Reklama

Reklama

Leonard Pietraszak: Męska decyzja

Pułkownik Dowgird z "Czarnych chmur", Karol Stelmach z "Czterdziestolatka", Gustaw Kramer z filmów "Vabank" i "Vabank II, czyli riposta" - za te role pokochali go telewidzowie i kinomani.

Wielbiciele teatru mogli go podziwiać jako Gustawa w "Ślubach panieńskich", Romea w sztuce "Romeo i Julia", Mackiego Majchra w "Operze za trzy grosze", Naczelnika w "Policji"...

Teraz dzięki męskiej decyzji - zgodził się na rozmowę z Katarzyną Madey - w efekcie powstała książka "Ucho od śledzia", poznajemy go jako człowieka. Oczywiście na początku dziennikarka usłyszała kategoryczne "nie". Po kilku miesiącach: "Dobra, piszemy! Przyjeżdżaj". Już na początku zadziwił. Bo do wywiadu, owszem, przygotowuje się dziennikarz. Tym razem perfekcyjnie przygotowany był też rozmówca. Pan Leonard wyszukał, posegregował, opisał wszystkie zdjęcia, nie pomijając najdrobniejszego szczegółu. A rozmówcą okazał się wybornym!

Reklama

Wszystko zaczęło się w Bydgoszczy. 6 listopada 1936 roku w mieszkaniu przy ulicy Gdańskiej 95 urodził się Leonard Pietraszak. To trzecie dziecko Janiny (z domu Dmowska) i Aleksandra. Rodzeństwo Maria i Tadeusz nie jest zachwycone z narodzin braciszka. Jest zbyt akustyczny. Ojciec - były żołnierz Korpusu Ochrony Pogranicza - niezbyt ochoczo okazuje uczucia. Wychowuje swoją trójkę żelazną ręką. Mama jest czuła, troskliwa, ciepła. Lolek, jak go nazywają, staje się jej oczkiem w głowie. On uwielbia matkę. Pierwsze wspomnienie z dzieciństwa? "Ktoś trzymał mnie na rękach, stojąc na balkonie naszego mieszkania, i pokazywał mi gwiazdy. Mogłem wtedy mieć ze dwa lata" - wyznaje.

Miał trzy, kiedy wybuchła wojna. We wrześniu Aleksander Pietraszak przez Jugosławię i Francję dotarł do Anglii. Powrócił do kraju w 1946 roku w mundurze lotnika. Leonard miał już 10 lat i ojciec był dla niego w jakimś sensie obcym człowiekiem. Przyznaje, że na początku z trudem wypowiadał słowo "tato". Ojciec i syn nigdy nie nawiązali serdecznych relacji. Nigdy nie odbyli rozmowy, z której syn dowiedziałby się o przeszłości ojca sprzed wojny. "Ojciec był ogromnie skryty" - mówi pan Leonard.

W czasie wojny Tadeusz zamieszkał z dziadkami i siostrą ojca w Lublinie. Lolek z mamą i 9-letnią siostrą ruszyli do rodziny matki do Warszawy. Utknęli pod Kutnem, gdy pociąg został zbombardowany. Wrócili do Bydgoszczy. Ich mieszkanie było już zajęte. Zamieszkali przy ulicy Grodzkiej - jeden pokój, kuchnia - matka pracowała w fabryce makaronu przy ul. Chrobrego. Jedli ten makaron aż do wyzwolenia.

Z siostrą aktora łączyła niezwykle silna więź. W czasie okupacji matkowała mu. Niestety, Maria już nie żyje. Zmarła na raka płuc. Tadeusz po wojnie wrócił do Bydgoszczy. Pracował w Solcu Kujawskim w Zakładach Naprawy Samochodów - był technikiem. Amatorsko zajmował się boksem.

"Pomagał mi finansowo. Był bardzo porządnym facetem. Łączyła nas prawdziwa braterska więź. Cieszyły go moje sukcesy, był ze mnie dumny" - mówi. Brat aktora nie żyje. Zmarł na serce.

Zanim Leonard Pietraszak został aktorem, był dziennikarzem w "Ilustrowanym Kurierze Polskim" w Bydgoszczy. Studiował chemię w Toruniu. Jakiś czas pracował jako instruktor ds. prenumeraty w "Ruchu", a popołudniami uczęszczał do Studium Dramatycznego. Na szczęście tam dostrzeżono jego talent, dzięki czemu odważył się zdawać do szkoły filmowej w Łodzi. Został przyjęty, choć na I roku omal nie wyleciał ze studiów.

Jego kobiety były uzdolnione artystycznie. Krystynę poznał w Studium Dramatycznym w Bydgoszczy. Razem zdawali do PWSF w Łodzi. Dziś jest lekarką.

Pierwszą żoną aktora została Hanna, malarka. Pobrali się po miesiącu znajomości. Małżeństwo skończyło się równie szybko, jak zaczęło, czego ojcu nigdy nie wybaczył syn Mikołaj (49 l.). Skończył historię sztuki i germanistykę. Jak wielki ma żal, najlepiej świadczy fakt, że zapraszając ojca na ślub, postawił warunek, że ma przybyć sam. Nigdy nie był w domu ojca. Nie zaakceptował jego małżeństwa z Wandą Majerówną.

Poznali się w teatrze w 1967 r. Był żonaty. Ona miała za sobą małżeństwo. Starał się zwrócić jej uwagę. Pozostała obojętna. Wszystko zmieniły truskawki, które przyniósł specjalnie dla niej. Pani Wanda twierdzi, że uleczył ją z bezsenności. Są razem bardzo szczęśliwi do dziś.

IJ

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Życie na gorąco
Dowiedz się więcej na temat: Leonard Pietraszak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy