hollywood". To rozgrywająca się w czasach kontestacji, ruchu hipisów, zmierzchu epoki klasycznego Hollywood i złotej ery telewizji, pełna anegdot i elektryzujących dygresji historia aktora, a także jego wiernego dublera, którzy próbują wrócić na szczyt. Mówi się, że za główną rolę Ricka Daltona DiCaprio zdobędzie szóstą nominację do Oscara. Duże szanse ma na to także partnerujący mu na ekranie Brat Pitt.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Leonardo DiCaprio

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje