Leonard Pietraszak zagrał w serialu, którego współautorką była jego żona
Oprac.: Tomasz Bielenia
"Uważałem go za bardzo zdolnego, wybitnego aktora, dlatego obsadziłem go w roli Krzysztofa Kalinowskiego w 'Siedlisku'. Do tego wszystkiego był bardzo miłym i otwartym człowiekiem" - powiedział PAP reżyser Janusz Majewski o zmarłym w środę Leonardzie Pietraszaku. Współautorką scenariusza serialu była żona aktora - Wanda Majerówna.
Leonard Pietraszak i Anna Dymna w serialu "Siedlisko"TVP ARCHIWUMAgencja FORUM
"Pracowaliśmy razem kilka razy, ale szczególnie muszę wspomnieć o serialu 'Siedlisko', w którym grał główną rolę. Nasza wspólna praca trwała kilka miesięcy, więc byliśmy bardzo blisko. Uważałem go za bardzo zdolnego, wybitnego aktora, dlatego obsadziłem go w tej roli. Do tego wszystkiego był bardzo miłym i otwartym człowiekiem. Pracowało nam się bardzo dobrze. Bardzo szybko porozumieliśmy się, co do zadania, które mieliśmy wypełnić" - opowiadał PAP reżyser Janusz Majewski.
Janusz Majewski (L), Leonard Pietraszak (C) i Krzysztof Kowalewski (P) na planie serialu "Siedlisko"TVP ARCHIWUMAgencja FORUM
Żona Leonarda Pietraszaka była współautorką serialu "Siedlisko"
"Zaprzyjaźniliśmy się także z jego żoną (Wandą Majerówną - przyp. red.), która była autorką scenariusza razem z moją żoną (Zofią Nasierowską - przyp. red.). Obie panie chciały, aby serial był jak najbardziej sentymentalny i - jak mówiły - żeby można było na nim popłakać, a my z Leonardem staraliśmy się to zrównoważyć żartami i ukrytą ironią, aby nie był naiwny" - opowiadał.
Dodał, że "ponieważ żona Leonarda Wanda widziała w Krzysztofie Kalinowskim, bohaterze serialu, swojego męża, a moja żona mnie, my staraliśmy się zrobić tak, aby serial był jednak uniwersalny, a nie prywatny".
Leonard Pietraszak z żoną Wandą MajerównąStudio69Agencja FORUM
"Nie było żadnego konfliktu na tym tle, a jedynie moje z Leonardem ciche porozumienie, aby gdzie się da, wpisywać trochę żartu i humoru" - wyznał Majewski.
Janusz Majewski: Leonard Pietraszak był świetnym facetem
"Siedlisko" było ostatnią rolą Leonarda Pietraszaka u Majewskiego.
"To była moja ostatnia z nim współpraca, nie miałem potem żadnej roli dla niego, ale podziwiałem go na scenie czy w Teatrze Telewizji" - powiedział reżyser.
Majewski podkreślił, że Pietraszaka wspomina jak najlepiej. "Był świetnym facetem, fajnym kolegą i wspaniałym aktorem. Znaliśmy się jeszcze od czasów szkoły, bo on kończył łódzką Państwową Wyższą Szkołę Aktorską, a ja łódzką Państwową Wyższą Szkołę Filmową. Był młodszy ode mnie, poznaliśmy się, kiedy on zaczynał a ja kończyłem szkołę. I tak to trwało całe życie" - spuentował.
Lista ról, którymi podbił serca widzów, jest długa. Pułkownik Krzysztof Dowgird z "Czarnych chmur", doktor Karol Stelmach z "Czterdziestolatka", pułkownik Wareda z "Kariery Nikodema Dyzmy", marszałek Kmita z "Królowej Bony", bankier Kramer z "Vabanku" czy Krzysztof Kalinowski z "Siedliska" to tylko niektóre.
Zresztą nie musiał grać głównych bohaterów, by utkwić w pamięci widzów. Przykładem jest Hubert Ornel, wypowiadający w "Stawce większej niż życie" zdanie: "W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle". - Może tylko "ucho od śledzia" przebiło to słynne powiedzenie. Chyba dlatego, że widzowie do dziś utożsamiają mnie z "Vabankiem" - wyjaśnia obchodzący 80. urodziny Leonard Pietraszak.Wojciech OlszankaEast News
W ostatnich latach Leonarda Pietraszaka mogliśmy oglądać w serialu TVN-u "39 i pół" (Warcisław Sobański), aktor pojawiał się też na kinowym ekranie. W kinie polskich ekranów "Listy do M." wcielił się we Floriana, ojca granego przez Pawła Małaszyńskiego Wladiego, z kolei w "Dniu kobiet" Marii Sadowskiej zagrał mecenasa Gawlika.
Piotr Litwic / FabrykaObrazu.comTVN
Leonarda Pietraszaka oglądaliśmy także w serialach: "Królowa Bona", "Rodzina Połanieckich" i "Siedlisko" (na zdjęciu - z Anna Dymną, na planie tego ostatniego).
- Żałuję jedynie, że nie nakręcono trzeciej części "Vabanku", w której ten łajdak Kramer zginąłby bohatersko w Powstaniu Warszawskim - uśmiecha się aktor. Zenon ZyburtowiczEast News
Popularność zdobył rolą Dowgirda w serialu "Czarne chmury". - Miałem obawy, że zostanę "wiecznym Dowgirdem". Na szczęście przyszła rola Karola w "Czterdziestolatku". To pozwoliło mi zmienić wizerunek i chociaż była to postać drugoplanowa, dzięki niej wyszedłem prawie natychmiast z szufladki Dowgirda - przyznawał Pietraszak.
W serialu "Czterdziestolatek" Leonard Pietraszak stworzył niezapomniany duet z Andrzejem Kopiczyńskim, wcielając się w postać doktora Karola Stelmacha, przyjaciela głównego bohatera - inżyniera Stefana Karwowskiego.
- Poznaliśmy się z Andrzejem w szkole aktorskiej w Łodzi w 1954 r. On był dwa lata wyżej ode mnie, ale szybko zwróciliśmy na siebie uwagę. I tamta koleżeńska znajomość z lat studenckich przerodziła się w przyjaźń w dojrzałym życiu aktorskim - Pietraszak wspominał zmarłego niedawno Kopiczyńskiego.East News/POLFILM
"Ucho od śledzia" - tym stwierdzeniem bankier Kramer, grany przez Leonarda Pietraszaka, dał do zrozumienia, że jego banku, nie da się obrabować. Powiedzenie weszło do rodzimego slangu, jako coś niemożliwego do zrealizowania, a Pietraszak, również dzięki temu powiedzeniu, na zawsze zapisał się w historii polskiego kina.
- Często się z tym spotykam, że ludzie jak mnie zobaczą, to się łapią za to ucho albo mówią "ucho od śledzia". Jeśli komuś się uda mnie rozpoznać, to słyszę "ucho od śledzia". Wiele osób będzie się na ten temat zastanawiać. Owszem, powiedziałem to, możecie nawet zdziwić się, ale to wszystko jest ucho od śledzia - aktor mówił w rozmowie z Polską Agencją Prasową.East News/POLFILM
Ważną rolą w filmografii Leonarda Pietraszaka pozostaje też kreacja pułkownika Wacława Waredy w serialu "Kariera Nikodema Dyzmy" (na zdjęciu).
Aktora oglądaliśmy też m.in. w "Kronice wypadków miłosnych" Andrzeja Wajdy (pułkownik Nałęcz), "Kingsajzie" Juliusza Machulskiego (Kramerko) oraz "Złocie dezerterów" Janusza Majewskiego (rotmistrz "Leliwa"). East News/POLFILM
W młodości chciał zostać dziennikarzem sportowym, trenował boks i studiował chemię na UMK w Toruniu. - Przeznaczenie jednak skierowało mnie w stronę aktorstwa. Los był dla mnie bardzo łaskawy - przyznaje Leonard Pietraszak.
Pierwsze szlify na planie filmowym aktor zbierał już pod koniec lat 50. XX wieku, kiedy pojawiał się w epizodach w "Zezowatym szczęściu" Andrzeja Munka, "Cafe pod Minogą" Bronisława Broka czy "Awanturze o Basię" Marii Kaniewskiej.
W napisach końcowych jego nazwisko pojawił się jednak dopiero w 1962 roku w "Czerwonych beretach" Pawła Komorowskiego (na zdjęciu).East News/POLFILM
W 2000 roku aktor otrzymał Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski "w uznaniu wybitnych zasług dla kultury polskiej, za osiągnięcia w pracy artystycznej".
Dwa lata później odcisnął dłoń na Promenadzie Gwiazd w Międzyzdrojach.
W 2010 roku Pietraszak został odznaczony Złotym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis".AKPA
Leonard Pietraszak zmarł 1 lutego w wieku 86 lat.
Jak poinformował Urząd Miasta Bydgoszczy, artysta spocznie na tamtejszym Cmentarzu Starofarnym.