Reklama

"Legiony": Największa polska produkcja ostatnich lat

27 milionów złotych budżetu, setki statystów, galony benzyny, litry krwi i ogromna ilość materiałów wybuchowych! W dzień Święta Wojska Polskiego prezentujemy kulisy powstania największej superprodukcji ostatnich lat. "Legiony" - historia najsłynniejszej polskiej formacji wojskowej - w kinach od 20 września!

Kadr z filmu "Legiony"

15 sierpnia przypada Święto Wojska Polskiego ustanowione na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej, stoczonej w 1920 roku w czasie wojny polsko-bolszewickiej. Rocznica zwycięskiej bitwy co roku gromadzi na ulicach polskich miast żołnierskie formacje, które prezentując się w defiladach i paradach, śpiewają wojskowy hymn, czyli Pieśń Reprezentacyjną Wojska Polskiego. To właśnie pieśń I Brygady Legionów Polskich wybrzmi dziś we wszystkich polskich miastach. Zbliżający się moment to idealna okazja do ukazania ogromu prac, które złożyły się na rozmach spektakularnej produkcji o powstaniu legendarnych oddziałów, które wywalczyły Polakom wolność. W dzień najważniejszego żołnierskiego święta w kraju, przedstawiamy kulisy powstawania "Legionów".

Reklama

Z budżetem w wysokości 27 milionów złotych film plasuje się w ścisłej czołówce najdroższych produkcji w historii polskiego kina - takich scen batalistycznych w rodzimych produkcjach widzowie nie widzieli od czasów "Ogniem i mieczem"! Spektakularna filmowa realizacja historycznych bitew wymagała perfekcyjnej koordynacji pracy aktorów, statystów, kaskaderów i specjalistów od pirotechniki i iście ułańskiej fantazji.

Choć w filmie nie brakuje dynamicznych, pełnych akcji scen, na planie nie doszło do wypadków, nie ucierpiało też żadne ze zwierząt biorących udział w zdjęciach. Po pokazie pierwszych fragmentów filmu Karolina Korwin-Piotrowska napisała: "Konie, wspaniałe - co najważniejsze, żaden nie ucierpiał, choć padają jeden po drugim. Jerzy Hoffman mówił, że bez żywych koni nie da się filmu zrobić i miał rację. Tu są konie, wspaniałe, na nich jeźdźcy też wspaniali. To robi wrażenie. Wariaci, szaleńcy lecący konno z szablami na okopy". W Jarnicach nad Liwcem, gdzie kręcone były sceny szarży pod Rokitną, na 10 dni powstało konne miasteczko z wielką stajnią dla 65 koni.

Na potrzeby filmu wykopano ok. 550 metrów okopów. Mnóstwo pracy mieli także kostiumografowie i rekwizytorzy: dla filmowych legionistów uszyto 280 mundurów i czapek, a także 40 kompletów strojów cywilnych, zużywając ponad tysiąc metrów bieżących materiału. Powstało też 100 replik plecaków używanych przez austriackie wojsko, wykorzystane zostało 780 par butów. Wśród rekwizytów używanych na planie pojawiły się m.in. autentyczna lornetka rotmistrza Dunin-Wąsowicza, pistolet colt z czasów powstania styczniowego (dziś własność pisarza Waldemara Łysiaka), a także samochód Lorraine-Dietrich z 1913 roku - najstarsze jeżdżące auto w Polsce. Zadbano również o wiarygodne repliki używanej przez legionistów broni. W filmie zobaczymy więc austriackie karabiny Mannlicher M1895, rosyjskie karabiny Mosin, niemieckie CKM-y Maxim, trzy armaty wzór 1902 (po raz pierwszy w polskim kinie grały 3 armaty tego samego typu jednocześnie - np. w "Bitwie Warszawskiej" pojawiła się tylko jedna).

Wielki budżet filmu przełożył się na najwyższą jakość - do realizacji efektów specjalnych zatrudniono najlepszych specjalistów w Polsce. Na planie zużyto 400 kg prochu, 400 kg naftalenu, 20 tys. litrów paliwa oraz 2,5 tys. litrów płynu do wytwarzania dymu. Charakteryzatorzy wykorzystali prawie 90 litrów sztucznej krwi, z czego 40 do scenografii na polach bitewnych oraz w scenach ze szpitala polowego. Nie obyło się też bez prawdziwych zagrożeń - podczas realizacji scen bitwy pod Kostiuchnówką (na terenie stadniny Kierzbuń pod Mrągowem) znaleziono niewybuch pocisku moździerza z II wojny światowej. Zdjęcia wstrzymano na kilka godzin, do czasu, gdy saperzy zabrali pocisk.

W produkcji wzięło udział 123 aktorów, 550 osób z grup rekonstrukcji historycznych, kilkuset statystów, 53 kaskaderów i 130 kawalerzystów, a także 220 koni.

Efekty pracy twórców z bliska będzie można zobaczyć już w najbliższą niedzielę, 18 sierpnia, podczas małopolskiego Festiwalu Popkultury Confiction. Na terenie Kraków Expo będzie można obejrzeć kolekcję militariów oraz autentyczne kostiumy, który powstały na potrzeby filmu. Więcej na ich temat zdradzi kostiumografka "Legionów" - Magdalena Rutkiewicz-Luterek.

Z uczestnikami imprezy spotkają się także odtwórcy głównych ról: Sebastian Fabijański i Bartosz Gelner, natomiast kulisy realizacji jednego z najdroższych filmów w historii polskiej kinematografii zdradzi producent Maciej Pawlicki.

"Legiony" to uniwersalna opowieść o przyjaźni, marzeniach, gorącym uczuciu i dorastaniu w trudnych czasach. Wielka historia w filmie jest tłem dla rozgrywającej się na pierwszym planie love story, w którą uwikłani są: Józek (Sebastian Fabijański) - dezerter z carskiego wojska, agentka wywiadu I Brygady - Ola (Wiktoria Wolańska) z Ligi Kobiet Pogotowia Wojennego oraz Tadek (Bartosz Gelner), narzeczony Oli, ułan i członek Drużyn Strzeleckich. Ich spotkanie rozpocznie burzliwy romans, który wystawi relacje bohaterów na wielką próbę. Obok postaci fikcyjnych, których historie wzorowano na życiorysach prawdziwych legionistów, w filmie pojawia się szereg osobistości znanych z kart historii. Wśród nich: brygadier Józef Piłsudski (Jan Frycz), porucznik Stanisław Kaszubski ps. "Król" (Mirosław Baka), rotmistrz Zbigniew Dunin-Wąsowicz (Borys Szyc), porucznik Jerzy Topór-Kisielnicki (Antoni Pawlicki) i wielu innych.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Legiony (film)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje