Reklama

Która z nich jest bardziej gorąca?

"Gorący towar" to iście wakacyjny przebój z Sandrą Bullock, Melissą McCarthy i ogromną dawką poczucia humoru. Czy dwie pozornie bardzo się od siebie różniące policjantki zlikwidują rosyjskiego gangstera?

Jeśli doskwiera wam wakacyjny brak atrakcji na małym ekranie, koniecznie wybierzcie się do kina. "Gorący towar" Paula Feiga to film lekki, łatwy, przyjemny i zaskakująco sprawnie zrobiony.

Reklama

Pięknej Sandry Bullock nikomu zresztą przypominać nie trzeba. Odkąd w 1994 zobaczyliśmy ją w przeboju "Speed. Niebezpieczna prędkość", znakomicie sprawdza się jako silna kobieta, walcząca ze złem.

Dzisiaj ma już 49 lat,lecz werwy nadal jej nie brakuje. Owacje należą się także zabawnej, choć odbiegającej od hollywoodzkich kanonów urody Melissie McCarthy.

Oto licząca na awans nowojorska agentka FBI Sara Ashburn (Bullock) przybywa do Bostonu, by zająć się sprawą kilku morderstw. Jest elegancka, świetnie ubrana i... sztywna.

No i wydaje jej się, że wszystko wie lepiej. Pomagać jej będzie bostońska policjantka Shannon Mullins (McCarthy), która nie może znieść faktu, że FBI wtyka nos w nie swoje sprawy.

- Mamy ciężkie początki. Wkrótce przekonamy się jednak, że więcej nas łączy niż dzieli i że nawet tak różne babki, jak my, mogą być partnerkami - zapowiada Bullock.

M.Misiorny

Ciekawi Cię, co w najbliższym czasie trafi na ekrany - zobacz nasze zapowiedzi kinowe!

Chcesz obejrzeć film? Nie możesz zdecydować, który wybrać? Pomożemy - poczytaj nasze recenzje!

Tele Tydzień

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Gorący towar | policjantki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje